23 maja 2020

Trudi Canavan - Uczennica maga

4
Jeżeli chodzi o książki to rok 2020 nie jest dla mnie zbyt owocny. Już po pięćdziesięciu stronach każda pozycja ląduje „w kącie”, co niestety nie jest dla mnie miłe. Lubię literaturę, ale jakoś żadna mi nie podchodzi, a nie lubię zmuszać się do czytania. Dlatego też postanowiłem sięgnąć po coś, co kiedyś czytałem, ale do tej pory nie zrecenzowałem. Dlatego też dzisiaj zajmę się „Uczennicą maga”, której autorką jest Trudi Canavan. Z góry jednak ostrzegam, że pozycja ta jest prequelem do dwóch innych serii „ Trylogii Czarnego Maga” oraz jej kontynuacji „Trylogii Zdrajcy”.

W niewielkiej wiosce Mandryn żyje sobie spokojnie Tessia, córka uzdrowiciela oraz jego prawa ręka, która regularnie mu pomaga mu przy pacjentach. Jej największym marzeniem jest dołączenie do Gildii Uzdrowicieli niestety grupa ta zarezerwowana jest głównie dla mężczyzn. Na szczęście cień szansy by rozwinąć swoje umiejętności oraz poszerzyć wiedzę pojawia się w dniu, gdy odkrywa w sobie magiczne zdolności. W końcu magowie mogą więcej niezależnie od płci. Niestety jej nauki u pobliskiego Mistrza Dakona zostają przerwane przez przerażające wydarzenia, które na zawsze odmienią oblicze krainy.

Cudownie było wrócić do tego magicznego świata i to po tylu latach. Dopiero teraz zrozumiałem jak bardzo mi tego brakowało. Takiej spokojnej powiedziałbym nawet sielskiej opowieści, którą spokojnie można porównać do wieczornego spaceru. Bez żadnego pospiechu poznajemy kolejne wydarzenia oraz bohaterów, których naprawdę da się lubić. Fabuła momentami mogłaby ona nieco przyspieszyć, a sceny walk wyjść poza ogólny schemat i zaskoczyć czytelnika zwiększonym dynamizmem. Wolałbym w ich przypadku dokładniejsze opisy, a nie czytanie tylko, że kolejny przeciwnik padł. Już mecze siatkówki wydają się nieco bardziej interesujące, ale sama podróż została tu wspaniale przedstawiona.

Podoba mi się również to, że autorka porusza tu problemy społeczne, jakimi jest niewolnictwo albo brak równouprawnienia widoczny chociażby w Gildii Uzdrowicieli albo w Sachace gdzie kobiety stają się tylko ozdobami domu. Nawet same sobie męża nie mogą wybrać, ale chyba skądś to znamy. Prawda? Dodatkowo ciekawie jest ukazana współpraca między magami. To że wspólnymi siłami mogą osiągnąć dużo więcej niż jako pojedyncze jednostki. To nic nowego, ale sposób, w jaki autorka to przedstawia daje naprawdę dużo do myślenia. Właśnie wynikiem takich rozmyślań nad wartością grupy jest powstanie projektu, który mamy przyjemność zaobserwować w następnych tomach. Mam nadzieję, że nie macie mi za złe takiego małego spoilera, ale nie mogłem się powstrzymać.

Dużym plusem jak dla mnie są też wspaniale wykreowani bohaterowie, a muszę przyznać, że jest ich tutaj dość sporo, chociaż większość dzieje się wokoło podstawowej szóstki. Nie będę ich tu wszystkich wypisywał, ale nie są oni pustymi wydmuszkami bez jakiejkolwiek ikry. Każde z nich ma w sobie ogień, który płonie przez całą książkę, a trzeba przyznać ma, przez co płonąć w końcu osiemset stron to nie byle co. Czasami cała historia nieco mi się dłużyła, ale i tak sprawiła bardzo dużo przyjemności. Było też kilka ciekawych zwrotów akcji i to dość regularnie rozłożonych po całości. Dlatego po dłuższym odpoczynku mogliśmy liczyć na kolejną rewelację. Najbardziej lubię jak bohaterowie odkrywają nowe moce albo kolejne umiejętności i tak jest we wszystkim gdzie pojawia się magia.

Nie zostaje mi nic innego jak napisać, że „Uczennica Maga” to znakomite wprowadzenie do serii. Niezwykle prosta aczkolwiek przyjemna w odbiorze historia, ciekawi i barwni bohaterowie oraz niebezpieczeństwa, które stawia przed nimi autorka. To klasa sama w sobie i już nie mogę się doczekać, kiedy pochwycę następne tomy. Jednego możecie być pewni. Na pewno je zrecenzuje. Moja ocena to 4/5.

Tytuł: Uczennica Maga
Autor: Trudi Canavan
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Wydawca: Galeria Ksiażki
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 25 lutego 2009
Liczba stron: 830
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
ISBN-13: 978-83-925796-4-9
Cena: 43,90 zł

4 komentarze:

  1. Oj to była niesamowita lektura. Autorka ma lekkie pióro i bogatą wyobraźnię. Zazdroszczę jej bardzo. Sama bym chciała coś takiego napisać. Kocham jej bohaterów. Świetna recenzja. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuje bardzo za miłe słowa :) dla takich chwil warto pisać recenzje :)

      Usuń
  2. bardzo kusi mnie jej twórczość, ale jest tyle dobrej fantastyki, że ciężko mi się zmobilizować do jej twórczości ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie niestety ostatnio żadna książka nie rusza niestety. Mam jakiś kryzys czytelniczy i staram się ratować czym mogę :)

      Usuń