czwartek, 21 grudnia 2017

Marc Elsberg - Blackout

Koniec Świata. Czym on jest tak naprawdę? Od stuleci naukowcy i religioznawcy główkują nad tym jak skończy się nasz żywot. Wersji jest naprawdę wiele, a z roku na rok ich ilość tylko rośnie. W końcu od początku tego tysiąclecia już mieliśmy kilka zapowiedzi apokalipsy. Wszystkie okazały się kłamstwami. Nie zrozumcie mnie opatrznie. Cieszę się, że nadal żyję, ale zaczynam czasem się zastanawiać, która teoria okazała by się dla nas najgorsza. Znalazłem ją. Należy ona do niejakiego Marcusa Rafelsbergera. Nie kojarzycie? Nie dziwie się. To australijski pisarz tworzący swoje dzieła pod pseudonimem Marc Elsberg. To właśnie on stworzył najczarniejszy ze scenariuszy. To on stworzył „Blackout”.

W niewyjaśnionych okolicznościach dochodzi do przerwy w dostawie prądu. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że miało to miejsce nie na jakimś małym obszarze, ale w całej Europie. Tylko jeden człowiek, informatyk i były haker Piero Manzano zaczyna zauważać w tym coś większego. Próbując ostrząc rząd sam zostaje oskarżony o kataklizm na gigantyczną skalę. Na szczęście może liczyć na pomoc dziennikarki Lauren Shannon. Ta dwójka dopiero się przekona, w jakie bagno wpadła. Przed nimi mnóstwo niebezpieczeństw i przeszkód, ale los Europy leży w ich rękach.

Tak nie mylicie się. W XXI wieku, kiedy to wszyscy przyzwyczajeni jesteśmy do dobrodziejstwa, jakim jest prąd mało, kto zastanawia się ile tak naprawdę od niego zależy i co by się stało gdyby go zabrakło. To byłaby prawdziwa apokalipsa. I nie chodzi mi tu tylko o brak Internetu. Chociaż pewnie połowa młodzieży już z tego powodu by zwariowała. Mało, kto zawraca uwagę na to jak bardzo jesteśmy od prądu uzależnieni. Nawet zwykłe codzienne czynności są nie do wykonania bez niego. Pójdzie chociażby do toalety. Jak spuścicie wodę, gdy pompa nie działa? A to dopiero wierzchołek góry lodowej problemów, z którymi będziemy musieli się zmierzyć.

Właśnie za to cenię tego autora. Za jego skrupulatne podejście do tematu. Za wielopoziomowy tok myślenia i dostrzeganie rzeczy, które dla zwykłego Kowalskiego są nieistotne. Porusza on, bowiem w tej książce nie tylko aspekt ekonomiczny, ale również społeczny. Opisuje zachowania ludzi w przypadku braku wody oraz jedzenia jak i również upadek gospodarki. Jednakże nie to jest najistotniejsze. Wszystko to co opisał naprawdę może mieć miejsce w bliższej albo dalszej przyszłości. Czy jesteśmy na to przygotowani? Jasne, że nie. Przyznać się bez bicia, kto ma w domu radio na baterię?

Marca Elsberga należy również pochwalić za prace, jaką wykonał. Ponieważ napisać książkę jest łatwo, gorzej zdobyć do niej wszystkie informacje, a tutaj są ich tysiące. Może trochę przesadziłem, ale musiał on porozmawiać z wieloma ekspertami z branży energetycznej oraz informatycznej, o czym sam wspomina w posłowie. Wielki szacun za to. Nie jest trudne stworzyć świat od zera gorzej przedstawić już istniejący, ale w taki sposób żeby nie zanudzić nikogo, a wystarczająco dokładnie, żeby ukazać wszystkie jego niuanse. Jemu udało się to po mistrzowsku.

Akcja książki dzieje jednocześnie się w wielu miejscach, co początkowo było dla mnie dość irytujące. Przeskakiwanie z miejsca na miejsce trochę mnie nużyło zwłaszcza, gdy wszystko było takie techniczne. Z czasem jednak zrozumiałem, że w inny sposób nie udałoby się aż tyle pokazać. Bohater nie mógłby być w wielu miejscach jednocześnie, a kataklizm na tak wielką skalę musiał zostać odpowiednio przedstawiony. Musiał wywołać u czytelnika lęk i dąć mu do myślenia.

Za thrillerami nigdy zbytnio nie przeszkadzałem. Trawiłem je tylko w postaci filmów, bo po dwóch godzinach było już po bólu. Czuje jednak, że się do nich przekonam również w wersji książkowej. Już mam na celowniku dwa kolejne dzieła Marca Elsberga. Jest on bowiem bardzo zdolnym pisarzem, który z iście chirurgiczną precyzją buduje atmosferę swojej opowieści, używając przy tym dość prostego języka. Może to trochę zaprzecza temu, co napisałem o technicznych fragmentach, ale jako informatyk wiem, że mógłby to napisać mniej zrozumiale. „Blackout” to znakomita propozycja na długie jesienne wieczory. Trzymająca w napięciu, rewelacyjnie skomponowana z nad wyraz interesującymi bohaterami pokazuje nam niedaleką przyszłoś. Wszystkie opisane w niej wydarzenia naprawdę mogą mieć miejsce wcześniej czy później. Wiem, że to nic nie zmieni, ale może kilka osób zachęci do przemyślenia kwestii samowystarczalności naszych domowych gospodarstw oraz przygotowania się na takie właśnie wypadki. Moja ocena to szczere 5-/5.

Tytuł: Blackout
Autor: Marc Elsberg
Wydawca: W.A.B.
Data wydania: styczeń 2015
Liczba stron: 600
Oprawa: miękka
Format: 150 x 225 mm
ISBN-13: 978-83-280-1472-5

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...