20 sierpnia 2018

Warszawskie Targi Książki 2018

0
Wiem, że wiele osób pisało już swoje relacje z najważniejszego czytelniczego wydarzenia na Mazowszu, ale jak to się mówi, co się odwlecze, to nie uciecze. Przyznam jednak, że w tym roku coś brakuje mi weny do opisywanie tego typu imprez. Zastanawiałem się nawet czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby nagranie jakiegoś filmiku, a nie przelewanie wszystkich moich emocji w ten właśnie wpis, ale skoro już taką formę blogowania przyjąłem nie wypada tego zmieniać. W końcu to słowo pisane ściągnęło mnie w dniach 19 i 20 maja na Stadion Narodowy. Odbyły się tam Warszawskie Targi Książki, które są moim zdaniem istnym rajem dla każdego mola książkowego. Czemu? O tym zaraz opowiem.

Na początku jednak małe sprostowanie. Całość rozpoczęła się 17 maja, czyli w czwartek i trwała aż do niedzieli. Ja niestety z powodu pracy miałem przyjemność uczestniczyć w nich tylko w weekend, ale te dwa dni całkowicie mi wystarczyły. Mówię to na serio. Każdy dzień to masa niezapomnianych chwil.


Pierwsze, co mnie zachwyciło w tegorocznej imprezie, o czym dowiedziałem się jeszcze przed jej rozpoczęciem to podział na strefy tematyczne. Oczywiście nie każdy gatunek doczekał się swojej, ale fantastyka i kryminały jak najbardziej. Prócz nich pojawiła się również Strefa Popkultury, na której nie byłem z powodu braku czasu jak i dość zagadkowa Strefa Kultury Górskiej. Najlepsze jednak w nich było to, że odbywały się tam wszystkie najważniejsze prelekcje. Związane oczywiście z ich tematyką. Sam wziąłem udział w aż trzech. Musze przyznać, to dla mnie coś nowego. Zazwyczaj na targach szwendam się z miejsca na miejsce zaglądając na każde stoisko. Tym razem postanowiłem to zmienić. W sobotę posłuchałem, co ciekawego do powiedzenia mają Agnieszka Hałas, Ewa Białołęcka, Marta Kisiel Małecka, Aleksandra Zielińska i Aneta Jadowska. Temat całej rozmowy to „Harda Horda - czyli fantastyka z perspektywy kobiety”. Trzeba przyznać, że nie mają one łatwo, ale na szczęście mogą zawsze na siebie liczyć. Prócz tego dowiedziałem się również, „Po co nam fantastyka?”. Natomiast w niedzielę wysłuchałem rewelacyjnego wykładu o „Folklorze w fantastyce.” Jednakże to dopiero wierzchołek góry lodowej i czasem żałowałem, że nie potrafiłem się rozdwoić, ponieważ w tym samym czasie obywały się dwie albo i trzy ciekawe dyskusje w różnych częściach obiektu.




Ostatniego dnia trafiłem również całkowicie przypadkowo do Strefy Komiksu. Umieszczona ona była nieco na uboczu, przez co w czasie wcześniejszej wyprawy nawet, na nią nie zwróciłem uwagi. Spotkać tam można było rysowników, który z uśmiechem na twarzy podpisywali swoje dzieła.


Nie zapominajmy jednak o tym, że mamy tutaj do czynienia z targami. Dlatego też odwiedziłem mnóstwo stoisk czy to należących do antykwariatów czy też księgarni. Oczywiście ceny były o wiele niższe niż chociażby w empiku, przez co nie dziwił nikogo widok ludzi obwieszonych kilkoma reklamówkami. Ja jednak jestem wielbicielem ebooków, więc papierowe egzemplarze kupuje bardziej w celach zbierania autografów. Pod tym względem nie było, na co marudzić. Setki pisarzy w jednym miejscu dawały naprawdę gigantyczne możliwości dla urodzonych łowców. Niektórych nie przerażało nawet kilkugodzinne stanie w kolejkach do swojego idola. Mnie jednak dziwi jak mogli w ciągu jednego dnia zdobyć kilka podpisów jak sam spędziłem z półtorej godziny stojąc do Katarzyny Bereniki Miszczuk, a drugie tyle do Petera V. Bretta. Nie ważne, że każde z nich było innego dnia. Czas mi leciał zaskakująco szybko. Nie zdarzyłem wszystkiego zobaczyć, a tu już trzeba było się zbierać.


W tym roku organizatorzy postanowili również wykorzystać płytę boiska, bo czemu niby ma stać pusta. Odbył się na niej Meet Point, czyli dwa dni pełne spotkań z gwiazdami Internetu, niezwykle widowiskowych rozgrywek esportowych oraz masy innych atrakcji. Działo się tam naprawdę dużo. Miło było popatrzeć na profesjonalnych graczy, którzy niejednokrotnie musieli wykazywać się niezła pomysłowością oraz zręcznością. Udowodnili przy tym, że gry potrafią też sporo nauczyć. Dodatkowo było to dość ciekawe zjawisko, bo na jednym obiekcie prezentowane były dwa tak dalekie od siebie media. Literatura i Internet.


Jedna rzecz nie daje mi jednak spokoju. W tym samym czasie odbywał się również Pyrkon. Naprawdę wielka impreza skupiająca się głównie na fantastyce. Niestety widać było, że wielu wydawców zwłaszcza tych mniejszych, którzy nie mogli sobie pozwolić na dwa stanowiska musieli wybierać gdzie się pojawią. Uważam, że coś takiego nie powinno mieć miejsca. Organizatorzy powinni się dogadywać jakoś w takich kwestiach zwłaszcza, że każdej ze stron zależy na jak najwyższej frekwencji.

O Warszawskich Targach Fantastyki ciężko powiedzieć coś złego. To naprawdę wspaniałe miejsce, w którym każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Niezależnie czy lubisz książki, gry czy też komiksy, a może wszystko razem na pewno nie będziesz się tu nudził. Z przyjemnością, co roku będę tam wracał po kolejne miłe wspomnienia oraz autografy. Ze szczerym sercem zapraszam wszystkich tak samo dużych jak i małych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz