piątek, 3 lipca 2015

Patricia Briggs - Zew księżyca

Wilkołaki to dla wielu żądne krwi bestie, dla których księżyc w pełni jest sygnałem do ataku. Na szczęście są ludzie, którzy starają się pokazać te niezwykłe istoty w bardziej jasnym świetle. Zasługują na to, ponieważ w porównaniu do wampirów są żywi. Nie obawiają się słońca, a za ofiary wystarczą im zwierzęta. W większości przypadków dzikość ich natury objawia się raz w miesiącu. Po co o tym mówię? Chciałbym dzisiaj opowiedzieć o książce, która wyszła spod pióra jednej z moich ulubionych zagranicznych pisarek. Spokojnie zajmuje pierwsze miejsce ex aequo i kilkoma innymi, bo jak można wybrać najlepszą? Nie da się. Mowa tu oczywiście o Patricii Briggs. Jedynej kobiecie, która okiełznała wilkołaki. Przedstawiam Wam jej pierwszy literacki sukces, czyli Serię o Mercedes Thomson, oraz rozpoczynający ją „Zew księżyca”.

Mercedes Thomson już na pierwszy rzut oka nie jest zwykłą kobietą. Nie interesuje ją ślęczenie przy garach, chociaż lubi piec ciasteczka. Jej prawdziwy żywioł to własny warsztat samochodowy, w którym najczęściej naprawia Volkswageny. To się nazywa komizm sytuacyjny. Panią mechanik zobaczą w niej tylko nowi znajomi, jeżeli poznają ją bliżej zdradzi im pewien sekret. Jest zmiennokształtną. Kiedy tylko zechce potrafi przemienić się w kojota. Pewnego dnia trafia do niej młody wilkołak, który opowiada jej przerażającą historię. I od tego momentu jest tylko gorzej. Zaatakowany zostaje jej sąsiad, będący Alfą okolicznego stada. To oznacza tylko jedno. Trzeba prosić o pomoc kogoś ważniejszego. A kto jest ważniejszy? Oczywiście Marok, jej dawny opiekun, któremu wiele zawdzięcza. Niestety powrót na stare śmieci będzie oznaczał otwarcie wielu ran, które z biegiem czasu zabliźniły się.

To tyle, jeżeli chodzi o fabułę, a muszę powiedzieć, że jest ona niesamowita. Wspaniale zbudowana i trzymająca w napięciu. Nie od razu dostaniemy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania, a co ciekawe z kolejnymi stronami ich ilość zwiększa się w zastraszającym tempie. Nie będziecie wiedzieli, z której strony nastąpi kolejny atak. Trochę się czułem jakbym czytał o przygodach Sherlocka Holmesa. Autorka dawała nam niewielkie podpowiedzi, które jedynie niezwykle jasny umysł dałby radę powiązać w jedna spójną całość. Ja jednak odleciałem na fantastycznym haju podekscytowany powrotem do tego niezwykłego świata. Czytałem tę część kilka lat temu, ale postanowiłem wrócić, żeby specjalnie dla Was ją zrecenzować. Przyznam się szczerze, dobrze zrobiłem.

Prócz akcji pochwalić należy bohaterów. Sama Mercedes to istna babka z jajami, nie boi się ubrudzić, nie pozwala się ponieść uczuciom, trzeźwo patrzy na świat, a jak potrzeba to solidnie przywali. O takie postacie naprawdę trudno w ostatnim czasie. Powiecie pewnie, że przecież takich kobiet w literaturze jest na pęczki. Ona w porównaniu do reszty nie daje się uwieść wampirowi. Wiem słaby argument, ale lepszy rydz niż nic. Skoro już o krwiopijcach mowa zwróćmy uwagę na jej sąsiada. Stefan jest dość ciekawym przedstawicielem swojego gatunku. Czemu? Spójrzcie na jego samochód. Ciekawi Was, czym jeździ? A raczej, czym planuje jeździć? Jak na razie fura ta stoi na podjeździe Mercy, ale może już wkrótce będzie szalał nią po ulicach. Nie powiem, co to za bryka, ale na pewno nie jest to karawan, lecz coś o wiele bardziej kolorowego. Wracając jednak do Mercy, uwielbiam w niej to, że nie jest wyidealizowana. Jako zmiennokształtna nie ma, co liczyć na super wytrzymałość, nadludzką siłę oraz szybkie leczenie ran. Jej zostaje tylko zwinność, spryt oraz dwa pistolety, które powalą każdego. Nawet nie mieszka w jakiejś willi tylko w starej przyczepie. I jak jej nie lubić, co?

