sobota, 7 grudnia 2013

Wolverine

Moja fascynacja X-Menami zaczęła się bardzo dawno temu sam już nie pamiętam, kiedy dokładnie. Widziałem filmy, kreskówki zdarzało mi się czytać komiksy. Dlatego każdą wieść o nowym filmie z nimi przyjmowałem z wielką radością. Tak samo było i tym razem. Gdy zobaczyłem pierwsze zapowiedzi najnowszego „Wolverine’a” wiedziałem, że muszę go obejrzeć. Nadszedł dzień, wyjątkowy dzień, kiedy to mogłem wreszcie nacieszyć oczy najnowszym dziełem James’a Mangolda twórcy takich filmów jak „Kate i Leopold”, „Przerwana lekcja muzyki” czy też „Wybuchowa para”. Szczerze nie martwiło mnie zbytnio to, że nie znam aż tak dobrze jego twórczości. Cieszyłem się, że znowu zobaczę moich ulubionych bohaterów. I tu klops, bo ledwo ich poznałem. Czas jednak na opis fabuły.

Akcja tego filmu dzieje się po wydarzeniach z „X-Men: Ostatni bastion”. Logan (Hugh Jackman), który musiał zabić Jean Grey (Famke Janssen) nie może tego przeboleć. Ukrywa się w kanadyjskich lasach by przemyśleć to wszystko. Jednak coś nie daje mu spokoju. Ciągle widzi swoją ukochaną a po nocach śnią mu się wydarzenia z Nagasaki. Z momentu, kiedy wykonano tam atak atomowy. Na tym odludziu odnajduje go Yukio (Rila Ai Fukushima), która zostaje wysłana przez pana Yashide (Hal Yamanouchi), któremu Logan uratował niegdyś życie. Umierający już właściciel wielkiego koncernu chce zaoferować mutantowi dar, który całkowicie zmieni jego życie. I da mu ukojenie w bólu. Wolverine nie wie, że właśnie w tym momencie został wplątany w skomplikowaną rodzinną intrygę. Na domiar złego zostaje pozbawiony umiejętności szybkiej regeneracji, przez co musi być zszywany przez weterynarza. Czy po śmierci Jean Grey będzie potrafił się jeszcze zakochać? Kiedy skończą się koszmary, które co noc go męczą?

W tym filmie Wolverine został przedstawiony bardziej po ludzku. Widzimy, bowiem że długie życie zaczyna mu ciążyć nigdy nie może się tak prawdziwie zakochać, bo wcześniej czy później jego miłość umrze a on będzie musiał to obserwować. Skazany jest na życie samotnika. Jako świadek najważniejszych wydarzeń w historii jest on jej częścią, ale brakuje mu czegoś. Autorzy podeszli do niego w sposób psychologiczny.

Moim zdaniem zmiana reżysera była wielką pomyłką. „X-Men Geneza: Wolverine” w porównaniu z tym filmem to majstersztyk. Ale lepiej zacznę od początku. Co mi się tu nie podobało? Prawie wszystko. Fabuła nie jest zbyt wciągająca, czasami wydaje mi się zbyt rozwlekła i na ciekawe wydarzenia trzeba dość długo czekać. Kolejny minus to bohaterowie. Przyznam ekipa może nie jest najgorsza, ale brakuje mi tu mutantów. Troje bohaterów z niezwykłymi umiejętnościami ok. czworo, jeżeli liczyć Harade (Will Yun Lee), ale do strzelania z łuku tego wystarczy trening. Moim zdaniem to za mało albo za bardzo przyzwyczaiłem się do ich niezwykłych umiejętności.

Sceny walk teraz, bo tego zawsze było dużo zwłaszcza tam gdzie pojawiał się Wolverine. Tu przyznam parę ich jest, jednak pozbawiony samo leczenia staje się strasznie niemrawy. Sceny postrzałów bardzo mnie denerwowały (spowolnienie i rozmycie) nie wiedziałem czy bohaterowi jest niedobrze czy co (mi też niedobrze się robiło). Ogólnie rzecz ujmując sceny walk nie są najgorsze jednak nie porywają aż tak bardzo. A walka z Shingenem (Hiroyuki Sanada) to moim zdaniem zwykłe popisy, kiedy przyjmuje na siebie każde ciecie.  Brakuje im pewnej pasji i energetyzmu, który był w innych filmach z tej serii. Najbardziej brakuje mi efektów specjalnych, wybuchów, lewitacji ogólnie wszystkich nadprzyrodzonych umiejętności bohaterów. Tutaj oni są tacy zwykli to, co że większość to ninja, ale brakuje im czegoś. Żebym tylko nie zapomniał byłem zniesmaczony jak zrobili z Wolverine’a jeża. Kto widział wie, o czym mówię a kto nie widział będzie wypatrywał tej sceny.

Ostrzegam jednak wszystkich, napisy końcowe nie oznaczają końca filmu. Warto je obejrzeć całości, ponieważ została tam dorzucona scena, która powali was wszystkich na kolana, która całkowicie zmieni znaną już wam historię, zaskoczy i zadziwi. Dobra trochę przesadziłem, ale warto ją obejrzeć.

Na koniec powiem tak. Film nie jest najlepszy moim zdaniem, bo całkowicie różni się od poprzedniej części. Wielu osobom to się podoba mi osobiście nie. Hugh Jackman stworzony do tej roli jak zawsze stanął na wysokości zadania i odegrał wszystko wspaniale nie jego wina, że reszta się posypała. Jeżeli jesteście wielbicielami X-menów to film ten powinien się znaleźć na waszej półce, ponieważ łączy to co było z tym co będzie. Moja ocena to 3/5.

Dystrybutor: Imperial CinePix
Rok produkcji: 2013
Data premiery polskiej: 26 lipca 2013
Tytuł oryginalny: The Wolverine
Produkcja: Australia, USA
Gatunek: akcja, science-fiction

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...