17 września 2018

Daphne i Velma

2
Zastanawialiście się może kiedyś jak rozpoczęła się detektywistyczna przygoda Scooby'ego i spółki. Kto tak naprawdę, jako pierwszy zaczął rozwiązywać zagadki? Wiem, że teorii jest naprawdę mnóstwo i nawet nie pamiętam czy w którymś odcinku serialu animowanego albo też filmie zostaje to wyjaśnione. Dlatego też do produkcji, o której dzisiaj opowiem podchodziłem ze sporą ciekawością i jeszcze większymi nadziejami. Słyszeliście może o „Daphne i Velmie” wyreżyserowanych przez niejaką Suzi Yoonessi. Jeżeli nie, to posłuchajcie teraz.

Daphne Blake (Sarah Jeffery) oraz Velma Dinkley (Sarah Gilman) są internetowymi przyjaciółkami. Nawet ciężko mi powiedzieć czy kiedykolwiek widziały się w realu, ale to mało istotne. Pewnego razu obie trafiają do tego samego liceum dla niezwykle inteligentnych nastolatków, czyli Ridge Valley High. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że dziewczyny nie potrafią się porozumieć. To co działało w wirtualnym świecie tu po prostu pryska. Na szczęście na ich drodze staje zagadka. Najlepsi uczniowie z czort wie, jakiego powodu stają się po prostu półgłówkami. Przed dziewczynami niełatwe zadanie. Ale jak to się mówi w grupie siła.

Pierwsze, co powiem to fakt, że twórców powinno się aresztować i wsadzić za zepsucie tak dobrej historii. Ona naprawdę miała gigantyczny potencjał. Całe moje pokolenie z wielką ochotą sięgałoby po tę produkcję i rozkoszowało się nią. W końcu nie znam człowieka, który chociaż raz nie słyszałby o grupie detektywów z gadającym psem na czele. Co jednak nie wyszło? Reżyser nieczujący w ogóle klimatu tego filmu. Może to i stwierdzenie na wyrost to jednak wszystko tu poszło nie tak.

Gra aktorska może nie jest zła. Idealny kontrast wiecznie optymistycznej i szczęśliwej Daphne oraz wiecznie naburmuszonej i empatycznej Velmy po prostu mnie rozbroił. Aktorki, które się w nie wcielają prezentują się nad wyraz dobrze jak na tego typu dzieło. Gorzej z cała resztą. Niezwykle nudni i przerysowani jakby brano ich nie ze szkoły aktorskiej, a po prostu z ulicy. Bardzo mi przypominali osoby występujące w chociażby „Ukrytej Prawdzie”. Niepotrzebne są również poboczne wątki chociażby ten z nadopiekuńczym ojcem, które tak naprawdę nic nie wnoszą.

Co do historii oraz całej fabuły to trzyma się ona rękami i nogami. Jest bardzo zbliżona do tego, co dzieje się chociażby w serialu. W końcu mamy złoczyńcę, którego tożsamość jest nieznana oraz jednego podejrzanego. No właśnie i tu jest feler. Wystarczyłoby obejrzeć Scooby Doo żeby się przekonać, że winna powinna być, co druga osoba, a potem z czasem powinny one być skreślane z listy. Jedno jednak muszę przyznać. Ostateczna tożsamość przestępcy jest zaskoczeniem. Wiem, że jestem tu nieobiektywny, bo za bardzo porównuje to do oryginału, za co przepraszam i obiecuje się poprawić.

Jedno trzeba jednak przyznać. Udało im się zachować dość charakterystyczny klimat. Znakomicie sprawdza się tu, bowiem muzyka brzmiąca czasem jak ta z „Archiwum X” oraz gagi pokazane chociażby w scenie ucieczki. Bardzo to kreskówkowe. Nawet Velmie wymsknęło się kilka razy jej charakterystyczne „rety”, a dziewczyny pojawiły się w swoich charakterystycznych strojach.

Dlatego właśnie tak ciężko ostatecznie ocenić mi ten film. Jestem do niego przywiązany po części emocjonalnie, bo pokazuje najwcześniejsze dokonania moich ulubionych bohaterów, kiedy jeszcze nie byli nawet grupą, a tylko dwiema nastolatkami mającymi bzika na punkcie zagadek. Niestety został on kompletnie skiepszczony, ale jak na tak niskonakładową produkcję wychodzi całkiem nieźle. Chyba nie wspomniałem, że nie miał on szans pojawić się na wielkim ekranie, a jedynie w dystrybucji DVD. Może to i dobrze? Dzięki temu w kinach lecą lepsze filmy, a ten zawsze można obejrzeć w wolnej chwili. Nawet tej godziny nie szkoda o ile można trochę poszerzyć swoją wiedzę na temat tej grupy wścibskich dzieciaków, a dokładniej jej części. Mimo wcześniejszego narzekania dam 3/5.

2 komentarze:

  1. Szkoda, że aż tak to zepsuli, bo z chęcią bym się zapoznała z tym filmem. A tak, nawet nie wiem, czy warto po niego sięgać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zawsze sięgnąć. Nie trwa on zbyt długo a dla każdego odbiór może być inny.

      Usuń