8 grudnia 2017

Dzieciak rządzi

1
Pamiętacie jak w okolicach marca albo kwietnia zaczęły się w kinach pojawiać plakaty z przesłodkim blondynkiem ubranym w garnitur? Wiem, że to brzmi dziwnie, ale właśnie tak prezentowały się pierwsze reklamy najnowszego filmu wytwórni DreamWorks zatytułowanego „Dzieciak Rządzi”. Muszę przyznać, że spodziewałem się po nim bardzo wiele. Głównie, dlatego iż na stołku reżyserskim usiadł dobrze znany wielbicielom „Madagaskaru” oraz „Megamocnego” Tom McGrath. Co jednak zobaczyłem i co najbardziej mnie zachwyciło? O tym już za chwilę. Najpierw parę zdań o fabule.

Tim jest zwykłym szczęśliwym dzieciakiem i do tego jedynakiem. Dlatego cała uwaga oraz miłość ze strony rodziców spada tylko i wyłącznie na niego. Wszystko zmienia się w dniu, kiedy to pod jego drzwiami pojawia się niemowlę. Może Was to zdziwi, ale nie dostarczył go bocian. Przyjechał on zwykłą taksówką. Uwierzcie to jedna z najmniej dziwnych rzeczy. Jest on ubrany w garnitur i od razu zaczyna rozstawiać wszystkich po kątach zmieniając życie Tima w istne piekło. Co z tego wyjdzie i jakie tajemnice skrywa miniaturowa wersja Jamesa Bonda? O tym musicie przekonać się sami albo poczytać dalej, bo pewnie zdradzę jeszcze kilka faktów.

Pierwsze, co mi przyszło do głowy oglądając ten film to stwierdzenie, że twórcy mogli się nieco inspirować inna dobrze znaną animacją, czyli „W głowie się nie mieści”. Głównie dlatego, iż starali się poruszyć dość ważny temat, jakim jest pojawienie się nowego dziecka w domu. Tak samo w jednym i drugim przypadku wszystko zostaje powleczone w ciekawą historię pełną żartów i gagów. Niestety tym razem wyszło to o niebo gorzej. Już sam początek film jest nieźle pogmatwany. Przedstawienie niezwykłej wyobraźni Tima, a potem masy absurdalnych wydarzeń nie dawało mi spokoju. Ciągle zastanawiałem się czy to prawdziwa historia czy tylko wymysł i system obronny przerażonego nagłymi zmianami dziecka. Kurcze chyba muszę się nieco wyluzować przy takich produkcjach. Za dużo myślę.

Fabuła sama w sobie nie jest niczym odkrywczym. Budowa relacji, masa spięć oraz dwie różne osobowości nigdy nie wróżą nic dobrego. Jeżeli dodamy do tego szczeniaczki należy przygotować się na Armagedon. Tak szczeniaczki to zło. Teraz powinna być mroczna muzyka i cudowny mały piesek przewracający się o swoje nogi. Już słyszę te ochy i achy oraz masę zachwytu. Chyba mi gorzej.

Mimo jednak tej prostolinijności dostajemy tutaj naprawdę niezłą animację. Wszystko za sprawą masy humoru, którą film ten jest dosłownie przesiąknięty. Co jednak najlepsze żarty te zostały odpowiednio wyważone i każdy może liczyć na salwy śmiechu. Nie byłem na tym w kinie, ale już sobie wyobrażam, jak co chwila na sali słychać śmiechy z innego sektora.

Warto również zwrócić uwagę na niezwykle barwny i ciekawy świat, dość oryginalny sposób dystrybucji dzieci oraz co najważniejsze na samych bohaterów oraz ich szalone pomysły. Wszystko zachowane w takim energicznym delikatnie kryminalno-szpiegowskim klimacie. Wspomnienie o jednym z najbardziej znanych agentów w historii kina nie było przypadkowe. Znajdziemy tu mnóstwo akcji, pościgów, a także nawalanek, mimo że w wykonaniu dzieci. Obłędne jest jednak zakończenie. Po prostu zwala z nóg.

„Dzieciak Rządzi” to kawał dobrej, ale mało odkrywczej animacji. Mimo słabego początku rozwija się bardzo dobrze zapewniając półtorej godziny naprawdę dobrej rozrywki. Dodatkowo pokazuje, co może czuć dziecko żyjące w cieniu młodszego braciszka oraz ogólnie uroki dzieciństwa. Wszystko to zapakowane w ciekawą historię z naprawdę rewelacyjną muzyką. Nie musicie wierzyć moim słowom, bo w Internecie naczytałem się naprawdę wielu mało pozytywnych recenzji. Przyznam nie rozumiem ich. Najlepiej będzie jak przekonacie się na własnej skórze czy film ten zasługuje na 3+/5.

1 komentarz:

  1. Sporo słyszałam o tej animacji, ale ostatecznie jeszcze jej nie widziałam. Może przy okazji obejrzę, bo mimo pewnych wad wydaje całkiem zabawna :)

    OdpowiedzUsuń