czwartek, 23 maja 2013

Peter V. Brett - Malowany Człowiek Księga I

Każdy, kto odwiedza księgarnie zauważył pewnie ze codziennie na pułkach pojawiają się nowe pozycje nie mówię tu tylko o fantastyce, lecz ogólnie o literaturze. Naprawdę ciężko w tym natłoku książek znaleźć coś nowego, coś wyjątkowego, co nie ma swojego pierwowzoru w twórczości innego autora. W 2008 na półkach pojawiła się książka inna niż wszystkie. Mowa tu oczywiście o książce Petera V Bretta pt. „Malowany człowiek”. W Polsce została ona wydana w dwóch księgach, dlatego teraz opowiem, co nieco o księdze pierwszej rozpoczynającej tą wspaniałą serie.

Autor w znakomity sposób udowadnia, że fantastyka to nie tylko czarodzieje, elfy czy krasnoludy. U niego na świecie rządzą demony tzw. otchłańce materializujące się, co noc i zabijające każdego, kto nie zdążył ukryć się za ochronnymi runami. Nikt nie ma odwagi stanąć z nimi twarzą w twarz, bo runy bojowe, które mógłby pozwolić ludziom z nimi walczyć zostały zapomniane przez setki lat spokoju. Jedyne, czego potwory się lękają to słońce, które zmienia ich ciała w proch, dlatego znikają o poranku by ludzie mogli odbudować to, co stracili i pochować tych, którzy zginęli (a dokładniej to, co z nich zostało). Właśnie w tym świecie żyje trójka naszych bohaterów. Pierwszym z niech jest młody Arlen, który widząc jak jego ojciec sparaliżowany strachem nie potrafi uratować własnej żony postanawia uciec by zostać Posłańcem. Nie jest to jednak bezpieczny zawód każdy z niech podróżuje miedzy miastami niejednokrotnie śpiąc na trakcie gdzie, co noc atakują go stada demonów a jedynym ratunkiem dla niego jest runiczny krąg. Arlen ma jednak pewne marzenie by odnaleźć kiedyś runy bojowe i zacząć walkę z demonami jak równy z równym. Kolejna osobą, którą poznajemy jest Leesha młoda dziewczyna poniżana przez własną matkę dostaje szansę by odmienić swoje życie. Po jednym z ataków zaczyna pomagać Wiedźmie Brunie, której mieszkańcy Zakątka Drwali lękali się tak samo jak otchłańców. To od niej dowiaduje się, że życie ma kobiecie do zaoferowania więcej niż tylko rodzenie dzieci. Trzecią postacią jest młodziutki, bo kilkuletni tylko Rojer, którego rodzina ginie w ataku demonów. Jego opiekunem zostaje Minstrel ratujący go z tej całej zawieruchy. Gdy chłopiec trochę podrasta zostaje jego uczniem, jednakże z powodu braku dwóch palców (stracił je przez demony w czasie ucieczki) nie potrafi robić wszystkiego tego, co mistrz jednak ujawnia się w nim wspaniały dar. Potrafi, bowiem w urzekający sposób … Jesteście pewnie ciekawi, co takiego potrafi, ale tego nie zdradzę. Sami musicie sięgnąć po książkę i się dowiedzieć.

Może wam się wydawać ze to kolejna książka w stylu od zera do bohatera. Wiecie co? Macie rację. Na początku napisałem ze to coś nowego i wyjątkowego a tu oklepane wątki. Gdzie tu powiew świeżości pewnie się zastanawiacie. Zaraz wam powiem. Świat wykreowany przez autora jest niesamowity mimo ze mroczny i niebezpieczny (zwłaszcza nocą) to jest bardzo różnorodny i rozbudowany. Nawet demony, które autor opisuje dość dokładnie są różnorodne. Muszę napomnieć, że główne moce demonów zależy od żywiołu, któremu podlegają, dlatego są ogniste demony, skalne, drzewne i nie tylko. Kolejnym plusem i to wielkim są bohaterowie żadne z nich nie urodziło się wyjątkowe czy też w książęcej rodzinie a sukcesy mogą osiągnąć tylko przez ciężką pracę. Książkę tą czytało mi się naprawdę przyjemnie każdą stronę pochłaniałem w mgnieniu oka. Uwagę chciałem zwrócić również na rzecz, z którą nigdzie indziej się nie spotkałem. Przed każdym rozdziałem znajduje się maleńka ikonka podpisana do jednego z bohaterów, dlatego też wiemy, o kim teraz będziemy czytać. Do Arlena przypisana jest ręka z runą, do Leeshy miska z moździerzem a do Rojera skrzypeczki. Zostały one wykonane jak i wszystkie ilustracje w tej książce przez znakomitego rysownika Dominika Brońka, dzięki któremu możemy na własne oczy zobaczyć bohaterów i terroryzujące ludzkość demony. Zauważyliście pewnie, że wymieniłem same zalety tej książki, nie myślcie ze zapomniałem o wadach po prostu ich nie znalazłem. Chociaż? Chwileczkę. Jest jedna wada książka kończy się zbyt szybko (ma tylko 500 stron niestety). Muszę was jednak ostrzec nie sięgajcie po nią przed snem, ponieważ prosty język, niesamowita fabuła oraz ciekawi bohaterowie zagwarantują wam nieprzespaną noc. Wiem coś o tym, bo sam kładłem się bardzo późno odkładając ją na półkę z żalem w sercu i z pytaniem w głowie „Co będzie dalej?”. Zapraszam wszystkich serdecznie do przeczytania tej znakomitej książki. Moja ocena to 5+/5.

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 11/2008
Tytuł oryginalny: Demon Cycle: The Painted Man
Rok wydania oryginału: 2008
Seria wydawnicza: Obca Krew
Liczba stron: 504
Format: 125x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-057-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 33,90 zł

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...