poniedziałek, 4 maja 2015

John Flanagan - Zwiadowcy. Ziemia skuta lodem

Wśród książek dla młodzieży znajdziemy wiele pozycji, które są tak naprawdę kopiami innych historii. Autorzy idąc na łatwiznę zmieniają miejsce akcji, imiona oraz kilka mniej ważnych szczegółów, ale ogólny zarys jest taki sam. Na szczęście czasami zdarza się prawdziwy przebłysk geniuszu. Tak najprościej można określić znakomitą serię Johna Flanagana, pt. „Zwiadowcy”. Dlatego też z czystą przyjemnością opowiem o jej trzecim tomie, czyli „Ziemi skutej lodem”.

Po wydarzeniach z poprzedniego tomu Will wraz z Evanlyn, jako jeńcy wojenni trafiają na statek jarla Eraka, płynący do Skandii. Podróż minie im dość spokojnie, nie licząc okropnego sztormu. Chwile grozy, które przeżyją w jego trakcie będą niczym w porównaniu do tego, co ich czeka na miejscu. Nie ma litości dla niewolników. Wszystko, czego do tej pory nauczył się chłopak straci na wartości.

W tym samym czasie, w królestwie nie dzieje się lepiej. Wszystkie oddziały, a zwłaszcza Zwiadowcy, zostali zmobilizowani by odszukać niedobitki z armii Lorda Morgarathema. Halt nie ma jednak czasu uganiać się za byle kim. Obiecał swojemu uczniowi, że odnajdzie go za wszelką cenę. Nawet, jeżeli będzie musiał na szali postawić lojalność wobec króla. Na szczęście w misji ratunkowej będzie mu towarzyszył Horace. Obaj wyruszą na skutą lodem ziemię Skandian by uratować Willa. Wyprawa ta nie będzie prosta. Na swej drodze spotkają wielu rzezimieszków oraz władców trzymających swój lud twardą ręką. Uratuje ich wszystkich Rycerz Dębowego Liścia.

Ogólnie całość podzielona jest na dwie części przeplatające się wzajemnie. Pierwszy wątek powiązany jest z dwójką jeńców, czyli Willem i Evanlyn, kolejny z ich wybawicielami. Muszę jednak przyznać, że tak jak było w trzeciej części Harrego Pottera tak i tutaj, ten właśnie tom zmienia trochę spojrzenie na historię. Kończy się grzeczny jak do tej pory spacerek po lesie, a zaczyna szkoła przetrwania. Młody zwiadowca będzie musiał zmierzyć się z czymś gorszym niż niewola, nękanie, a nawet własna śmierć. Autor naprawdę potrafi zaskoczyć i zaszokować jednocześnie. Do tej pory widzieliśmy świat w sposób trochę za grzeczny, mimo wojen wszystko i tak układało się dobrze. Tym razem jest inaczej. Jeżeli polubiliście głównego bohatera nie zdziwię się, jeżeli nawet wylejecie kilka łez nad jego losem.

Co do innych postaci to tak na serio wszystko kręci się wokół wyżej wymienionej czwórki. To oni grają pierwsze skrzypce, reszta jest tylko dodatkiem. Najbardziej jednak rzuca się w oczy Horace, który przypomina rycerza na białym koniu. Odważny, waleczny, czyściutki jak łza i nieświadomy otaczającego go świata. Przyznam, że czasem mnie rozbawiał swoim gapowatym zachowaniem.

W tym tomie mamy szansę zauważać jak bardzo rozbudowany jest świat stworzony przez Flanagana. Nie wiem, ile w nim fikcji, a ile prawdy, ale muszę przyznać, że wspaniale mi się po nim podróżowało. Niesamowicie było odwiedzać nowe miejsca, poznawać kolejnych bohaterów, chociażby mieli już więcej się nie pojawić. Równie interesujące, co opisy otoczenia są same walki. Pełne energii i dynamiki ukrytej w słowach.

Cała książka napisana jest prostym i zrozumiałym językiem. Nieznacznie tylko odbiega od poprzednich części zachęcając do sięgnięcia po tomy kolejne. Tak właśnie powinno pisać się serie. Nie wiem czy wspominałem już o tym, ale prawie cała jest już za mną. Sięgnąłem po nią ponownie, żeby podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami. Czuje jednak nadal tę samą nutkę adrenaliny, jakbym czytał ją po raz pierwszy. To niesamowite ile udało się autorowi zmieścić w ponad trzystu stronach. Zachęcam wszystkich wielbicieli przygody do zapoznania się ze „Zwiadowcami”. Moja ocena to 5-/5.

Tytuł: Ziemia skuta lodem (The Icebound Land)
Cykl: Zwiadowcy
Tom: 3
Autor: John Flanagan
Tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński
Wydawca: Jaguar
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 23 września 2009
Oprawa: miękka
Format: 135 x 200 mm
ISBN-13: 978-83-60010-92-1

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

8 komentarzy:

  1. hahahaha tez sie za Zwiadowcow wzielam. Smutne ze nie ma ich w bibliotece. Ale calkiem niezla recenzja hoho :D Czytam i mam ochote juz dotrzec do tego tomu. Nie ladnie nie ladnie tak kusic :3 Przyznaje swiat jest boski, taki naturalny nie ma sie wrazenia ze wylecial nie wiadomo z czym. HA! czekam na dalsze przygody!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam music zwłaszcza jeżeli chodzi o czytanie :-) a to zapraszamy do mojej biblioteki wszystkie stoją na polce :-)

      Usuń
  2. Jedna z serii, które są na tyle długaśne, że nie mam ochoty do niej podchodzić... Nawet, jeżeli to naprawdę niezła młodzieżówka, to jednak nie tym razem. A nawet nie wiem, czy "którymś" razem się ze Zwiadowcami zdecyduję zapoznać. Szkoda, że nie zainteresowałama się tą serią wtedy, gdy wychodziły kolejne tomy i nie czytałam jej na bieżąco...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że przy ostatnich tomach sam wysiadlem, dlatego całej serii nie przeczytałem, ale chętnie do niej wracam :-) ja zainteresowałem się chyba jak juz wydano z 8 tomów :-)

      Usuń
  3. Szczerze mówiąc nie zabardzo chce mi się czytać tak długą historie.
    Mateusz z www.kreatywnienapisane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie przepadam za tasiemcami ale ten wyjątkowo do gustu mi przypadł :)

      Usuń
  4. Książka jest niestety napisana kiepskim stylem. Przeczytałam pierwsze 8 części, a 9 od 1,5 roku leży na półce i się kurzy. Może kiedyś uda mi się skończyć serię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam jej nie dokończyłem ale może tym razem się uda :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...