piątek, 20 października 2017

Brandon Sanderson - Legion

Brandon Sanderson od dawna gościł w moich literackich planach. Zwłaszcza, gdy przeczytałem tyle dobrego o jego książkach. Jednakże zamiast brać się za wielotomowe historie postanowiłem wziąć coś krótszego. I w ten sposób w moje ręce trafił „Legion”. Który już na samym początku był dla mnie miłym zaskoczeniem, bo okazał się nie powieścią, a dwoma opowiadaniami, w których spotkamy jednego z najciekawszych moim zdaniem bohaterów.

Stephen Leeds jest geniuszem, który w bardzo krótkim czasie potrafi opanować dowolną zdolność. Niestety wiąże się z tym pewien problem. Każda kolejna umiejętność to niestety i kolejna halucynacja. A trzeba przyznać trochę ich już ma. Dla niego to jednak nie problem, ponieważ traktuje je jak najbardziej po ludzku, co dla wielu oznacza tylko jedno. Wariat. Jednakże dzięki nim jest jednym z najlepszych prywatnych detektywów, który bierze się za sprawy dość trudne i zazwyczaj wychodzi z nich obronną ręką. Tym razem trafi mu się niecodzienne zadanie. Ma odnaleźć urządzenie, które łamie wszelakie znane ludziom prawa. Natomiast w drugim opowiadaniu będzie starał się wyjaśnić jak zginęło ciało naukowca, który wymyślił całkowicie nowatorski sposób magazynowania danych. W obu przypadkach będzie mógł liczyć na swoje aspekty, tak nazywa halucynacje.

Pierwsze, co mi przyszło do głowy, gdy dowiedziałem się, że główny bohater jest geniuszem doszedłem do wniosku, iż znowu trafi mi się zadufany w sobie typek z rozrostem ego, który co chwila będzie chwalił się, jaki to on mądry nie jest. Na szczęście tutaj jest nieco inaczej. Autor w bardzo sprytny sposób podszedł do tematu aspektów, które są tutaj najmocniejszą stroną. Nie chce zdradzać zbyt wiele, ale Stephen jest bardzo ograniczony, jeżeli chodzi o ich pomoc. Nie wystarczy, że sobie je wyobrazi. To można powiedzieć osobne byty, które obowiązują te same prawa fizyki, co zwykłego człowieka. Przez co sam Stephen nie jest wyidealizowany, bardzo często prawie cudem wychodzi z opresji. Co jednak najciekawsze one same mają różnego rodzaju dziwactwa. Jeden rozmawia z wymyślonym przez siebie kolegą, kto inny nienawidzi zarazków, a jeszcze, kto inny… Nie zdradzę wszystkiego.

Sama historia też jest ciekawie opowiedziana. Zagadka detektywistyczna z interesującym końcem. Ale zanim jednak dojdziemy do finału dzieje się naprawdę dużo. Nie wystarczy, że autor trzyma czytelnika w napięciu to dawkuje mu informacje powoli. Części rzeczy sami możemy się domyślić, ale to i tak będzie tylko promil prawdziwej tajemnicy. Same one zostały dobrze wymyślone. Nie są to jakieś cuda jak z Archiwum X. Nie spotkamy tu kosmitów czy innych fantastycznych bestii. To, co tutaj znajdziemy bardziej mi pasuje do gatunku science fiction. Sama zdolność głównego bohatera to nie żadna mutacja, a zwykła choroba umysłowa albo sposób na poradzenie sobie z dużą ilością informacji. Pamiętacie pewnie jak Sherlock sobie z tym radził? No ten serialowy. Nie pamiętam jak on to nazywał, ale przenosił się do swojego umysłu gdzie miał wszystko uporządkowane.

Mam jednak nadzieje, że to nie będzie jednorazowy wyskok autora. Ukazał nam kilka bardzo ciekawych wątków, które spokojnie można by było jeszcze rozwinąć. Poznać jeszcze lepiej postać Stephena oraz jego aspekty. Widzę tutaj bardzo dużo możliwości.

I przyznam się szczerze, że jestem miło zaskoczony tą książką. Po obejrzeniu serialu „Legion” wydawało mi się, że dostanę powtórkę z rozrywki. Jednakże otrzymałem tutaj dość nowatorską opowieść z zagadką kryminalną w tle. Została ona jak najbardziej dopracowana i w każdym calu przemyślana. Już od pierwszych stron zachęca nie tylko humorem, którego jest tutaj dość sporo. W końcu tyle osób w jednym budynku to pewne, że dojdzie do konfliktów. A jak tu kłócić się z samym sobą? To pełnowartościowy kryminał, chociaż uważam, że trochę za krótki. I nie ze względu, że za szybko zagadkę udaje się rozwiązać, ponieważ tutaj niema żadnych braków, problem leży w tym, iż tak szybko trzeba się pożegnać z bohaterami. A to nie jest takie łatwe. Moja ocena to 4+/5.

Tytuł: Legion
Autor: Brandon Sanderson
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Wydawca: MAG
Data wydania: 15 marca 2017
Liczba stron: 208
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-7480-730-2
Cena: 29 zł

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

2 komentarze:

  1. Uwielbiam Sandersona i jeżeli wcześniej nic od niego nie czytałeś (oprócz powyższego Legionu), to gorąco polecam również dłuższe twory jego autorstwa.
    A na kontynuację "Legionu" również czekam, ponieważ były tam wątki, z których dałoby się stworzyć coś więcej. Jednak patrząc na ogrom książek, które ma w planach, to nie wiem, czy się doczekamy!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...