środa, 22 lipca 2015

Agentka Carter

Wydaje mi się, że trochę za wcześnie na tę recenzję. Serial, o którym dzisiaj opowiem dopiero rozpoczyna swój telewizyjny podbój, jednak jest tak fascynujący, że musiałem się tym podzielić. Przecież zdarzyło mi się ocenić tylko jeden odcinek „Constantice’a”. Dlatego z wielką przyjemnością opowiem o produkcji, która wyróżnia się na szklanym ekranie. Zanim dojdziemy do sedna, czas zdradzić rąbek tajemnicy, o czym dzisiaj poczytacie. Jak sami zauważyliście coraz częściej obsypywani jesteśmy serialami o najróżniejszych superbohaterach. Dwie największe ich wylęgarnie, czyli Marvel i DC po prostu prześcigają się, kto bardziej zaskoczy widza. Powiem szczerze, Marvel wychodzi na prowadzenie za sprawą „Agentki Carter”.

Wojna już minęła, niestety na czasy spokoju będzie trzeba poczekać. Zło nie śpi, gotowe jest zaatakować w każdej chwili. Właśnie w takim celu powstały agencje szpiegowskie m. in. SSR. Mające na celu pilnowanie z ukrycia, żeby pokój panował jak najdłużej. Jedną z ich agentek jest Peggy Carter (Hayley Atwell), która nie może do końca pogodzić ze śmiercią swojej wielkiej miłości Steve'a Rogersa zwanego Kapitanem Ameryką. Niestety, czasy jej wielkiego triumfu i walki o kraj skończyły się, zostaje zdegradowana do pomocy biurowej. No wiecie chodzi po obiady, parzy kawę i układa dokumenty. Pewnego dnia wszystko się zmienia, kiedy to jej przyjaciel Howard Stark (Dominic Cooper) geniusz i filantrop prosi ją o pomoc. Zostaje, bowiem uznany za zdrajcę sprzedającego broń wrogom. Tylko ona może oczyścić jego imię i odnaleźć skradzioną technologię. Niestety będzie musiała to robić w ukryciu, ponieważ jej pracodawcy mają już znalezionego winowajcę i jest nim Stark. Nie będzie jednak sama, pomagać jej będzie lokaj milionera Edwin Jarvis (James D'Arcy). To jednak mało. Czy umiejętności zdobyte w czasie wojny wystarczą, żeby wyjść cało z niejednej opresji?


To tyle, jeżeli chodzi o fabułę, a dokładniej jej zarys i to pierwszego odcinka. Jak sami widzicie dzieje się dość sporo. Bardzo cieszy mnie to, że producenci postanowili pokazać wreszcie jakaś bohaterkę. Bo ciągłe oglądanie mężczyzn ratujących kraj zalatywało trochę szowinizmem. Agentka Carter potrafi przywalić lepiej niż niejeden facet. Wiele przeżyła, dzięki czemu stała się twarda jak skała, nie trącać przy tym fasonu. Właśnie kogoś takiego brakowało mi w serialach. Piękna i niebezpieczna zarazem.

Zanim dojdę do reszty postaci chciałbym zwrócić uwagę na coś, co mnie bezprecedensowo zachwyca. To ukazanie 1946 roku w sposób jak najbardziej realistyczny. Nie chodzi mi tu tylko o pojazdy z tamtych czasów czy też stroje. Chcę zwrócić uwagę na wyjątkowe moim zdaniem postarzenie całej produkcji. Oglądając ją wydaje nam się jakby w nasze ręce trafiła archiwalna taśma. Wszystko wydaje się takie zamglone, dzięki czemu cała charakteryzacja jest jeszcze bardziej rzeczywista. Jeszcze ta muzyka jak z szaf grających, istne cudo.

