Ewa Białołęcka - Kamień na szczycie
Jedną z najmniej przyjemnych rzeczy dla każdego mola książkowego jest dostanie przysłowiowym obuchem w łeb. Ma to miejsce wtedy, gdy zbyt entuzjastycznie podchodzi się do jakiejś książki. Najczęściej kolejnej części cyklu, który zawładnął naszym sercem i umysłem. Oczywiście niedosłownie. Potem czy to w trakcie czytania czy też na sam koniec dochodzimy do wniosku, że bomba, której się spodziewaliśmy okazała się niewypałem. Źle się z tym czujemy.
Czytaj więcej »


