Tryb noc/dzień

26 października 2020

Detektyw Murdoch

0
Do dzisiejszej recenzji zabierałem się jak pies do jeża. Kilka razy nawet kasowałem rozpoczęty już wstęp, bo nie widziałem sensu brnąć w to dalej. Coś jednak nie dawało mi spokoju. Jak zawsze chce się z Wami podzielić moimi przemyśleniami dotyczącymi kolejnych filmów i seriali, ale staram się to zrobić jak najlepiej, przebrnąwszy przez całe dzieło albo przynajmniej większość odcinków. Niestety dzisiejszą produkcję pomimo aż trzynastu sezonów ciężko zaliczyć do obejrzanych chociażby w połowie. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale tak jest. Głównie dlatego, że oglądam ją w telewizji. I nie zawsze uda mi się znaleźć na to wolną chwilę, a na platformach typu HBO GO albo Netflix „Detektyw Murdoch” nie jest dostępny i co najdziwniejsze cisze się z tego powodu.

Mamy koniec XIX wieku, gdzieś w Kanadzie, a dokładniej w Toronto. Detektyw William Murdoch (Yannick Bisson) rozwiązuje najdziwniejsze zagadki w historii tamtejszej policji. Nie jest on jednak typowym osiłkiem, a bardziej mózgowcem, dlatego bardzo chętnie korzysta z najnowszych czasem nawet eksperymentalnych technik śledczych, a trzeba przyznać, iż przy niektórych sprawach nawet Sherlock Holmes mógłby mieć pewne problemy.

Serial ten naprawdę ciężko nazwać nudnym. Nie wystarczy, że każdy odcinek to nowa interesująca sprawa to jeszcze twórcy sporo uwagi poświęcają na życie w tamtych czasach i ukazanie zwykłej codzienności. Całość utrzymuje bardzo przyjemny klimat głównie ze względów wizualnych. Znakomite stroje oraz cała otoczka sprawia, że czujemy się jakbyśmy sami stamtąd pochodzili. Gorzej jest z momentami, gdy miasto pokazane jest z góry. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się ze wykorzystano makietę na która nałożono tylko spacerujących ludzi. Pewnie to wina dość skromnego budżetu albo taki był zamysł twórców. Mi to jednak nie przeszkadza, bo są w nim dużo ważniejsze i ciekawsze rzeczy.

Bardzo mi się podoba, w jaki sposób został tu zaprezentowany rozwój kryminalistyki jak przy ograniczonych możliwościach rozwiązywano nawet najtrudniejsze sprawy i to przy użyciu wynalazków dość archaicznych jak na nasze czasy. Ciekawym pomysłem jest również pojawianie się najtęższych głów tamtych czasów. Wielkich umysłów, którzy swoimi pomysłami zapoczątkowali rozwój przemysłu i ułatwili ludziom życie. I nie chodzi mi tu tylko o wynalazców (Alexander Graham Bell, Thomas Edison, Nikola Tesla), ale również pisarzy (Arthur Conan Doyle, Mark Twain, Lucy Maud Montgomery) oraz inne postacie historyczne. Przyznam się szczerze, iż nie wiem czy wszystko jest zgodne czasowo i czy konkretne rzeczy miały prawo istnieć w danych czasach, ale podchodzę do tego serialu bardziej rozrywkowo i muszę przyznać dobrze się bawię przy każdym odcinku.

Kolejna mocna strona to bohaterowie. Ciężko to określić, kto jest najważniejszy, bo wydaje mi się, że bez niektórych postaci film ten straciłby i to bardzo dużo. Najlepszy przykład to Posterunkowy Crabtree (Jonny Harris). Lubię go za jego charakter i wrodzoną ciekawość czasami nawet wydaj mi się, że to on gra tu pierwsze skrzypce, bo rola, jaką pełni jest dość spora. Podobnie jest z Doktor Julią Ogden (Helene Joy), która bardzo często wychodzi poza przypisane jak na tamte czasy schematy dotyczące roli kobiety. Strasznie mi ona pod tym względem przypomina Doktor Quinn. To jednak dopiero początek góry lodowej.

Dużo uwagi jest również poświęcone relacjom między bohaterami oraz temu jak muszą się oni zmieniać. Powiedziałbym nawet ewoluować względem tego, co się wokół nich dzieje. Mimo dość twardo zakorzenionych i radykalnych poglądów potrafią spojrzeć na wszystko z innej perspektywy i zaakceptować nadchodzace zmiany.

„Detektyw Murdoch” to bardzo dobry serial kryminalny z elementami historycznymi, od którego trudno się oderwać. Najbardziej podoba mi się to, że nie oglądam go ciągiem. Jakbym to robił gdyby był na jakiejś platformie streamingowej. Powala mi to lepiej zastanowić się nad każdym odcinkiem i wprowadza dość dobrze znaną z lat młodzieńczych iskierkę ciekawości połączonej z niepewnością. Tutaj na pewno mnie rozumiecie zwłaszcza Ci z mojego rocznika, gdy rzucało się wszystko by zobaczyć dalsze losy ulubionych bohaterów, a gdy się je ominęło szukało się po znajomych, kto wie jak dalej potoczyła się historia. Teraz tak niema, ale uczucie jest bardzo podobne. Dodatkowo oglądanie w kratkę pozwala mi żyć w świadomości, że serial ten ma jeszcze wiele do zaprezentowania nawet wśród starych odcinków.

Dobrze, że nie jestem w sądzie, bo zaczynam się plątać w zeznaniach plotąc trzy po trzy. Zachęcam jednak do obejrzenia go i to ze szczerego serca. Z tego, co się orientuje leci codziennie na Epic Drama, dość ciekawym kanale, na którym kryminały górują, jeżeli chodzi o tematykę zaprezentowanych tam produkcji. Moja ocena to 4/5.
Ukryj widgety

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza