26 grudnia 2017

Noragami

0
Mam dla Was niespodziankę i liczę, że jedną z tych przyjemniejszych. Dzisiaj na warsztat biorę kolejne kilkuodcinkowe Anime tym razem polecone przez znajomych z klubu dyskusyjnego. Podali oni sporo tytułów, ale wybór był dość szybki. Wystarczyło, że przeczytałem krótki jej opis i wiedziałem, że muszę to zobaczyć. Głównie, dlatego że łączy w sobie dwa moje ulubione elementy, humor i motyw bóstw. Wszystko to oraz dużo więcej znajdziecie w stworzonym w 2014 roku mini serialu zatytułowanym „Noragami”.

Hiyori Iki jest zwykła niczym niewyróżniającą się dziewczyną. Wszystko zmienia się w dniu, gdy ratuje nieznanego sobie chłopaka, przez co sama ląduje pod kołami autobusu. Na szczęście wychodzi z tego bez szwanku. No dobra jest pewne ale. Po tym wypadku jej dusza samoistnie opuszcza ciało. Myślicie, że zaczyna się robić dziwnie? To dopiero początek. Młodzieniec, którego ocaliła okazuje się być bogiem o imieniu Yato. Trochę dziwnym, bo ubranym w dres i łapiącym się dosłownie każdego zajęcia żeby tylko uzbierać na swoją świątynie. Podobno żadna praca nie hańbi. Ma on jednak pewien problem (prócz swojej dziwnej egzystencji i braku wyznawców) w dość specyficzny sposób traci swoje Boskie Narzędzie (trochę dwuznacznie to brzmi), które jest tak naprawdę duszą zmieniającą się w broń do walki z demonami. Uwierzcie mi to nie jest najdziwniejsze w tym wszystkim.

Muszę przyznać, że zaczynam dostrzegać pewne wady w takiej małej ilości odcinków. Jest ich tylko dwanaście, przez co dość szybko zacząłem tęsknić za poznanymi bohaterami, a ci są naprawdę interesujący. Najlepszym tego przykładem jest Hiyori, która jak na dziewczynę wykazuje się nie lada dojrzałością. Dodatkowo nie ma w niej nic z księżniczki, która stoi w okienku i czeka na nadejście rycerza. Sama niejednokrotnie rozdziela kopniaki na prawo i lewo. Kurcze chyba za dużo zdradzam.

Cała fabuła jest nad wyraz interesująca i nie jest budowana jedynie na walce. Bardzo ważną rolę w budowaniu całej opowieści odgrywają relacje między konkretnymi postaciami oraz masa emocji. Zobaczymy tutaj, co w nastolatkach tak naprawdę drzemie, jakie pokusy stawia przed nimi los oraz jakie mogą być ich konsekwencje. Oczywiście w takiej historii nie mogło zabraknąć roli przyjaźni i to takiej prawdziwej, w której dobro innych stawia się nad nasze własne.

Jest tego trochę, a jeżeli dołożymy do tego kilka naprawdę świetnych walk możemy liczyć na świetną zabawę. A skoro już przy starciach jesteśmy to w nich najlepiej widać jak bardzo twórcy przyłożyli się do oprawy wizualnej. Wszystko wygląda pięknie, cudownie nasycone kolory, niezwykle urocze obrazy oraz przeciwniczy mrożący czasem krew w żyłach. Wszystko jak najbardziej dopracowane i pełne życia.

Sam pomysł nie jest niczym nowatorskim. Bogowie, świat duchów przeplatający się ze zwykłą kruchą ludzką egzystencją. Wydaje mi się, że już gdzieś to widziałem, ale czy to istotne. Najbardziej mi się podoba tutaj masa humoru łagodząca wiele trudnych i poważnych tematów. Uśmiejecie się obserwując Yato oraz jego marzenia o tysiącach wyznawców. Pełno tu humoru również w zwykłych rozmowach bohaterów jak i takich bardziej sytuacyjnych.

Ważną rolę w całości odgrywa również muzyka, która została świetnie dobrana. Pełno w niej energii, pasji. To ona buduje napięcie i jeszcze bardziej napędza akcje. Właśnie to sprawia, że muzyka odgrywa tak ważną rolę w każdej produkcji nie ważne czy to animowanej czy też aktorskiej. Ona dopełnia całości.

„Noragami” to naprawdę świetne Anime zapewniające widzowi niestety tylko kilka godzin rozrywki. Mimo tego warto je spędzić razem z Yato oraz jego ekipą. Cieszyć się razem z nimi oraz wspólnie smucić. Na sto procent polubicie wszystkich, których tu spotkacie. I mam małą niespodziankę, na koniec. Historia ta doczekała się kontynuacji, która niby jest jej drugim sezonem, ale ma nieco inny tytuł, więc doczeka się swoje własnej recenzji, ale już dzisiaj mogę Wam obiecać będzie się działo. Moja ocena to szczere i zasłużone 4+/5.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz