poniedziałek, 2 listopada 2015

Patricia Briggs - Znak kości

W dobie kultury przesiąkniętej seksem, w której na kobiety się poluje, a nie stara się o jej względy, nie wiedziałem, że coś jeszcze może mnie zaskoczyć. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o książki. Co one mają wspólnego? W ostatnim czasie zauważyłem trend kierujący wiele książek ku erotykom. Nie wiem czy to zaczęło się od „Pięćdziesięciu twarzy Graya”, chociaż prawdopodobnie miało to swoje początki jeszcze wcześniej, ale w większości przypadków historia musi skończyć się w łóżku. To jednak nie jest jeszcze takie złe. Najgorsze jak autor rozpisuje się jak to robią na umywalce, w wannie oraz kilku innych miejscach po kolei. Na szczęście, są jeszcze pisarze potrafiący ukazać miłość, jako coś więcej niż rządze cielesne. Do nich właśnie należy Patricia Briggs. Dzisiaj opowiem Wam o kolejnym tomie, w którym spotkamy dość niesamowitą panią mechanik zatytułowanym „Znak kości”.

Mercedes po prostu ma pecha. Jednak nie takiego zwykłego, ale chyba największego. Jeżeli coś się święci to ona musi być w samym centrum. Tym razem wszystko, co na nią spada jest efektem ubocznym działań, które podjęła wcześniej. No dobra, prawie wszystko. Jak na razie ciężko jest jej dojść do siebie po tym, co się wydarzyło w ostatniej części. Dodatkowo wampiry postanowiły wydać na nią wyrok śmierci. Jakby tego było mało, Alfa sąsiadującego z nią stada postanowił zrobić z niej swoją partnerkę, a u dawnej koleżanki pojawił się duch. Nie myślcie, że to koniec. To jest dopiero początek. Mercy przekona się jak niezwykłe umiejętności mogą posiadać wampiry oraz kto jest jej prawdziwym przyjacielem.
Muszę przyznać autorka zaskoczyła mnie. Mogłoby się wydawać, że w przypadku czwartego już tomu serii powinna zwolnić. Jednakże ona zrobiła coś innego, przyspieszyła i to całkiem nieźle. Akcja działa tutaj jak dobrze nasmarowany silnik, wszystkie jej elementy idealnie współgrają ze sobą sprawiając, że mamy ochotę trochę poszaleć. Ja poszalałem. Kolejna noc nieprzespana, ale naprawdę było warto. Tak wiem, mogłem odłożyć to na inny dzień. To nie jest takie łatwe. Kolejne wydarzenia następujące po sobie tylko pobudzały apetyt na kolejne strony. Nawet po jej przeczytaniu zanim zasnąłem minęło trochę czasu. Patrzyłem w sufit z uśmiechem na twarzy myśląc, co będzie dalej.

Patricia Briggs wie również jak zachęcić czytelnika do zapoznania się z kolejnymi tomami. Niby każda część to oddzielna przygoda, które łączą miejsca i bohaterowie. Jednakże są one dość luźno połączone. Jest jednak element, który nie daje mi spokoju. To tajemniczy kostur „szwendający się” za naszą bohaterką. Czym on jest? Do czego może służyć? Czort jeden wie. Czort i autorka oczywiście. My jednak musimy cierpliwie poczekać, dalej zagłębiając się w tę niezwykła historię.

Przy okazji poprzednich części poruszałem tematy bohaterów, którzy najbardziej zwrócili moją uwagę. Dzisiaj chciałbym wspomnieć ponownie o Adamie. Jest on Alfą wilkołaczego stada oraz sąsiadem Mercy. Wolałby jednak być dla niej kimś więcej. Jak to zazwyczaj bywa w tego typu historiach musi być przystojniak potrafiący przyćmić wszystkich innych. Tutaj, tę właśnie rolę sprawuje on. Za co go lubię zapytacie? To człowiek starej daty, nie tylko w przenośni, ale i dosłownie. Nie patrzy na kobiety jak na cel swoich łowów. Wykazuje się daleko idącą delikatnością, anielską cierpliwością oraz kulturą, której mogliby mu pozazdrościć średniowieczni bohaterowie. W takich mężczyznach kobiety się zakochują, a faceci powinni brać z nich przykład.

Skoro już wspomniałem o tym seksie na początku pora trochę to wyjaśnić. Autorka miłość między dwójką bohaterów nie ukazuje, jako coś cielesnego, może z powodu tego, co Mercy przeżyła, u niej wygląda to bardziej mentalnie. Miłość to przede wszystkim bezpieczeństwo, zaufanie oraz pewność, że ma się kogoś, na kim można polegać.

To tyle, jeżeli chodzi o dzisiejszą recenzję. Niema sensu powtarzać stwierdzeń dotyczących poprzednich części, ponieważ jak już wcześniej wspomniałem Patricia Briggs znowu mnie zaskoczyła i to bardzo pozytywnie. Jeszcze nie raz będę recenzował pozycje z tej serii. Dwa kolejne tomy leżą już na nocnym stoliku i czekają, kiedy tylko wezmę je do ręki. Długo nie będą musiały czekać. „Znak kości” to wspaniała opowieść pełna przygód, uczuć oraz delikatnej nutki kryminalnego zacięcia, w której co chwila pojawiają się nowe interesujące oraz czasem przerażające postacie. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie zwłaszcza, jeżeli tak jak ja uwielbia Urban fantasy. Moja ocena to 5/5.

Tytuł: Znak kości
Cykl: Mercedes Thompson
Autor: Patricia Briggs
Tłumaczenie: Dominika Schimscheiner
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 5 sierpnia 2011
Liczba stron: 392
Oprawa: miękka
Format: 125x195 mm
ISBN-13: 978-83-7574-414-9
Cena: 37,80 zł

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

2 komentarze:

  1. Ale mi narobiłeś apetytu na tą część. Właśnie tą powinnam czytać, a Pocałunek żelaza podobał mi się i na pewno nie porzucę jeszcze tej serii. Ciekawa jestem ile ma sobie ona liczyć tomów i czy wszystkie będą na wystarczająco dobrym poziomie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem jeszcze dwa tomy nie zostały przetłumaczone i mam nadzieje że będzie jak najwięcej tomów :) uwielbiam tę serię :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...