niedziela, 21 maja 2017

Sing

Po obejrzeniu znakomitego moim zdaniem „Zwierzogrodu” naszła mnie ochota na kolejną produkcje, w której pierwsze skrzypce będą grać zwierzęta. Dlatego też, kiedy tylko zobaczyłem zapowiedzi filmu animowanego „Sing” wiedziałem, że muszę go wcześniej czy później obejrzeć. Jego twórcami jest studio Illumination Entertainment, to właśnie oni stworzyli chociażby „Sekretne życie zwierzaków domowych” czy też wszystkie filmy z Minionkami. Jak im poszło tym razem? Mam nadzieje, że wszystko wyjaśni moja dzisiejsza recenzja. Czas jednak na fabułę, a ta jest naprawdę ciekawa.

Buster Moon już od małego pragnął zostać właścicielem teatru. Dzięki ciężkiej pracy swojego ojca marzenie to spełniło się. Niestety owy przybytek kultury upada i mimo bardzo dobrych chęci właściciela nie udaje się go podnieść. Ostatnią szansą ma się okazać konkurs piosenki, który ma przyciągnąć gigantyczne rzesze widzów. Niestety nie wszystko idzie po myśli Bustera. Ale pamiętajcie, wiara góry przenosi, chociaż nie wiem czy tym razem i ona wystarczy.

Muszę przyznać, że po obejrzeniu tego filmu byłem naprawdę miło zaskoczony. Spodziewałem się czegoś podobnego do Minionków skupiającego się przede wszystkim na nieciekawych i płytkich żartach, a dostałem istny majstersztyk. Nawet wcześniejsze podobieństwa do „Zwierzogrodu” raz dwa zniknęły. Wiem, że inne studio tym się zajmowało, ale chyba zawsze obie te produkcje będą chodziły w parze. Wrócimy jednak do różnic. Pierwsze, co rzuca się w oczy w „Singu” to całkowicie inny sposób kreowania zwierzęcych postaci. Nie mamy tutaj stereotypowego dokładania im cech charakteru bardzo często dopisywanego do konkretnego gatunku. Nawet świat, w którym żyją wydaje się niedopasowany do nich. Niema specjalnych przejść dla chomików czy windy z sokami dla żyraf. Wygląda to jakby byli tylko gości i mimo swoich niedoskonałości, że to tak określę, muszą sobie jakoś radzić.

Skoro już o nich mowa to zauważyłem wśród innych recenzentów, że wielu marudzi na zbyt duży wachlarz postaci. To moim zdaniem jedne wielkie brednie. Dzięki temu właśnie każdy znajdzie kogoś, komu będzie mógł kibicować, a trzeba przyznać, że mieszanka charakterów jest tutaj naprawdę wybuchowa. Znajdziemy między innymi mysz z przerostem ego, nastolatkę ze złamanym sercem, niedocenioną matkę i żonę, młodzieńca, który ma porachunki z prawem, bezwstydnego kolesia, który kręci tym, co mu natura dała oraz nieśmiałą dziewczynę o wielkim marzeniu. Sami widzicie, że nie sposób ich nie lubić.

Fabuła sama w sobie nie jest może rozbudowana. Tak naprawdę jest ona wielowątkowa chociażby przez chwilę mamy szansę zobaczyć jak żyje każdy z finalistów konkursu. I co najważniejsze nie skupiamy się tylko na nich, ale również na ich relacjach ze znajomymi oraz rodziną. To właśnie dzięki temu historia jest wypełniona po same brzegi.

Oczywiście nie można zapomnieć o muzyce, przecież to ona jest tłem całej opowieści. Przyznam jednak, że pod tym względem spodziewałem się czegoś innego. Uważałem, że film ten będzie gigantyczną kopalnią polskich soundtracków. No wicie przetłumaczą każdy kawałek, a potem widzowie będą je śpiewać na każdym kroku. Prawda jest trochę inna. Najdziemy tutaj chyba dwie piosenki stworzone specjalnie na potrzeby tego filmu i moim zdaniem dobrze. Teraz powiecie, że co chwila zmieniam zdanie. Zrozumiałem jednak, że wiele utworów, które tutaj się pojawiają po przetłumaczeniu straciłyby swój urok. Nie znajdziemy tutaj tylko nowych wykonawców, których co chwile słychać w radiu, usłyszymy też hity sprzed lat. Może dzięki temu młode pokolenie zechce zapoznać się z tym, czego słuchali ich rodzice.

„Sing” to jedna z lepszych animacji, jakie oglądałem w ostatnim czasie. Dobra, pisze to przy okazji każdej recenzji filmu, ale cóż wybieram same perełki. To opowieść o spełnianiu marzeń, walce z przeciwnościami oraz o tym, że nie ważne jak wyglądamy albo, czym się zajmujemy, wystarczy wspólna pasja żeby móc się dogadać. Moim zdaniem produkcja ta to odpowiedz na coraz większe zainteresowanie programami w stylu Talent Show. Sami widzicie ile tego się w telewizji pojawia. Najwyższa jednak pora na ocenę tego filmu. Ta oczywiście jak się domyślacie będzie wysoka 5/5.

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...