niedziela, 12 czerwca 2016

Aneta Jadowska - Złodziej dusz

Muszę przyznać, iż dzisiejsza recenzja będzie chyba najtrudniejszą w moim życiu. Książka, o której chciałbym Wam opowiedzieć wywołała u mnie bardzo wiele sprzecznych emocji. Zafascynowała i zniechęciła zarazem. Nieczęsto mi się to zdarza w przypadku polskiej literatury fantasy, ale kilkukrotnie miałem ochotę rzucić ją w kąt, po czym ponownie siadałem do czytania. „Złodziej dusz” to pierwszy tom cieszącej się sporym zainteresowaniem „Heksalogii o Wiedźmie”, której autorką jest Aneta Jadowska. Przyznam się szczerze, iż najbardziej zachęciły mnie do niej fanarty znalezione w Internecie. Tak, wiem to dziwne. Ale jestem wzrokowcem i nic z tym nie zrobię.

Dora Wilk jest policjantką i wiedźmą zarazem. Z takiego połączenia nigdy nic dobrego nie wychodzi. Przekonali się o tym wszyscy przestępcy, którzy stanęli jej na drodze, a zwłaszcza jeden, dość sprytnie unikający odsiadki. Jednak to nie on jest głównym wątkiem całej powieści, a tylko poboczną historią. Dora, a dokładniej Teodora (imię to kojarzy mi się z ropuchą Neville’a z Harry’ego PotterA) dostaje dość niezwykłą zagadkę do rozwiązania. Zleceniodawcą okazuje się Starszyzna, czyli najpotężniejsze istoty zamieszkujące Thorn, alternatywną przepełnioną magią wersję Torunia. To właśnie one pilnują, żeby nikt nie złamał przymierza w nadnaturalnym mieście. Niestety, jest coś, z czym nie mogą sobie poradzić. Ktoś porywa przedstawicieli najróżniejszych ras. Właśnie tym ma zająć się nasza bohaterka. Na szczęście będzie mogła liczyć na pomoc swoich najlepszych przyjaciół. Anioła Joshuego oraz diabła Mirona. Musicie przyznać Dora wie jak dobierać kompanów.

Jak to się mówi, żeby było dobrze najpierw musi być źle. Dlatego właśnie zacznę od tego, co mnie najbardziej denerwowało w tej książce. Dora oraz jej niepohamowany popęd seksualny. Tak dobrze przeczytaliście. Dawno nie spotkałem tak rozwiązłej bohaterki. Oki, źle napisałem, nigdy nie spotkałem kogoś takiego. Ilość facetów i kobiet, których udało jej się zaliczyć, czym regularnie się chwali, jest ogromna. Wiele dialogów oraz samych myśli bohaterki związanych jest z jej okazałym biustem oraz ponętnymi kształtami. Pokrótce mówiąc jest płytka jak kałuża w letni dzień. Myślicie, że to wszystko? A gdzie tam. Dodatkowo wykazuje zachowania aspołeczne, jest opryskliwa, nieprzyjemna, mściwa, pyskata, arogancka i narcystyczna. A do tego napakowana jak Herkules po koksie. No dobra, przesadziłem trochę, nie może pochwalić się muskulaturą, ale bardzo wieloma zdolnościami magicznymi. Od bycia boginią uratowało ją to, iż są one na średnim poziomie. Jak sami widzicie jest to całkowicie wyidealizowany obraz kobiety wyzwolonej. Gdyby była facetem określana by była mianem męskiej szowinistycznej świni, której tylko jedno w głowie. Może to są ostre słowa, ale czasami miałem dość jej rozdwojenia jaźni. W jednym momencie wyzywa wszystkich, którzy nadepną jej na odcisk, by potem zaszlochać w kącie. Jest ona całkowicie odrealniona i krótkowzroczna. Powinna się domyślić, iż styl życia, jaki prowadzi może wywołać wiele kontrowersji.

Inni bohaterowie nie są lepsi. Wszyscy, którzy wokół niej skaczą to prawdziwe przystojniaki. Dwaj jej najlepsi przyjaciele to istna rodzina królewska. Obaj są wnukami najpotężniejszych istot w niebie i w piekle, czyli Gabriela oraz Lucyfera. Czy można z nich zrobić jeszcze większych koksów? Chyba nie.

