czwartek, 2 lipca 2015

Grimm

Kto z nas nie czytał w dzieciństwie bajek Braci Grimm. Czerwony Kapturek, Złotowłosa albo chociażby Roszpunka wielu osobom są dobrze znane. Opowieści o nich zawsze kończą się dobrze, prawda? Ale co jeżeli było inaczej? Po raz pierwszy w serialu „Dawno dawno temu” mięliśmy szansę zobaczyć wszystkie uwielbiane postacie w jednym miejscu. Dla wielu jednak była to historia, aż nazbyt przesłodzona. Mrok nie był w niej wystarczająco ciemny. Dlatego też właśnie chciałbym z nieukrywaną przyjemnością przedstawić serial, który zadowoli sceptyków. Mowa tu o stworzonej w 2011 roku i jeszcze nieskończonej produkcji pod tytułem „Grimm”.

Nick Burkhardt (David Giuntoli) jest zwykłym policjantem w Portland, w stanie Oregon. Pewnego dnia wszystko się zmienia. Przybywa do niego ciocia, która wychowała go od małego. Zdradza mu największy sekret rodziny, są Grimmami. Zastanawiacie się pewnie, kto to. Bajki, o których słyszeliście to przykrywka dla prawdziwych i mrocznych opowieści. Między stronami opisane są historie najstraszniejszych bestii zwanych Wesenami ukrytymi pod ludzką powłoką. Gotowymi zabić każdego, kto stanie im na drodze. Właśnie od tego są Grimmowie, żeby strzec porządku nie przebierając w środkach. Nick dostaje również przyczepę wypełnioną różnego rodzaju miksturami, artefaktami, księgami pełnymi opisów najróżniejszych bestii oraz bronią. Wszystko to było zbierane przez całe pokolenia przez jego przodków. On jest jednak inny. Zbyt wiele lat pracował w policji, żeby teraz móc stanąć ponad prawem. I jak tu być Grimmem? Na szczęście, może polegać na grupce przyjaciół, zreformowanym Blutbadzie (wielki zły wilk) imieniem Monroe (Silas Weir Mitchell) oraz swoim policyjnym partnerze Hanku Griffinie (Russell Hornsby). Z czasem grupa ta się powiększa, ale o tym przekonacie się sami.

Fabuła może nie jest zbyt oryginalna. Walka dobra ze złem i wojownik pokonujący potwory. Co tu widzicie? Wiedźmina? Buffy? Nie dziwie się. Sam z czasem zacząłem to tak postrzegać. Na szczęście jest element, który powoduje, że akcja nabiera tempa. Jest nim tajemniczy klucz, którego pragnie rodzina królewska. Nie mylić z tą z Wielkiej Brytanii. Co w nim takiego niesamowitego? Tajemnica, którą skrywa. Gdzie prowadzi? Co otwiera? Cały czas oglądając sezon po sezonie te pytania błąkały mi się po głowie. Przypuszczenia były naprawdę różne, ale na odpowiedź będę musiał jeszcze poczekać.

Bohaterowie też nie są źli. Nick to dobry glina, który przykłada się do swojej roboty. I właśnie, dlatego jest takim niezwykłym bohaterem rozdzielonym między moralnością a powinnością. Jest to najlepszy przykład takiego szaraka. Nie chodzi o to, że jest spokojny, ale nie jest ani dobry ani zły. Kiedy trzeba pociągnie za spust, ale potem będzie miał wyrzuty sumienia. Mi najbardziej jednak przypadła, Rosalee Calvert grana przez Bree Turner. Nie ma może tyle siły, co reszta, ale nadrabia to sprytem oraz swoją bogatą wiedzą na temat ziół oraz różnych mikstur. Bez niej ciężko byłoby Nickowi rozwiązać wiele spraw.

Jest to film baśniopodobny, dlatego należy również zwrócić uwagę na efekty specjalne. W pierwszym sezonie były dość oklepane i wydawało mi się, że wykonywał je ktoś na domowym komputerze. Z czasem jednak wszystko nabierało nie tyle koloru, co kształtu. Mowa tu o przemienionych Wesenach i ich różnorodności. Niektóre naprawdę mogą człowieka nieźle przerazić. Graficy wykonali kawał świetnej roboty.

Produkcja ta to naprawdę ciekawa, mroczna historia, chociaż daleka od horroru. Chciałem napisać, że ma szansę zdobyć rzesze fanów, ale zapomniałem, że już ich ma. Nie na marne nakręcono aż 4 sezony i jak na razie nie słyszałem o końcu. Mam nadzieje, iż zbyt szybko on nie nastąpi. Przywiązałem się do bohaterów, chociaż przyznam się szczerze denerwowały mnie niemieckie nazwy. Zacząłem je jednak doceniać, gdy obejrzałem odcinek z pełnym tłumaczeniem. To było coś okropnego. Gorsze niż oglądanie „Shreka” z lektorem IVONA. Serial, jako całość wychodzi jednak dobrze, nie przynudza, co chwila pojawia się coś nowego, wątki się rozbudowują i pojawiają nowe ciekawe postacie. Dlatego też nie mogę ocenić inaczej niż na 4-/5.


Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

3 komentarze:

  1. Obejrzałam pierwsze dwa sezony, bardzo klimatyczny, mroczny serial i ciekawe nowe spojrzenie na baśnie Grimma. Nie zdawałam sobie sprawy jakie mam "tyły", może kiedyś powrócę....

    OdpowiedzUsuń
  2. ogladlam moze niecaly 1 sezon jakos tak wielce mnei nei wciagnal chocaiz ostatnio mam zmaiar powrocic - tak na spokojnie :) uwielbiam basnie Grimm wiec to jednak jest cos dla mnie zwlaszcza ze w podobnej konwencji tylko ze filmowej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konwencja trochę inna bardziej mroczna ale historie zbliżone :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...