Mogłoby się wydawać, że jeżeli w powieści pojawiają się wilkołaki i wampiry to mamy do czynienia z kolejnym romansem paranormalnym. Na szczęście „Zew księżyca” ma tak daleko do tego gatunku jak biegun do pustyni. No dobra, są rozmowy o uczuciach, ale bez zbytniej słodkości. Czym byłby bohater bez emocji? Manekinem. Tutaj wszystko jest odpowiednio wyważone. Znajdziemy tu przygodę, znakomitą powieść sensacyjną, a nawet humoreskę. Wszystkiego po trochu, w odpowiednich proporcjach tworząc znakomitą ucztę dla każdego mola książkowego. Nie zostaje mi nic innego jak polecić ją wszystkim wielbicielom Urban Fantasy. Na pewno się nie zawiedziecie. Moja ocena to 5/5.

Tytuł: Zew księżyca (Moon Called)
Autor: Patricia Briggs
Tłumaczenie: Ilona Romanowska
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 8 października 2010
Liczba stron: 424
Oprawa: miękka
Format: 125 × 195 mm
Seria wydawnicza: Obca Krew
ISBN-13: 978-83-7574-255-8
Cena: 35,90 zł


Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

8 komentarzy:

  1. Według mnie ten tom był słaby i seria mi się spodobał dopiero przy drugiej części. Jest trochę schematycznie, a i wkurza mnie, że Mercedes ma wokól siebie wianuszek rónego pochodzenia facetów i praktycznie żadnej dziewczyny... Taka haremówka. Ale po część czwartą sięgnę, bo to jedno z przyjemniejszych urban fantasy, któe czytałam. No i uwielbiam wilkołaki *o*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wilkołaki rządzą :) jak to nie ma dziewczyn, a córka alfy? :P no wiem słaby przykład :)

      Usuń
    2. O niej jest więcej w trzecim tomie. Ale ogólnie to cała książka opiera się na Mercy i całym stadzie facetów. Stado to dobre słowo. Szkoda, ale i tak lubię tą serię, to mnkament, który można przeżyć. Tak samo jak miłosne rozkminy Mercy. W trzecim tomie myślałam, że już sobie tą serię podaruję, jak bohaterka zaczęła rozmyślać o miłosnych rozterkach. Ale potem na szczęście zrobiło się ciekawiej...

      Usuń
    3. I całe szczęście wróciła stara dobra Mercy :P ale nie wyprzedzajmy faktów to dopiero pierwszy tom :) o reszcie napiszę z czasem :) bo zaraz nas tu pozwą o spoilerowanie :)

      Usuń
  2. Serię Patrici Briggs czytałam jakiś czas temu, ale nawet teraz lubię do niej wracać :) No bo jak tu nie kochać Mercedes (no i w moim osobistym przypadku Adama)? :D Nie wiem, czy czytałeś, ale w podobne odczucia miałam przy Magia Kąsa Ilony Andews, też urban fantasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Magia Kąsa" czytałem, też świetna seria :) a czytałaś może najnowszą serie Briggs? Chodzi mi o "Alfe i Omegę"?

      Usuń
    2. Nie, nawet nie widziałam że coś dodała! Koniecznie muszę zobaczyć ;)

      Usuń
    3. "Wilczy trop" niedawno recenzje pisałem :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...