17 maja 2018

Remigiusz Mróz - Kasacja

0
Chyłka i Zordon. Brzmią trochę jak para bohaterów z jakiejś kreskówki, ale na szczęście są oni bardziej pełnokrwiści, mimo że całkowicie wymyśleni. Ich twórcą jest jeden z bardziej płodnych i poczytnych pisarzy ostatnich czasów, czyli Remigiusz Mróz, który niczym lodołamacz wbił się w nasz polski rynek wydawniczy. Zanim jednak powiem o nich coś więcej czas powiedzieć gdzie ich spotkamy. Dla mnie pierwsze spotkanie z Chyłką miało jeszcze miejsce w czasie przygody z Komisarzem Forstem, ale tam dostała ona tylko mały epizodzik. Dlatego też z taką wielka przyjemnością sięgnąłem po „Kasację” rozpoczynającą cykl o niezwykle interesującej i charyzmatycznej pani adwokat.

Kordian Oryński może powiedzieć, że złapał Pana Boga za nogi, ponieważ trafił, jako aplikant do jednej z najlepszych warszawskich kancelarii prawnych, Żelazny & McVay. Jego radość jest przedwczesna, ponieważ trafia pod skrzydła Joanny Chyłki. Prawdziwej żylety w prawniczym półświatku. Jednakże nie taki diabeł straszny, jak go malują. Zwłaszcza, że już na samym początku ta para trafia na nie lada sprawę. Muszą wybronić człowieka oskarżonego o podwójne zabójstwo i przesiedzenie z trupami w jednym mieszkaniu aż dziesięć dni. Niestety wszystkie dowody mówią tylko jedno. Winny.

Muszę przyznać, że spodziewałem się czegoś innego. Chyłka może okazała się kobietą z jajami jedzącą mięso i palącą jak smok, ale liczyłem na prawniczą wersję Lary Croft. Sam nie wiem jak miałaby wyglądać, ale miała mieć pazur, miała być groźna i niebezpieczna. Ona jednak okazała się tylko kobietą z charakterem. Nie powiem żeby było to złe, bo znakomicie kontrastuje z rozpoczynającym swoją karierę Kordianem. To jednak nie to.

Mróz chciał stworzyć bohaterkę nietuzinkową takie połączenie powagi z odrobiną humoru. Nadawanie wszystkim ksywek oraz chorobliwa niechęć do rapu miało nadać jej łagodności, ale mnie czasami irytowało. Wolałbym chyba żeby była jak żyleta do ostatniej chwili.

Opowiedzmy jednak, co nieco o fabule. Nie jest ona zbyt prosta, mimo iż autor jak na razie dość schematycznie buduje napięcie. Nagle pojawia się postać, o której nic nie wiemy, a wszelakie tajemnice są sprzed nami odkrywane z czasem. To samo było w Forscie. Nie wiem czy jestem odpowiednia osobą, żeby oceniać to w ten sposób zwłaszcza, że to dopiero mój drugi cykl spod jego pióra, ale zauważam pewne podobieństwa.

Ogólnie jednak wszystko prezentuje się tutaj dobrze. Czytelnik trzymany jest w napięciu, które bardzo wolno jest dawkowane. A biorąc pod uwagę, iż Mróz naprawdę jest prawnikiem nie mamy, co liczyć na całkowicie wymyślony bełkot. Chwała mu za to. Oczywiście w takich momentach zaczyna się problem. Niewiele osób orientuje się w kodeksie kryminalnym do tego stopnia, żeby znać na pamięć wszelakie ustawy, a nikomu nie chce się odpalać komputera w celu zrozumienia, o czym mówią bohaterowie. Na szczęście tutaj autor wyszedł obronną ręką. Wszystko zostaje dość jasno opisane, przez co nie czujemy się jakbyśmy to my zostali skazani i to na dożywocie.

„Kasacja” wydaje mi się najlepszym początkiem na przygodę z Mrozem. Dość spokojna, stonowana i na pewno mniej brutalna niż seria z Forstem. Czyta się ją naprawdę przyjemnie, bo pokazuje nam świat, którego nie chcielibyśmy poznać z bliska. Zwłaszcza siedząc na ławie oskarżonych. Pokazuje nam, z czym musi zmierzyć się prawnik oraz jaka pracę musi wykonać. Poszukiwania dowodów, rozmowy ze świadkami różne sposoby pozyskiwania informacji. Najbardziej mnie jednak cieszy, że mogłem w końcu dowiedzieć się nieco więcej o Kormaku będącym taką cichą eminencją w „Trawersie”. Widzę, że autor lubi przeplatać ze sobą różne serie. Ciekawe, kogo jeszcze będę miał szansę poznać w następnych tomach, bo to, że po nie sięgnę jest bardziej niż pewne. Moja ocena to 4/5.

Tytuł: Kasacja
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawca: Czwarta Strona
Cykl: Chyłka i Oryński
Data wydania: 18 lutego 2015
ISBN: 978-83-7976-247-7
Format: 496s.
Cena: 34,90

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz