piątek, 24 lipca 2015

Naruto

Czym jest anime pewnie większość z Was wie. To po prostu japońska animacja często tworzona na podstawie mangi, czyli komiksu. Jak już udało mi się zauważyć, większość tych produkcji spokojnie można zaliczyć do tasiemców. Jak inaczej nazwać serial mający ponad dwieście albo czterysta odcinków, a powiem Wam, że są jeszcze dłuższe. Zaraz wyskoczycie z argumentacją, że „moda na sukces” ma ich jeszcze więcej. No ok, ale nie jest tak ciekawa jak japońskie opowieści. Chciałbym dzisiaj zrecenzować najbardziej znane w Polsce i za granicą anime, czyli „Naruto”, a dokładniej jego pierwszą zakończoną już serie.

Tytułowy Naruto Uzumaki jest dzieckiem po przejściach. Osierocony za młodu i znienawidzony przez kolegów, bardzo często robi z siebie po prostu durnia i co chwila wpada w nowe kłopoty w jednym tylko celu. Pragnie, żeby w końcu go zauważono. Ma on pewne marzenie, chce zostać Hokage. To taki przywódca i zarządca wioski darzony przez wszystkich wielkim szacunkiem, żeby jednak to osiągnąć musi najpierw zostać ninją, co też nie jest takie proste. Pewnego dnia dostaje jedyną w swoim rodzaju szansę. Trafia do drużyny bardzo znanego Kakashiego Hatake wraz z dwójką innych uczniów. Szkolnym prymusem, chociaż powinienem nazwać go geniuszem, Sasuke Uchihą i dziewczyną, w której Naruto po cichu się podkochuje Sakurą Haruno. Od tego momentu jego życie się zmienia. Jeżeli chce osiągnąć swój cel musi dorosnąć i zacząć być odpowiedzialnym za to, co robi. Tylko czynami można udowodnić swoją wartość.

Nie mylicie się, jest to kolejna już opowieść w stylu od zera do bohatera. Co ją jednak wyróżnia na tle masy innych? Naprawdę ciężko mi na to odpowiedzieć. Ma w sobie to coś, co sprawia, że nie sposób się od niej oderwać. Najciekawsze jest jednak to, że na kanale, Jetix mieliśmy szczęście obejrzeć kilkanaście odcinków z pełnym całkiem nieźle wykonanym dubbingiem. Niestety, seria została przerwana, z powodu zbyt drastycznych scen. Niech zobaczą, co teraz młodzież ogląda, a przekonają się, że „Naruto” nie był jednak taki zły.

Wróćmy do fabuły, nie jest może ona za bardzo rozbudowana. Jej główne założenia to walka oraz zdobywanie nowych umiejętności przez bohaterów. Nie mam nic przeciwko temu. Wszystko prezentuje się bardzo dobrze zwłaszcza, starcia z wrogami i z przyjaciółmi również, na przykład w czasie egzaminu na chunina. Te ich widowiskowe techniki po prostu zachwycają. Uwielbiam oglądać jak postacie dokonują prawie niemożliwego. To takie inspirujące.

Sami bohaterowie też są ciekawie wykreowani. Nikt nie jest jednowymiarowy. Taki prosty aż do bólu. Potrzeba wielu odcinków, żeby tak naprawdę ich zrozumieć. Spojrzeć na życie ich własnymi oczyma. Odkryć, co tak naprawdę nimi kieruje i jakie wydarzenia sprawiły, że są tacy, a nie inni. Najlepszy przykład to Naruto. Przepełniony bólem i lękiem, zawsze gotowy jest nieść pomocną dłoń. Nawet, gdy dowiaduje się, że ludzie go nie tyle nienawidzą go, co po prostu lękają się tego, co ma w sobie, nie poddaje się. Lubię w nim jeszcze jedną rzecz. Swoją odwagą oraz determinacją zaraża innych sprawiając, że gotowi są sięgnąć gwiazd.
No trzeba przyznać jedno nie obyło się również bez wad. Czasami wydaje się, że postacie są nieśmiertelne. Nie ważne jak wielkie dostaną obrażenia to i tak wstaną, żeby dalej walczyć. Wiem, że nie chcą stracić głównej obsady, ale któryś mógłby się uszkodzić i to tak solidnie. Naprawdę źle im nie życzę, chce po prostu, żeby byli bardziej ludzcy.

I wracamy do zalet. Kolejna i to bardzo wielka to muzyka. Zwłaszcza w postaci openingów i endingów, niektórych naprawdę zachwycających. Ale utwory, które usłyszymy w czasie prowadzenia historii też są wspaniale dobrane. Takie dynamiczne i idealnie oddające magię chwili.

„Naruto” to naprawdę świetnie opisana historia łącząca w sobie jednocześnie dramat i komedię. Będziecie mieli, z czego się pośmiać oraz co ważniejsze anime to zapewni Wam wiele godzin niesamowitej rozrywki. Może daleko mu do filmów takich jak „Grobowiec Świetlików” czy też „Latający zamek Hauru”, ale tak samo jak jego pełnometrażowi kuzyni przepełniony jest ideami oraz naukami, obok których ciężko przejść obojętnie. Polecam go wszystkim, którzy mają trochę czasu, ponieważ jak już raz wejdziecie w ten świat zbyt szybko go nie opuścicie. Moja ocena 4/5.


Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

13 komentarzy:

  1. Kiedyś niemiecka Viva nadawała wieczorami anime - brakuje mi takiego kanału w Polsce, poświęconego (chociażby wieczorami) kreskówkom które się nie zmieszczą w kanałach dla dzieci. Bo czy np Hellsing kiedyś był wyświetlany u nas?

    A co do Naruto - nigdy jakoś mnie nie kusił. Brzmi ciekawie, ale że tak powiem wizualnie nie mam ochoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście na kanale Hyper :) to był blok tematyczny po 20 chyba :) kiedy grzeczne dzieci szły spać, a te mniej grzeczne i starsze zaczęły oglądać prawdziwe animacje :) Niestety wszystko się skończyło, a szkoda moim zdaniem :) Nie ma szans żeby seriale te pojawiły się na kanałach dla dzieci. Co najwyżej na AXN ale to po 22 dopiero z powodu bardzo dużej brutalności.

      Usuń
    2. A widzisz :) ja tam trafiałam jakoś tak pechowo, jak uruchamiali maratony rzeczy których nie lubiłam oglądać więc w sumie nic im nie zawdzięczam.
      I nie chciałabym, żeby pomysł ten podjął jakiś kanał dla dzieci - bałabym się, że będzie się samoograniczał pt to za poważne, to za brutalne. Chyba, że jak dawniej CN/TCM oficjalnie się o pewnej godzinie będą wymieniać i dzielić jednym kanałem.

      Usuń
    3. @Hersus

      Naruto akurat było na Jetixie. Co prawda w ocenzurowanej wersji (tak jakby oryginał nie był ocenzurowany względem mangi) i z dubbingiem, ale było.

      Usuń
    4. Wiem, że na Jetix leciało :) o Hyper wspomniałem w kwestii Hellsinga :)

      Usuń
  2. ogladalam calego, juz sippuden sobie odpuscilam po kilkudziesieciu odcinkach filery mnei dobijaly :P ale musze przyznac ze z ochota ogladalam poczatki - bardzo dobrze jak na taki serialik wykreowanie bohaterow jest na tyle odbre ze sie przyjemnei oglada kazdy odcinek - wiadomo ze przedluzajace si sceny rowniez dobijaja ale coz, to w konc uanime gdzie sie leja na prawo i lewo :P zawsze musi byc dreszczyk emocji hehe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Shippuuden bardziej mi się podobało :) bohaterowie są starsi i inaczej na wszystko patrzą :) a co do filterów to ja omijałem bardzo wiele i skupiałem się na głównym wątku :)

      Usuń
  3. - Manga była lepsza
    - Fillery to dno w tej serii (jak chyba we wszystkich shonenach). Dobrze że je omijasz. Jedynym godnym polecenia fillerem w "Naruto", był ten z maską Kakashiego, to było pod koniec oryginalnej serii. Nie pamiętam już dokładnie tytułu.
    - Szczerze mówiąc, bardziej podobało mi się Naruto takie, jakie było za epizodu z Zabuzą, względnie jeszcze przy egzaminie na chunina. Wiesz, bez tych wszystkich potężnych technik niszczących całe wszechświaty, za to więcej walki kontaktowej i używania klasycznego ekwipunku shinobi.
    - Za dużo retrospekcji w odcinkach. Pamiętam gdy czekałem tydzień na nowy odcinek, tylko po to żeby 15 minut z tych dwudziestu paru było retrosami z poprzednich...
    - Kishimoto zaczyna pod koniec mangi gwałcić logikę i dobry smak. Gubi się też we własnych pomysłach.

    Ale do serii mam dalej sentyment. Do dziś potrafię wykonać znaki potrzebne do wykonania techniki przywołania. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mangi nie czytałem więc wybacz ciężko mi porównać :) filery są strasznie dobijające zwłaszcza ze pod koniec było ich chyba z 30 jeżeli nie więcej i dopiero odcinek z mangi :) oj tak retrospekcje to katastrofa np teraz w Shippuuden czekam na kolejny odcinek z walką, a tu przez trzy odcinki historia ojca Guy'a :) kurcze nie po to tyle czekałem :)

      Usuń
    2. Pod koniec było ich znacznie więcej. Z tego co pamiętam, to ostatni odcinek zgodny z mangą - koniec walki Sasuke i Naruto w tej dolinie gdzie były posągi Madary i Hashiramy, to był odcinek 136 (albo w tych okolicach), a ostatni odcinek serii pierwszej to... 220.

      Z podobnych klimatów polecam też Bleacha (również oglądaj bez fillerów). Osobiście bardziej mi się spodobał, szkoda że przerwali nadawanie odcinków w pewnym momencie (...a manga sobie dalej leci). Nie rozumiem totalnie tej decyzji, bo Bleach był/jest jedną z popularniejszych serii.

      Usuń
    3. Właśnie go oglądam i jestem na odcinku 131 :) niedługo będzie recenzja :) niezły jest dużo walk ale Naruto miał konkretniejszą fabułę moim zdaniem :) Bleach to tylko pokonywanie kolejnych wrogów :)

      Usuń
  4. Dzięki Naruto zaczęłam oglądać anime. Jak dla mnie seria bardzo fajna, choć momentami naciągana. No i oczywiście są znienawidzone przeze mnie fillery...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe co do fillerów to chyba nikt ich nie lubi :) rozumiem te co rozbudują fabułę, zaciekawią, ale jaki sens był chociażby z tym zatytułowanym "Naruto kontra Mecha-Naruto" :) tego nadal nie mogę zrozumiem po kiego to grzyba :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...