sobota, 13 września 2014

Beata Pawlikowska - Blondynka w Tybecie

Kto z nas nie chciałby się wybrać w podróż dookoła świata? Niestety, w dzisiejszych czasach jednym z głównych powodów niemożliwości spełnienia tego marzenia jest brak gotówki. Nie wolno się jednak smucić, ponieważ możemy poczuć się jakbyśmy odwiedzili najdalsze zakątki globu, prawie za darmo. Wystarczy, że weźmiemy do ręki jedną z wielu podróżniczych pozycji dostępnych w bibliotece czy też księgarni. Nie zawsze muszą to być jakieś wielkie tomiszcza opisujące wszystko od historii państwa do czasów współczesnych. Wielu autorów potrafi odnaleźć w całym tym natłoku informacji perełki, które zaciekawią czytelnika do poszerzania wiedzy. Taką właśnie osobą jest Beata Pawlikowska prowadząca, również swój program w Radiu Zet. Już kiedyś na blogu wspominałem o jej książkach, a dokładniej o innej części cyklu. Dlatego też z czystą przyjemnością prezentuje Wam „Blondynkę w Tybecie”.

Tybet, wielu z Was pewnie nazwa ta kojarzy się głównie z mnichami ubranymi na żółto. Nic w tym dziwnego, ja też tak miałem do niedawna. Dopóki w moje ręce nie trafiła pozycja, o której dzisiaj opowiadam. Wszystko zaczyna się od krótkiego wstępu autorki opisującego jak wylądowała w niezwykłym historycznym państwie, którego już na mapach się nie znajdzie. Był to zbieg okoliczności, a dokładniej interwencja sił wyższych. Chyba się trochę zagalopowałem. Niewymienienie wszystkiego, co znalazłem w książce, chociaż długo by to nie zajęło, bo nie jest ona gruba, ale chyba mija się z celem recenzji. Dobrze zacznę od trochę innej strony.

Beata Pawlikowska uwielbia podróże. Nic w tym dziwnego. Każde państwo ma w końcu inną kulturę, historię czy też wierzenia. Po prostu nowa wyprawa to nowe doznania. Tym razem ma przyjemność pić herbatę z solą i masłem, z mleka jaka, jeść tamtejsze potrawy, również z tego zwierzęcia oraz co ważniejsze zapoznać się z religijnością tego ludu. Pod tym względem byłem miło zaskoczony. Czemu? Dzisiejsi katolicy mogliby się od nich uczyć pokory. Spójrzmy na naszych „modlących się” co niedziela. Wystarczy, że opuszczą mury świątyni, a już patrzą na drugiego człowieka wilkiem. W Tybecie jest inaczej. Wiara w reinkarnację, czyli powrót na ziemię w nowym, może lepszym wcieleniu, zobowiązuje do ciągłego doskonalenia się oraz dobroci. Nikt nie chce przecież wrócić, jako żuk gnojak. Kolejną ciekawostką, jaką się dowiedziałem jest wielkość dzikiego jaka. Dla tych, którzy nie wiedzą, jak to podobne trochę do krowy zwierzę z długą sierścią. Taka krzyżówka mućki z pekińczykiem. Wracając jednak do jego wielkości. Wyobraźcie sobie stworzenie o masie jednej tony i wysokości dwóch metrów. To prawie mały słoń.

„Blondynkę z Tybetu” czytało mi się z przyjemnością. Autorka wszystko pisze prostym i łatwym w przekazie językiem, wybierając tylko najważniejsze informacje. Wiele radości dały mi również wykonane przez nią rysunki, których jest pełno w każdym rozdziale. Nie obyło się również od wad, które wloką się przez całą serię. Mowa tu o zdjęciach. Nie żeby były brzydkie. Po prostu znajdziemy je tylko w dwóch miejscach, jako takie małe galerie. Pod nimi natomiast wycinki już wcześniej przeczytanego tekstu. Nie podoba mi się, ponieważ skupiając się na opowieści nie mam ochoty przeskakiwać kilku stron, żeby zobaczyć jak opisywana przez nią rzecz wygląda. Potem jak już do nich dojdziemy to mamy powtórkę z rozrywki. Nie chce ponownie czytać tego samego.

Długość ciężko określić wadą, ponieważ serię „Dzienniki z podróży” zawsze możemy mieć przy sobie. Mały format ułatwia nam zwiedzanie niezwykłych krain, nawet w drodze do pracy, kiedy to jedziemy autobusem albo w czasie przerwy na kawę. Kawałek świata możemy zawsze mieć przy sobie.

Całość jednak jest naprawdę świetna. Ciekawa, wciągająca, a historie barwne i przyjemne w odbiorze. Wiem, że nie jest to moja ostatnia pozycja z tego cyklu, ponieważ z przyjemnością pozwiedzam inne kraje bez wychodzenia z domu. Moja ocena to 4/5.

Tytuł: Blondynka w Tybecie
Autor: Pawlikowska Beata
Wydawca: G+J RBA
Numer wydania: I
Data premiery: 09/2010
Ilość stron: 160
Rok wydania: 2010
ISBN: 978-83-7596-109-6
Wymiary: 170 x 107

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...