niedziela, 21 września 2014

Licia Troisi - Nowe królestwo

Na samym początku dzisiejszej recenzji chciałbym zacytować jednego z najbardziej znanych współczesnych pisarzy, czyli Stephena Kinga. „Harry Potter jest o przezwyciężaniu strachu, znajdowaniu wewnętrznej siły i robieniu tego, co jest słuszne w walce z przeciwnościami. Zmierzch jest o tym, jak ważne jest to, by mieć chłopaka.”. To jest najlepszy sposób na dzielenie książek. Po jednej stronie stoją te, których wartość nie jest przeliczana w żadnej walucie, lecz w mądrościach ukrytych między stronicami. Do drugiej kategorii zaliczamy bezwartościowe dzieła, niewarte więcej niż papier, na którym je wydrukowano. Muszę przyznać, że w dzisiejszym natłoku literackiego bełkotu coraz trudniej o coś wartego uwagi. Na szczęście są jeszcze autorzy, którzy potrafią zaciekawić czytelnika, gwarantując mu wiele nieprzespanych nocy. Czas kończyć ten trochę przydługi wstęp. Ze szczerym sercem chciałbym Wam przedstawić książkę, która trafiła na listę moich ulubionych dzieł literackich już po przeczytaniu przeze mnie trzech pierwszych stron. I nie dlatego, że jest ona kontynuacją znakomitej serii, ale dlatego, iż pisarka każdym słowem buduje niesamowitą atmosferę. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z recenzją „Nowego królestwa” trzeciego tomu „Wojen Świata Wynurzonego” Licii Troici.

Naprzemiennie prowadzone są w niej trzy wątki. Pierwszy opowiada o podróży Dubhe i Theany, których głównym zdaniem jest zabicie Dohora oraz zniszczenie zaczarowanych dokumentów, które sprowadziły na dziewczynę klątwę. Wszystko zaczyna się jednak plątać, kiedy zostają złapane i trafiają na targ niewolników gdzie zostają wystawione na sprzedaż. Na szczęście, kupcem okazuje się syn ich przyszłego celu, Learchos. Dzięki temu trafiają prosto do jamy bestii. Życie nie jest jednak takie proste. Nie wszystko zostaje nam dane na tacy. Dubhe zaczyna rozumieć to jeszcze w czasie podróży. Ich opiekun i wybawiciel skrywa w sobie wiele żalu i winy. W tym przypadku daleko padło jabłko od jabłoni.

Kolejny wątek do wyprawa Lonerina i Sennara. Obaj magowie wyruszyli z niełatwym zadaniem. Muszą odszukać starodawny artefakt, używany niegdyś przez Nihal do pokonania Tyrana. Tylko z jego pomocą powstrzymają zmartwychwstanie największej zmory Świata Wynurzonego. Na drodze staną im wspomnienia, piraci oraz masa innych nieprzyjemności.

Ostatni, ale nie najmniej ważny jest Ido, który chce ukryć Sana w najbezpieczniejszym swoim zdaniem miejscu, w Świecie Zanurzonym. Niestety, gnom za późno zauważa buntowniczość oraz wielką moc wnuka swojej byłej uczennicy. Czas nie był dla dawnego wojownika łaskawy. Zostawił mu silne ciało, ale umysł został delikatnie przyciemniony. Niegdyś wielki strateg nie potrafi przewidzieć tego, co ma nadejść.

Jeżeli mam być szczery to wśród tych dwóch trylogii, o których już wspomniałem na blogu, czyli „Kronik Świata wynurzonego” oraz „Wojen …” właśnie ten tom zasługuje na miano najlepszego. Powodów jest kilka. Przepełniony akcją już od pierwszych stron nie pozwala oderwać się czytelnikowi od historii. Daje za to możliwość poznania wewnętrznych rozterek bohaterów oraz bliższego, powiedziałbym nawet dogłębnego zbadania ich psychiki. Dobrze, brzmi teraz jakby był to jakiś thriller psychologiczny. Nic w tym stylu. Każdy ma jakiś emocjonalny bagaż, który nosi całe życie. U jednych to poczucie winy, u innych samotność. Przychodzi jednak taki moment, kiedy trzeba z tym się zmierzyć. Nie zawsze będzie to walka wygrana, musimy nauczyć się stać obok podium, a nie na jego szczycie.

Autorka w niezwykły sposób, prócz akcji, potrafi budować świat, a raczej opowiadać o nim. Opisy w jej wykonaniu są ciekawe, barwne i zawsze na miejscu. Pojawiają się wtedy, kiedy trzeba czytelnikowi nakreślić pewne miejsce albo osobę. Nie ma w nich jednak wszystkich szczegółów, przez co można samemu łatwiej wyobrazić sobie to, o czym się czyta. To uwielbiam w jej twórczości. Nie daje nam wszystkiego, wymagając odrobiny pracy i własne inwencji twórczej oraz kreatywności.

Czas powiedzieć coś o Świecie Wynurzonym, jako o całości. Spokojnie można go nazwać uniwersum, ponieważ nie jest trudno tworzyć w nim własnych opowiadań. Nie namawiam tu nikogo na plagiaty albo coś w tym stylu. Brońcie niebiosa. Chodzi mi o to, że Licia Troici tak dokładnie go wykreowała, że czytając jej książki czujemy się jakby istniał naprawdę. Od religii, przez władców, po krajobrazy oraz mieszkańców najróżniejszych krain. Wszystko zostało dopracowane i dopięte na ostatni guzik.

„Nowe Królestwo” to istny majstersztyk. Wspaniała opowieść o przygodzie, poszukiwaniu własnego miejsca, walce z wewnętrznymi demonami, którymi każdy skrywa oraz pragnieniu akceptacji. Wszystko przybrane w niesamowitą słowną oprawę, mieniącą się tysiącami barw. Nie wiem jak inaczej opisać to arcydzieło włoskiej fantastyki, które spokojnie może konkurować chociażby z „Władcą pierścienia”. Moja ocena to szczere i zasłużone 5/5.

Tytuł: Nowe Królestwo
Cykl: Wojny Świata Wynurzonego
Tom: 3
Autor: Licia Troisi
Wydawca: Videograf II
Miejsce wydania: Chorzów
Data wydania: 13 stycznia 2009
Liczba stron: 456
Oprawa: miękka
Format: 140 x 205 mm
ISBN-13: 978-83-7183-584-1
Cena: 34,50 zł

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...