piątek, 7 sierpnia 2015

Soman Chainani - Akademia Dobra i Zła

Któż z nas nie lubi baśni? Wspaniałych, pięknych opowieści przesiąkniętych do cna złotymi myślami? Czym się one jednak od siebie różnią? Tylko historią, ogólny zarys jest zawsze taki sam. Dobro musi zwyciężyć. Zastanawialiście się jednak, od czego zależy, kto jest dobry, a kto zły? Czy cechy charakteru są aż takie ważne? Może wystarczy, że społeczeństwo postawi na nas krzyżyk, tłumacząc się mrokiem, goszczącym, podobno w naszych sercach. Po co o tym mówię? Dzisiejsza pozycja, którą z przyjemnością Wam przedstawię najlepiej pokazuje jak mylne mogą być pozory.

W „Akademii Dobra i Zła” Soman Chainani poznajemy dwie przyjaciółki tak różne od siebie jak to tylko możliwe. Sofia jest piękna, zawsze uśmiechnięta, ma strasznie wysokie mniemanie o sobie i uwielbia być w centrum uwagi. Istna księżniczka. Agata jest skryta, mieszka na cmentarzu i nie przepada za towarzystwem innych. Obie mieszkają spokojnie w Gawalon, niewielkim miasteczku otoczonym puszczą. Zbliża się jednak sądny dzień, którego obawiają się wszyscy dorośli. Jedenastej nocy, jedenastego miesiąca, raz na cztery lata znika dwójka dzieci. Jedno wspaniałe, drugie okropne. Zostają one porwane przez Dyrektora niezwykłej szkoły, Akademii Dobra i Zła. Wraz z innymi sobie podobnymi będą uczyli się jak przetrwać w baśniach. Nie przesłyszeliście się. Po zdaniu egzaminu końcowego trafią, bowiem do własnej historii, wspaniałej opowieści, która dla dobrych zakończy się happy endem, a dla złych, chyba wiecie jak. Obie dziewczynki zostają porwane, tylko coś idzie nie po ich myśli. Sofia trafia, bowiem do przyszłych czarnych charakterów, a Agata do przesłodzonych księżniczek i królewiczów. Jak sobie dadzą radę w nowym miejscu? Czy ich przyjaźń przetrwa? Czy to pomyłka, a może tak miało być? O tym przekonajcie się sami.

Jak pewnie zauważyliście pomysł jest dość innowacyjny. Nie pamiętam, kiedy mięliśmy przyjemność poznać poradnik „Jak zostać czarnym charakterem”. Tutaj mamy od podszewki pokazane jak to osiągnąć. No dobra, może trochę stereotypowo. Przecież bajki udowodniły nam, że nie każdy szpetny bohater od razu musi być zły. Spójrzcie na Quasimodo. Brzydkie ciałko to tylko powłoka dla pięknego serca. I to właśnie w tej historii jest takie interesujące. Autor wytyka ludziom to jak oceniają wszystkich po pozorach. Nie próbując zagłębić się w osobowość nowo poznanej osoby, od razu szufladkują ją według swoich własnych kryteriów.
Nie jest to jednak historia do końca poważna. Wielokrotnie pokładałem się prawie ze śmiechu obserwując zachowania Agaty, Sofii oraz ich otoczenia. Całkowicie niepasujące do nowego środowiska starają się sprostać stawianym im wyzwaniom i jednocześnie pozostać sobą. Mówi się, że jeżeli wejdzie się między wrony trzeba krakać tak jak one. Coś w tym jest. Środowisko wywiera wielki wpływ na każdego człowieka. Nie ważne jak długo będziemy się opierać i tak odbija na nas piętno.

Powiem tak. Postacią, która najbardziej zapadła mi w pamięci jest Agata. Nie mam pojęcia, czemu, ale wydaje mi się najbardziej sympatyczna. Może częściowo się z nią utożsamiam (solidnie podświadomie), albo po prostu przy Sofii wydaje się ideałem. No właśnie, skoro mowa o naszej upadłej księżniczce to kolejny świetny przykład ukazania tego, co się wokół nas dzieje. Masa sztuczności i brak jakiejkolwiek oryginalności opanowały świat. Czytając o lekcjach w Akademii Dobra wyobrażałem sobie armię laleczek siedzących w ławkach. Dziewczyny potrzebujące kilku godzin, żeby pokazać się na oczy ludziom. Rozumiem dbanie o siebie, ale czasem to już gruba przesada.

Zastanawiam się, co mógłbym jeszcze o tej pozycji powiedzieć. Zachwyciły mnie drobne rysunki porozrzucane po całej książce. Niewielkie, bo czasem zajmujące tylko 1/8 strony, ale przepięknie przedstawiające to, o czym czytamy. Wiecie, że uwielbiam takie ryciny, nie muszą one być barwne. Kilka kresek ołówkiem, całkowicie mi wystarczy. No dobra więcej niż kilka. Nie muszę jednak widzieć całego. Pierwszy plan, drugi plan, tło. To zbyteczne. Wystarczy mały element, jak chociażby splecione dłonie bohaterów. Na samym początku dostaniemy jednak coś niesamowitego. Przepiękny, niezbyt szczegółowy plan Akademii wraz z otaczającymi ją włościami.

Dobra, czas zakończyć recenzję. „Akademii Dobra i Zła” to stuprocentowa baśń z morałem. Napisana przyjemnym, prostym językiem zachwyci każdego czytelnika. Oczywiście skierowana jest głównie do młodzieży, ale mi pomimo wieku naprawdę się podobała. To wspaniała opowieść o przyjaźni, oryginalności, o poszukiwaniu samego siebie. Autorce naprawdę udało się w sposób humorystyczny przedstawić największą wadę dzisiejszych czasów. Stereotypowe postrzeganie drugiego człowieka. Nie wiem czy zrobiła to celowo czy tylko ja tak widzę, ale dla mnie pierwsza klasa. Moja ocena to 4/5.

Autor: Soman Chainani
Tytuł oryginału: School for Good and Evil
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: Marzec 2015
ISBN: 978-83-7686-350-4
Liczba stron: 300
Wymiary: 135 x 200 mm
Cena: 39,90 zł


Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

6 komentarzy:

  1. Moim zdaniem książka jest oryginalna i pozytywnie mnie zaskoczyła. Z jednej strony taka bajkowa, raczej dla młodszych, ale dość fajnie to przedstawili. Obawiałam się, że będzie to jakiś gniot, a tutaj wyszło na to, że książka interesująca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko dla młodzieży dorosły czasem też potrzebuje czegoś lekkiego :) to co wytyka autor każdy może wziąć sobie do serca :)

      Usuń
  2. Nie autorka, ale AUTOR. Soman Chainani jest mężczyzną! :) Też się pomyliłam :)
    A poza tym, podzielam opinię - świetna, lekka powieść, bardzo baśniowa i z morałem. Już wcisnęłam młodszej siostrze :) Mam już drugi tom i mam nadzieję, że dalej będzie tak zabawnie i baśniowo, bo chyba własnie ta baśniowość najbardziej działa na korzyść "Akademii Dobra i Zła". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wpadka :) już poprawiłem :) a muszę przyznać że cały czas myślałem że kobieta to pisała :) ten styl i opowieść trochę mnie zmyliły :) ciekawe czy drugi tom jest równie dobry :) i dziękuje bardzo, że zauważyłaś mój błąd :)

      Usuń
  3. Trochę się bałam, że już jestem za stara na takie baśni, ale jeśli twierdzisz, że nie, to na pewno zacznę się za nią rozglądać :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z baśni nigdy się nie wyrasta :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...