10 stycznia 2018

Cinda Williams Chima - Król Demon

0
Sporo lat minęło, od kiedy w moje ręce trafiła książka zatytułowana „Król Demon”. Tytuł nie mówił mi nic, a tym bardziej autorka książki, Cinda Williams Chima. W tamtych czasach była to jej debiutancka powieść na polskim rynku. Postanowiłem się jednak skusić. A nuż, widelec znajdę w niej coś ciekawego. I muszę przyznać miałem całkiem niezłą intuicję, ponieważ pozycja ta okazała się lepsza niż początkowo przypuszczałem. Dlatego też postanowiłem przeczytać ją ponownie. Z czasem czytelnikowi zmienia się nieco światopogląd, więc może na tę samą powieść spojrzeć nieco inaczej. W przypadku tej książki nic się nie zmieniło.

Ogólnie mamy tutaj dwie odrębne historie. W pierwszej z nich poznajemy Hana Alistera. Złodziejaszka, kanciarza ogólnie chłopaka, co nie jedno już w życiu przeskrobał. Postanawia on jednak zejść z drogi przestępstwa dla dobra swojej rodziny. Niestety to nie takie proste jak mu się wydaje. Zwłaszcza, gdy za sprawą jednej złej decyzji zmienia w piekło życie wielu ludzi. Prócz niego poznajemy tutaj Raisę ana'Mariannę dziedziczkę tronu Fells, która przygotowuje się do swoich szesnastych urodzin. Dzień ten jest bardzo wyjątkowy. Od tego momentu kawalerowie z okolicznych królestw będą mogli się starać o jej rękę. Ona ma jednak nieco inne plany.

I tak mniej więcej wygląda cała opowieść. Nie powiem, że to komedia pomyłek, bo to będzie niedorzeczność. Może znajdzie się kilka momentów do śmiechu, ale mamy tutaj do czynienia z pełni poważną historią, bardzo rozbudowaną jednakże nie nudną. Autorce naprawdę nieźle idzie snucie opowieści. Już od samego początku zostajemy przez nią pochłonięci z powodu zagadki, jaką są bransolety na rękach Hana. Co w tym takiego ciekawego zapytacie? Ich pochodzenie. Oki, nie na każdego może tak to działać, ale dla mnie był to niemały orzech do zgryzienia, który motywował mnie do dalszego czytania. Właśnie to jest fajne. Poczułem się jakbym płynął strumieniem rozkoszując się cudownymi widokami. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałem, że to tylko odnoga większej rzeki, której szalony nurt zabierze mnie do prawdziwego oceanu przyjemności.

Tak mówię to szczerze. Rewelacyjnie bawiłem się czytając tę książkę. Głownie dlatego, że cala akcja dzieje się w czasach średniowiecznych. Zamki, księżniczki, dworskie intrygi oraz mnóstwo przykładów nierówności społecznych. Może nie są to najprzyjemniejsze tematy, ale w fantastyce sprawdzają się rewelacyjnie. Zwłaszcza, gdy do tematu podejdziemy nieco okrężna drogą, a na tronie posadzimy królową. Powiecie, że to nic nowego? Dla mnie to jednak pewien powiew świeżości w całym tym natłoku literackiego kopiuj wklej. Wątków identycznych jak dwie krople wody, w których zmieniane były tylko imiona postaci. Wiem, że to trochę niesprawiedliwe i na rynku literackim, co chwila pojawia się coś nowego, ale po tym raz dwa przychodzą kopie. Jak do tej pory nie spotkałem się z podobnym wątkiem. Jeżeli Wy mieliście taką przyjemność podzielcie się ze mną tytułami, a może po któryś i ja sięgnę.

Wracając jednak do tematu. „Król Demon” to opowieść o dorastaniu, poszukiwaniu własnej drogi nie tylko przez ludzi z niskich grup społecznych, ale również władców. Oni też mają swoje problemy, z którymi niejednokrotnie ciężko im się zmierzyć samemu. Nigdy nie wiedzą, komu mogą zaufać. Z tego powodu irytowała mnie nieco Raisa. Była jak dziecko błądzące we mgle, które z powodu swojego statusu na wszystko może sobie pozwalać. Jednak nawet ona zaczęła się z czasem zmieniać.

Podoba mi się również pomysł autorki na ukazanie magii na dwa sposoby. Tej bardziej naturalnej „zielonej” oraz drugiej bardzo potężnej niejednokrotnie powodującej szaleństwo u tych, którzy nią władają. To jeden z wielu kontrastów, które będziemy mieli szansę tutaj ujrzeć. Kolejna to chociażby sami bohaterowie, o których lepiej się nie będę rozpisywał. Jedno mogę o nich powiedzieć. Zostali znakomicie dopracowani. Nie sposób im nie kibicować zwłaszcza po tym jak ich lepiej poznamy. Podobnie jest z postaciami drugoplanowymi, chociażby z Amonem i Tancerzem Ognia. Jest w nich coś, co sprawia, że ze szczerego serca liczę, iż czeka ich jeszcze fabularne „Boom”.

„Król Demon” to moim zdaniem niezwykle ciekawa oraz bardzo rozwinięta opowieść. Pełna pasji, przygody, intryg oraz co najważniejsze magii, która na szczęście nie przytłacza tego, co najważniejsze, czyli fantastyki w najlepszym wydaniu. Wiem, że dla wielu zdanie to może wydawać się trochę nielogiczne, ale taka prawda. Magia zawsze uważana była za coś najwspanialszego najpotężniejszego. Tutaj jest jak na razie nieco inaczej. Jest ograniczona, czasem dzika, ale niezbyt często wykorzystywana. W pierwszym tomie jak na razie poleciało tylko kilak ognistych pocisków, co na grubość tej książki (560 stron) to niewiele. Właśnie, zapomniałem wspomnieć, że to dopiero pierwszy tom historii. Dlatego spodziewajcie się kolejnych recenzji. Jak na razie oceniam ją na 4/5.

Tytuł: Król demon (The Demon King)
Cykl: Siedem Królestw
Tom: 1
Autor: Cinda Williams Chima
Tłumaczenie: Dorota Dziewońska
Wydawca: Galeria Książki
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 29 czerwca 2011
Liczba stron: 560
ISBN-13: 978-83-62170-26-5
Cena: 39,90 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz