czwartek, 2 czerwca 2016

Warszawskie Targi Książki 2016

Nieczęsto zdarza mi się relacjonować jakieś wydarzenie. Dlatego też dzisiejszy wpis będzie się różnił od tego, co pojawiało się do tej pory na blogu. Chciałbym opowiedzieć o momencie, który na zawsze zmienił moje spojrzenie na czytelnictwo w Polsce. Jak sami wiecie nie jest ono zbyt wysokie, ale wynik taki może być spowodowany również zbyt małą grupą kontrolną. Ostatnio jednak przekonałem się, że nie jest z tym jednak aż tak źle. Na własne oczy zobaczyłem tysiące ludzi z całej Polski i nie tylko, którzy przybyli w jedno miejsce, żeby rozkoszować się istnym rajem dla każdego mola książkowego.

W dniach 19-22 maja tego roku na Stadionie Narodowym w Warszawie miały miejsce, jak co roku Targi Książki. Jedno z największych tego rodzaju wydarzeń w Polsce. Z oficjalnej strony możemy się dowiedzieć, że w targach udział wzięło 815 wystawców z 25 krajów, 1017 autorów oraz ponad 70 000 uczestników, a wśród nich byłem również ja. W ciągu 4 dni odbyło się 1500 spotkań, dyskusji, debat, prezentacji nowości wydawniczych i bestsellerów, konkursów, atrakcji literacko-artystycznych i wystaw. Nie wolno zapomnieć, że tym razem Gościem Honorowym były Węgry, a Gościem Specjalnym Barcelona i literatura katalońska.

Tak jest napisane na oficjalnej stronie Targów, najwyższa pora, żebym opisał jak ja to widziałem. Było to moja pierwsza aż tak wielka impreza w życiu, dlatego też, kiedy tylko dotarłem na stadion zaparło mi dech w piersiach. I ostrzegam jeszcze do środka się nie dostałem. Na terenie okalającym obiekt znalazły się dziesiątki namiotów, w których można było kupić książki po bardzo atrakcyjnych cenach i nie chodzi mi tu o zniżki procentowe. Poszczególne egzemplarze można było kupić za 5, 10, a w wyjątkowych okolicznościach 15 złotych. Czasami kupując większą ilość książek ceny jeszcze bardziej potrafiły spać. Do koszy przepełnionych literaturą oraz filmami naprawdę ciężko było się dostać, ale z tego, co zauważyłem górowały książki podróżnicze, kulinarne, chociaż powieści też nie zabrakło. To był jednak przedsmak tego, co mnie czekało w środku.



I to się nazywa Tania Książka

Bezpośrednio po wejściu moi oczom, a raczej nozdrzom, ponieważ poczułem charakterystyczny zapach starych książek, ukazały się stoiska warszawskich antykwariatów. Było to znakomite miejsce, żeby uzupełnić swoje kolekcje o pozycje, które ciężko dostać w zwykłej księgarni. Po nich trafiłem na stoiska z komiksami, których też było multum. Nigdy jakoś specjalnie się nimi nie interesowałem, ale jak zobaczyłem kreskę niektórych rysowników zacząłem doceniać ich pracę oraz podziwiać talent, który posiadają.



Niczym Jaskinie Aladyna antykwariaty skrywają naprawdę wiele skarbów.

Niebyła to jednak jedyna atrakcja. Ilość wystawców, jaka się tam pojawiła była ogromna. Szło się przed siebie mijając kolejne stanowiska kuszące niskimi cenami. Trzeba przyznać wiedzą jak zachęcić czytelnika. Niektóre wydawnictwa potrafiły obniżyć ceny nawet o 70% i to nie na jakieś stare pozycje zalęgające w magazynach. Skoro już mówimy o promocji, to wydaje mi się, że takie miejsce jak Targi Książki ma na celu szerzenie czytelnictwa i zachęcanie do kupowania książek. Dostrzegłem jednak pewne zachowanie, które dość mnie zaskoczyło i powiedziałbym delikatnie zbulwersowało. Pewne wydawnictwo, którego nazwy nie będę wymawiał, ponieważ nie chce mieć problemów, postanowiło zarobić na „pisarzu”, którego zaprosili i ceny jego książek wywindowali mniej więcej o 30% w górę (porównując z najniższymi ofertami w księgarniach internetowych). Moim zdaniem to dość dziwny chwyt marketingowy. Zwłaszcza, że inne pozycje z ich oferty były przecenione.



I jak tu nie dostać oczopląsu?

To, co najbardziej mi się jednak podobało to pisarze i ceebryci, których można było spotkać na każdym kroku. Aż dziwię się, że szyja mnie nie rozbolała, jak co chwila musiałem spoglądać w inna stronę, bo kolejna gwiazda podpisywała swoją książkę. Miałem przyjemność zobaczyć istną śmietankę literackiego świata.



Tyle gwiazd w jednym tylko miejscu. Prawie jak na rozdaniu Oscarów. Tylko gdzie czerwony dywan?

I właśnie tutaj kończy się jedno z moich największych marzeń. Pragnąłem zobaczyć na własne oczy i chociażby przez chwilę porozmawiać z jednym z największych moim zdaniem twórców polskiej fantastyki, jakim jest Andrzej Pilipiuk. Czytać o nim w wywiadach, oglądać filmiki z rozmów z nim to całkowicie, co innego niż spotkać go w cztery oczy. To niesamowite przeżycie. Po dzisiaj dzień mam dreszcze jak tylko o tym pomyśle.



Marzenia się spełniają. Jeżeli zdarzyło Wam się zastanawiać jak wyglądam, to już wiecie. Ten po lewej to ja.

Targi Książki to nie tylko promowanie literatury. Na kilku stanowiskach można było również kupić płyty z wszelakiego rodzaju muzyką. Wiem, że dla młodszego pokolenia płyta CD staje się antykiem, zwłaszcza w świecie Internetu i ogólnodostępnych portali muzycznych, ja jednak pamiętam jeszcze czasy kaset magnetofonowych.

Jeżeli spojrzeć na organizację to wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Po całym terenie chodziło wiele osób, których można było zapytać jak trafić na dane stanowisko, a nawet sam punkt kontrolny z bardzo miłymi dziewczynami warto było odwiedzić. Zawsze z uśmiechem na twarzy wskazywały odpowiedni kierunek. Wyłącznie książkami człowiek nie przeżyje. Dlatego też organizatorzy musieli zadbać również o wyżywienie. Barek z sałatkami i kanapkami oraz restauracja z posiłkami w dość atrakcyjnych cenach były aż nadto wystarczające. To jednak było wewnątrz obiektu. Na zewnątrz też nie mogło zabraknąć stanowisk dla łasuchów.

Największe zażalenie mam do braku odpowiedniej wentylacji wewnątrz budynku. Panował tam straszny zaduch. Regularnie musiałem wychodzić na trybuny, żeby wziąć kilka głębszych oddechów. Przy takiej ilości osób powinni coś z tym zrobić. A właśnie skoro o tym mówię zapomniałem wspomnieć o atrakcjach, które czekały na odwiedzających na płycie stadionu. W czasie weekendu zorganizowany został Warszawski Weekend Rodzinny. Na scenie występowało wiele zespołów i prowadzone były również bardzo ciekawe rozmowy z pisarzami. Akurat te były prowadzone również w kilkunastu innych miejscach, np. na specjalnie wystawionej kanapie. Na osoby pragnące nieco odpocząć czekały na płycie boiska krzesła i leżaki.



Kolejną niesamowitą atrakcją było ogromne stanowisko z grami planszowymi, na którym można było wypróbować każdą grę przed ewentualnym zakupem. Tutaj również dowiedziałem się o wielu odmianach gry monopol, o których nie miałem jasnego pojęcia.



Jak to powiedział Juliusz Cezar „Kości zostały rzucone”

Może powinienem o tym wspomnieć na początku relacji, ale ja byłem na targach tylko w sobotę i to nie od samego rana. Dlatego też to, co opisałem to tylko cześć z tego, czego mogli doświadczyć uczestnicy pełnych czterech dni. W wielu relacjach widziałem informacje o wystawach sztuki, wielu interesujących prelekcjach oraz masie innych równie ciekawych atrakcji.



Papier z odzysku, niezwykłe wywiady w dość oryginalnym studiu radiowym, bardzo przytulaśna książka czy też niezwykła ławeczka to tylko niektóre dodatkowe akacje, które czekały na uczestników.

Targi Książki to wydarzenie naprawdę niesamowite, łączące wszystkich wielbicieli literatury niezależnie od tego, jaki gatunek preferują oraz z jakiego kraju pochodzą. Spacerując korytarzami do moich uszu docierały rozmowy w języku niemieckim, angielskim, a nawet japońskim. Widać, że czytelnictwo jednak nie upada. Nie ma, co się jednak cieszyć. Wynik 70 tysięcy odwiedzających nie jest taki rewelacyjny spoglądając chociażby na to, że Warszawę zamieszkuje prawie dwa miliony ludzi. Jest to jednak świetne miejsce do zapoznania nowych osób, kupienia masy książek po bardzo atrakcyjnych cenach i przeżycia czegoś niesamowitego. Już nie mogę doczekać się przyszłego roku. Postaram się nie popełnić tego samego błędu i lepiej zaplanuję moją wyprawę, ponieważ z tego, co widziałem naprawdę wiele mnie ominęło.

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

2 komentarze:

  1. Wydaje mi się, czy na jednym ze zdjęć jest Spejson z Blok Ekipy? Nie podejrzewałam go o czytanie książek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w czasie ćwiczeń rozmawia z kolegami o dziełach Gombrowicza albo Norwida :P

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...