Tryb noc/dzień

23 lipca 2020

100 rzeczy

0
Do tej pory niemiecka kinematografia kojarzyła mi głównie się z filmami katastroficznymi, których tytuły wprost mówiły, z czym będą musieli zmierzyć się ich bohaterowie. Za przykład mogę podać „Lawinę”, „Wulkan” czy też „Tsunami”. Na szczęście ostatnio odkryłem istną perełkę znad zachodniej granicy. Prawdziwy majstersztyk kina, który powalił mnie na kolana. Zanim jednak recenzja ta straci w ogóle swój sens z powodu moich zachwytów już na początku lepiej powiem, co obejrzałem i gdzie. Oczywiście nie jest to w żaden sposób reklama ani nic takiego, bo HBO GO wszyscy już znają. To właśnie tam trafiłem na „100 rzeczy”. Musicie sami przyznać, że tytuł nie mówi zbyt wiele, dlatego czas opowiedzieć o fabule.

Paul (Florian David Fitz) i Toni (Matthias Schweighöfer) są najlepszymi przyjaciółmi i jak przystało na ludzi z XXI wieku są uzależnieni od przedmiotów. Jeden nie wyobraża sobie dnia bez wgapiania się w telefon. Drugi natomiast, codziennie łyka tabletki na porost włosów. Niby nic wielkiego jednakże w wyniku pewnego zakładu po pijaku starają się udowodnić, który dłużej wytrzyma bez rozpraszających ich uwagę rzeczy. Tylko uwaga jest pewna zasada. Zaczynają dosłownie od zera i codziennie mogą odzyskać tylko jeden przedmiot. To od nich będzie zależało, co to będzie. Gra jest warta świeczki, ponieważ zwycięzca zgarnia udziały tego drugiego, a firma, którą stworzyli ma wkrótce podpisać kontrakt na grube miliony. Zwycięzca bierze wszystko.

Trudno mi się nie uśmiechnąć na samą myśl o tej produkcji. To niezwykle prosta, a jednocześnie złożona opowieść przepełniona humorem i ukazująca największe bolączki naszych czasów. Wszechogarniający konsumpcjonizm oraz uzależnienie od elektroniki, która niejako skradła nasze dusze i w pełni zarządza nie tylko naszym czasem, ale całym życiem. Wszystko to oczywiście pod skrzydłami wielkich koncernów. I nie chodzi tu oczywiście o lodówki czy miksery, ale lepiej będzie jak nie będę się w to zagłębiał, a jedynie pochwalę pomysł na taki dość nowatorski i współczesny scenariusz.

Prócz tematu przewodniego mocną stroną są tu aktorzy. Sam Florian David Fitz nie tylko tu gra, ale odpowiedzialny jest również za reżyserię oraz scenariusz. I za to brawa. Prawdziwy człowiek renesansu. Ale mimo tylu obowiązków wywiązuje się ze wszystkich znakomicie. Postać przez niego wykreowana jest niezwykle żywa i interesująca. Nawet nie wiem, dlaczego przez cały czas trwania filmu przypominał mi Adama Van Bendlera. Chodzi tu bardziej o aparycje, a nie sposób bycia, ale nie wiem, któremu z nich teraz pojechałem. Florian ma na pewno więcej włosów. Najbardziej charyzmatyczna i wyrazista jest tutaj jednak Miriam Stein wcielająca się w dość ekstrawagancką Lucy. Nie chce tu zbyt wiele o niej mówić, ale jej postać była tu potrzebna. Dzięki niej wszystko stało się jedną całością.

Sam już nie wiem czy mówię o postaciach czy aktorach, ale jakoś nie potrafię ich rozdzielić. W końcu bohaterowie filmu stają się tacy, jakich ich widzimy nie tylko dzięki scenariuszowi, ale głównie dzięki osobom, które znakomicie potrafią odegrać swoje role. Tutaj wszyscy spisują się na medal.

W przypadku tego filmu nie da się powiedzieć, że nie skrywa on przesłania. Że to, co najbardziej mnie w nim wstrząsnęło jest wynikiem mojego poszukiwania dziury w całym. Może czasem w moich recenzjach staram się na siłę znaleźć jakąś puentę, ale tutaj jest ona widoczna jak byk i nie sposób jej nie dostrzec. To, z czym zmagają się bohaterowie może przydarzyć się każdemu z nas o ile już się nie przydarzyło. Dobrze, że wszystko zostało oprawione w takie humorystyczne ramy, które zalatują trochę „Kac Vegas”. Gdyby nie to bliżej byłoby tej produkcji do thrillera albo dramatu psychologicznego.

W ogólnym rozrachunki „100 rzeczy” to znakomity film na nasze czasy. Nieco piętnuje niektóre zachowania, ale pokazuje je w sposób delikatny tak samo jak i moc sprawczą reklam. Pamiętajmy jednak, że to dzięki świetnej obsadzie, ciekawej historii oraz całej komediowej otoczce przy tym filmie można spędzić wspaniałe półtorej godziny. Polecam go wszystkim. Moja ocena to mocne 5/5.
Ukryj widgety

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza