piątek, 13 maja 2016

Hotel Transylwania 2

Wiele rzeczy rozumiem, ale nadal nie mogę skumać logiki tworzenia kolejnych części animacji albo filmów. Oki, bohaterów się polubiło i widzowie pragną poznać ich dalsze losy. Tylko, dlaczego zawsze podchodzi się do tego od złej strony? Wiele jest produkcji, które doczekały się swoich kolejnych odsłon. Nieczęsto trzech albo nawet czterech. Niestety, jak to zazwyczaj bywa, kupa kasy wydana na nie, poszła się po prostu bujać. I widzowie mniej zadowoleni i oczywiście mniejsze zyski. Pamiętajmy, dobre wrażenie można zrobić tylko raz. Tak właśnie jest ze stworzoną przez Genndy’ego Tartakovsky’ego kontynuacją „Hotelu Transylvania”.

Mija kilka lat, od kiedy pierwszy człowiek zagościł (i przeżył) w hotelu prowadzonym przez Hrabiego Draculę. Jego córka Mavis jest szczęśliwą mężatką i dodatkowo spodziewa się dziecka. Jest jednak pewien problem. Urodzi się człowiek czy wampir? Niestety, na złość gospodarzowi na świat przychodzi wykapany tatuś (człowiek jak się patrzy). Dracula nie może się z tym pogodzić i postanawia wraz z przyjaciółmi zrobić swojemu wnukowi szkołę przetrwania, żeby tylko stał się potworem. Musicie przyznać brzmi to przerażająco, ale jak sami się przekonacie Dracula nie będzie przebierał w środkach, żeby tylko osiągnąć swój cel.

Twórcy nie zabłysnęli, powiem to wprost. Próbując tworzyć hit, dorównujący poprzedniej części pogubili się i to solidnie. Nie wystarczy, iż znajdziemy tutaj masę niedociągnięć takich jak chociażby starzejąca się Mavis (przecież ona jest wampirem) i wiecznie smarkate dzieciaki Wayne’a? Co w tym dziwnego? Jego żona rodzi je od lat, a tu wszystkie wyglądają tak samo. W ogóle nie rosną. Fajki palą czy co? Brakuje mi tu również znakomitego poczucia humoru z poprzedniej części. Oglądałem i oglądałem ten film bardziej z obowiązku niż z przyjemności.

No dobra, wpadli na jeden dobry pomysł. Jest nim zestawienie ludzkich słabości takich jak śmiertelność albo ogólnie kruchość z ekstremalnymi zabawami potworów naprawdę jest ciekawa. Czy to jednak wystarczy? No nie wydaje mi się. Fabuła ogólnie jest dość chaotyczna. Scenarzyści chcieli przedstawić nam dwa wątki dziejące się w dwóch różnych miejscach, co niestety nie do końca im się udało. Skakanie to tu to tam jakoś psuło cały efekt.

Nie wiem, co mnie ugryzło, iż taka zrzęda ze mnie wylazła, ale może to być związane po części z moim wiekiem. Może jestem za stary na tego typu produkcje. Młodzi pewnie oleją to, na co zwróciłem uwagę i będą się cieszyć wspaniałymi widokami oraz masą atrakcji, którą zafundują im bohaterowie. Wśród nich istną rewelacją jest dla mnie Wayne wyglądający wiecznie jakby ktoś go z krzyża ściągnął.

W ogólnym rozrachunku „Hotel Transylvania 2” nie spisuje się źle. Ze względu, iż skierowany jest głównie do młodszej widowni postaram się przymknąć moje cztery oczy na pewne niedociągnięcia. Film ten jest zabawny, to trzeba przyznać zwłaszcza jak zobaczymy Draculę próbującego rozkminić smartfona. Fabuła jest bardzo rozwinięta, i sporo się w niej dzieje. Mamy szansę zobaczyć nowe miejsca oraz postacie, których brakowało w pierwszej części. Spece od grafiki oczywiście spisali się znakomicie, przepiękne faktury, jak najbardziej naturalne ruchy i niezwykłe, mroczne krajobrazy sprawiają, iż film ten ogląda się z przyjemnością. Zaprzeczam sam sobie prawda? Raz mówię jedno, a potem znowu coś odwrotnego. Lepiej skończę tę recenzje, bo jeszcze się pogubię. Moja ocena to 3+/5.

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

6 komentarzy:

  1. Nigdy nie oglądałam Hotelu Transylwania, ale na temat kontynuacji mogę powiedzieć tylko tyle, że absolutnym mistrzem w tej dziedzinie jest Dream Works (choć czasem zdarzy im się przesadzić np Shrek Forever. Na 3 części możnaby skończyć spokojnie). Drugie i trzecie części to czyste uzupełnienie jedynki bez wrażenia odgrzewania starych kotletów, z nowymi pomysłami i wątkami. (Jak wytresować Smoka 2, Kung fu Panda 2 i 3, Madagaskar 2 i 3...). Chciałabym to samo powiedzieć o filmach Disney'a, ale takie filmy jak Mulan 2, Król Lew 3, Mała Syrenka 2 czy Aladyn: Powrót Dżafara mi to uniemożliwiają. Logika tworzenia kontynuacji jest: trzeba na tą kontynuację mieć po rostu dobry świeży pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A "Shrek 2"? Tekst osła "zainwestuj w gacie bo ci widać"? Ani to ziębi ani grzeje

      Usuń
  2. Oglądałam ten film, bo jego poprzednia część mi się podobała :D Jednak Dwójka był odrobinę gorsza, złą ją nie nazwie, ale po prostu gorzej się bawiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brakowało już jej oryginalności :)

      Usuń
  3. Choć oglądając to rzeczywiście miało się wrażenie, że kontynuacja jest już trochę naciągana to i tak śledzenie losów tej wampirzej rodzinki sprawia dużo frajdy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak miło się to ogląda ale w porównaniu do poprzedniej części już nie tak przyjemnie :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...