To nie koniec marudzenia. Fabuła też nie powala. Wydaje mi się, iż autorka chciała przedobrzyć z ilością wątków. No dobra ich mnogość nie jest tu problemem, ale brak konkretnego połączenia między nimi. Wydaje mi się, że gdyby je odrzucić nic tak naprawdę w głównej historii nie uległoby zmianie.

No właśnie i tutaj zaczynają się schody. Niby tyle rzeczy było nie tak, a jednak przeczytałem ją z zapartym tchem od deski do deski. Czemu? Ponieważ pomysł miała świetny, gorzej z jego rozwinięciem. Alternatywna wersja dobrze nam znanego miasta to istna rewelacja. Tak samo połączenie różnych wierzeń. Wcześniej zetknąłem się z nim w przypadku książek Jakuba Ćwieka oraz Kevina Hearne’a. Pod tym względem wszystko jest dość spójne. Podoba mi się również nowe spojrzenie na wilkołaki i wampiry oraz ogólnie na wszelakie magiczne istoty. Każda grupa może się pochwalić pewnego rodzaju charakteryzującymi je zachowaniami, do których główna bohaterka musi się dostosować. Chociaż ich nie nagina według własnej woli.

Opisy też może nie są jakieś rewelacyjne, ale nie są takie złe. Miło czytało się o walkach zwłaszcza, że wiele z ich aspektów autorka zostawiła wyobraźni czytelnika. Gorzej prezentują się opisy miejsc. Z powodu, iż nie znam Torunia miałem nadzieje zobaczyć go po części w książce. Jedynie, co dostałem to nazwy ulic i miejsc.

Ta książka ma coś w sobie. Naprawdę ciężko mi opisać, co to jest, ale w jakiś dziwny i niewyjaśniony sposób przyciągała mnie do siebie. Nie pozwalała mi się oderwać. Utrzymywała mnie w napięciu i zachęcała do dalszej lektury. Może to dość tajemniczy antagonista, NIEKTÓRZY interesujący drugoplanowi bohaterowie tacy jak, chociażby Witkacy albo niezwykła zagadka kryminalna zachęcają mnie do sięgnięcia po dalsze tomy. Obawiam się jednak znaleźć tam międzyrasową orgię, której pomysłodawczynią byłaby oczywiście Dora. Dobrze wiecie, iż nie przepadam za książkami, w których może nie wszystko, ale naprawdę wiele kręci się wokół jednego. Tutaj niestety tak jest. Z tego właśnie powodu ocena nie może nić inna jak 3-/5.

Tytuł: Złodziej dusz
Cykl: Dora Wilk
Tom: 1
Autor: Aneta Jadowska
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 12 lipca 2013
Liczba stron: 448
Oprawa: miękka
Format: 125x195 mm
Seria wydawnicza: fantastyczna fabryka
ISBN-13: 978-83-7574-543-6
Cena: 34,90 zł

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

3 komentarze:

  1. Co do charakteru bohaterki to muszę przyznać że mi się podobał. To trochę taki wyidealizowany obraz "jaka bym chciała być, gdyby było można" ;) zadziorna, pyskata ale i samowystarczalna. Jeśli chodzi o jej seksualność, na pewno może drażnić, ale to jedno z jej dziedzictw, więc jest umotywowane ;)
    Natomiast Miron i Joshua... trójkąt miłosny idzie pełną parą. Mam wrażenie, że ta książka większości mężczyzn może nie bardzo się podobać z tych samych powodów, dla których podoba się kobietom :)
    Jeśli ten tom Cię drażnił to nie wiem czy przez kolejne przebrniesz. Jest dość mocno nastawiony na relacje tej trójki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyidealizowany to mało powiedziane :) a przyznam ze tak się spodziewałem że autorka im nie przepuści na szczęście są jeszcze poboczne opowieści może o Witkacym sobie przeczytam :) i dziękuje za ostrzeżenie :)

      Usuń
    2. :) Ciekawa jestem jak Ci się spodoba historia Witkaca :) Sama jeszcze nie czytałam tej książki, choć stoi na półce od pewnego czasu :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...