23 sierpnia 2019

Shazam

2
Od jakiegoś czasu DC stara się nieco zluzować, jeżeli chodzi o filmy. Z wolna odchodzi od mrocznych i tajemniczych zarazem produkcji na rzecz kina bardziej familijnego. W końcu w dzisiejszych czasach do kin chce się ściągnąć jak największe zastępy widzów niezależnie od wieku. Dlatego nie wolno się ograniczać. Sami zobaczcie jak dobrze wyszło to Marvelowi, który zrezygnował z patosu, dodał szczyptę humoru i teraz zbija kokosy. DC do tej pory kojarzyło się głównie z Supermanem i Batmanem, których historie przechodziły tylko z rąk do rąk. Na szczęście kilka lat temu worek owego uniwersum pękł i na światło dziennie zaczęli wychodzić kolejni superbohaterowie. Dzisiaj opowiem o jednym z najbardziej niezwykłych, a imię jego Shazam.

Billy Batson (Asher Angel) jest dzieciakiem po przejściach, które co chwila zmienia rodziny zastępcze wierząc, że kiedyś uda mu się znaleźć swoją prawdziwą mamę. Pewnego dnia uciekając przed szkolnymi oprychami trafia do tajemniczej jaskini, w której spotyka starca obiecującego mu wielką moc, gdy ten tylko… Lepiej nie będę tego kończył, bo zabrzmi naprawdę dziwnie. W skrócie rzecz ujmując, gdy Billy wypowie magiczne słowo Shazam zmienia się w dorosłego superbohatera posiadającego mądrość Salomona, siłę Herkulesa, wytrzymałość Atlasa, potęgę Zeusa, odwagę Achillesa i szybkość Merkurego. Jak sami wiecie z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność, ale o tym główny bohater dowie się z czasem.

Tutaj powinna być chwila ciszy, ale nie z żalu czy też z żałoby, ale potrzebuję chwilę żeby pozbierać moje zęby. Po prostu szczena mi opadła. Tym razem przed seansem darowałem sobie jakiekolwiek internetowe interpretacje trailerów. Na co mi to. Podszedłem z całkowicie czystym umysłem i bardzo się z tego powodu cieszę się zwłaszcza, że postać ta jest mi kompletnie obca szczególnie, jeżeli chodzi o genezę. Coś tam w jakieś kreskówce widziałem, ale to tyle.

Wielka pochwała dla twórców za jedną z lepszych historii. Dawno się tak nie uśmiałem. Czasami oglądając filmy o superbohaterach wydaje mi się, że poznawanie nowych mocy przychodzi im aż nazbyt łatwo. Tutaj mamy coś kompletnie odmiennego. Możemy zobaczyć każdy kroczek Billy’ego, jego wzloty i upadki (w dosłownym tego słowa znaczeniu) oraz tę dziecięcą radość z odkrywania czegoś nowego. Prócz tego zobaczymy również pełen spontan, a rzekłbym nawet samolubne i lekceważące podejście do nowych zadań, które stawia przed nim los. W końcu jakbyśmy my się zachowali posiadając takie umiejętności jak strzelanie błyskawicami albo nadludzką prędkość? Może to trochę nie na miejscu pytanie, ale czy nie chcielibyśmy się trochę zabawić?

Nie zabraknie tu również humoru i to w dawce tak wielkiej, że przy tym filmie Aquamen przypomina stypę. Zwłaszcza, że sporo jest tu żartowania z całej reszty superbohaterów znanych z tego uniwersum. Najlepiej to widać na zakończeniu. Momenty przed, w trakcie i po napisach. Jak pisałem na początku luz i to pełną gębą.

Gra aktorska to pełen majstersztyk. Zachary Levi w roli Shazama to miód dla moich oczu. Nie wyobrażam sobie nikogo innego w tej roli. Idealnie udaje mu się oddać dziecko zamknięte w ciele dorosłego, a może dorosłego z duszą dziecka? Mniejsza z tym. Widać że sprawia mu to przyjemność i to jest najważniejsze. O drugoplanowych postaciach też warto wspomnieć. Jack Dylan Grazer idealnie wcielił się w postać przydupasa, pomocnika, prawej ręki czy nawet przyjaciela i brata Shazama. Jego entuzjazm oraz niewyparzony język dopełniają całości. Sam już nie wiem czy mówię o postaciach czy też aktorach, ale tak naprawdę to wszystko jedno. Najistotniejsze, że miło się to ogląda.

W Internecie spotkałem się z bardzo nieprzyjemnym odbiorem Dr Sivany, w którego wcielił się Mark Strong. Ja jednak stanę w jego obronie, ponieważ nie mogli dać lepszego antagonisty. Nie wystarczy, że to właśnie jego historia otwiera nam cały film to jeszcze znakomicie on kontrastuje się z Billym. Pierwszy ma rodzinę, ale nie zaznał nigdy miłości drugi jest nią obdarowywany, ale sam nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca. Tak od siebie różni, a jednak podobnie. Sivana ma również tę zaletę, że nie jest sadystycznym czarnym charakterem to taka łagodna wersja oprycha, której nawet dzieci się nie wystraszą. W końcu to film dla całej rodziny.
I właśnie jej dużo uwagi jest poświęcone. Nie będę się tu zbędnie rozpisywał, bo recenzja ta i tak robi się trochę zbyt długa, ale powiem tylko, że idealnie zostały ukazane dwie strony tej samej monety. Miłość i nienawiść, szacunek i pogarda. Sami domyślicie się, o co mi dokładnie chodzi.

Zapomniałbym o najważniejszym. O efektach specjalnych. Niema ich tutaj zbyt wiele, bo rozwalania ścian i kuloodporności nie zaliczam do zbyt wielkich ingerencji w rzeczywistość. Natomiast lepiej to widać chociażby w wyglądzie grzechów w swej prawdziwej postaci oraz przemianach Billy’ego. Ten drugi motyw nie został zbytnio wykorzystany. Liczyłem na lepsze ukazanie tego w walkach. No wiecie zmienia formy w czasie walki (jak w Ant-Manie) używając dodatkowo tego wielkiego pioruna, ale co mi tam i tak jest dobrze.

„Shazam” to prawdziwy promyk słońca w mrocznym i poważnym świecie DC. To powiew świeżości, którego to uniwersum potrzebowało oraz milowy krok dla samego studia. To rewelacyjne kino dla każdego. Niezależnie od wieku. Młodym spodoba się bohater ich „formatu” dorosłych natomiast wychwycą niby proste, ale również trafiające w sedno żarty. Czegoś takiego było mi potrzeba. Już nie mogę się doczekać kolejnych odsłon, a nawet jakiegoś wspólnego występu. Ciekawe jak Shazam będzie się prezentował przy wiecznie skwaszonym Batmanie. To będzie naprawdę warte obejrzenia. Jeżeli nie macie pomysłu na najbliższy wieczór to polecam ten film. Moja ocena to 5+/5.

2 komentarze:

  1. Z DC mi nie po drodze, waśnie przez wspomniany przez Ciebie patos, do tego ogólna ponurość wszystkiego na ogół mnie nie zachęca. Mam nadzieję, że będę miała okazję zobaczyć jeszcze gdzieś ten film i odkryć DC w innej odsłonie, bo do kina się nie wybrałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taka nadzieję ponieważ sam powoli się przekonuje do DC i to z coraz lepszym skutkiem.,

      Usuń