Nie ma chyba rzeczy, na którą mógłbym pomarudzić. Nareszcie postanowiono pokazać wkład kobiet w walkę o kraj. Mieliśmy i nadal mamy czasy, w których nie każdy wierzy w równość płciową. Widzimy to nierówne traktowanie w życiu codziennym. Czas to zakończyć.
Peggy nie jest jedyną postacią, na którą warto zwrócić uwagę. Podobnie jest lokajem Starka Edwinem Jarvisem. Widać po nim, że na szpiega się nie nadaje. Zwłaszcza, iż swoje podwójne życie stara się ukryć przed żoną. Dzięki czemu wychodzi bardzo wiele zabawnych sytuacji. Zwróćmy również uwagę na resztę pracowników SSR. To stado szowinistycznych samców uważających, że pozjadali wszystkie rozumy. Na palcach jednej ręki i do tego ręki drwala można policzyć osoby szanujące agentkę Carter, jako współpracownika. To walka o przetrwanie. Trochę mniej brutalna niż w dżungli, ale jednak.

Niesamowite są również efekty specjalne. Widzimy to najlepiej w czasie ukazywania działania bardzo nowoczesnych broni Starka. Wyprzedzających epokę o wiele lat. Ich charakterystyczny oldschoolowy wygląd doprawia wszystkiego.

Najwyższa pora kończyć, bo zaraz zdradzę zbyt wiele smaczków, a trzeba coś zostawić nowemu widzowi. Nie wiem jak dalej potoczy się historia, ale szczerze wierzę, że poziom kolejnych odcinków nie spadnie. Każdy następny będzie ukazywał nam masę genialnych pomysłów scenarzystów, wciągając nas bez reszty. Chce razem z Wami odkrywać kolejne tajemnice „Agentki Carter”. Moja ocena 5-/5.

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

18 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tym serialu jak mam być szczera, ale może to dlatego, że ogólnie jestem nieco zacofana jeśli chodzi o wszelkie rzeczy, które się ogląda. Bardziej zamykam się w książkowym świecie. Niemniej, po Twojej recenzji, nie wiem czy się nie skuszę, bo w sumie obecny serial, który oglądam jak na razie ma przerwę... więc czymś sobie wypełnię czas. :D
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na serio bardzo go polecam ale ostrzegam jest dopiero kilka odcinków a na resztę trzeba czekać :) pojawiają się mniej więcej raz na tydzień chyba :)

      Usuń
  2. Nie mogłam po niego nie sięgnąć! Uwielbiam takie smaczki, a Peggy miałam niedobór. Cudowna bohaterka. :) Zakochałam się w tym serialu bezapelacyjnie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko ty :) nareszcie odpowiednia kobieta, na odpowiednim miejscu :)

      Usuń
    2. Jak dla mnie jest równie dobrze skrojona jak Black Widow. :D

      Usuń
    3. Masz racje dlatego nie mogę się doczekać kiedy filmowy skupią się tylko na jej osobie. Wydaje mi się że ma ona w zanadrzu bardzo ciekawa historie do opowiedzenia.

      Usuń
  3. Serial mnie ciekawił już od dłuższego czasu, a po przeczytaniu tej recenzji jestem pewna, że zacznę to oglądać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie cieszy jak moje recenzje zmotywują kogoś do przeczytania książki albo obejrzenia filmu/serialu.

      Usuń
  4. Kurcze, jakoś nie jestem do niego przekonana. Kapitan Ameryka to chyba mój najmniej lubiany film z Marvela i postać Carter mnie odrzuca... No, ale skoro polecasz może kiedyś obejrzę :p
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co ci się nie podobało w Kapitanie Ameryce a powiem czy i tutaj występuje :)

      Usuń
  5. To świetny serial! Strasznie podoba mi się postać tego lokaja (oprócz agentki oczywiście).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No muszę przyznać że odtwórcę roli lokaja świetnie dobrali.

      Usuń
  6. Mam w planach obejrzenie go w najbliższych dniach, zachęciłeś mnie a i wszystkie inne seriale mają obecnie przerwę ;) A coś oglądać trzeba ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że to dopiero pierwszy sezon jest.

      Usuń
  7. Pierwsze słyszę, ale za jakiś czas, jak już będzie trochę więcej odcinków, z pewnością zacznę oglądać. Lubię takie superbohaterskie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto ich nie lubi :) zwłaszcza ze w ostatnim czasie coraz więcej serialów takich powstaje :) zaczęło się od Arrowa, potem był Flash, a teraz już cała ich masa :) studia prześcigają się kto stworzy lepszy serial :)

      Usuń
  8. Co chwilę słyszę reklamy tego serialu, ale jakoś nie jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka szkoda ale może kiedyś go obejrzysz :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...