niedziela, 10 sierpnia 2014

Epoka lodowcowa 2: Odwilż

Nikt nie lubi samotności. Nie ważne czy jest mały, wielki, owłosiony czy kompletnie łysy. Tak już człowiek został stworzony, że dąży do tego, żeby kochać drugą osobę. Nie należy się jednak ograniczać, ponieważ miłość możemy ofiarować nie tylko ludziom, ale zwierzętom. Jednak tym moim wywodem delikatnie odbiegam od głównego tematu, który chciałbym poruszyć w tej recenzji. Nie tak dawno, bo przedwczoraj opowiadałem Wam o pierwszej części „Epoki lodowcowej”. Jak pewnie zauważyliście wypowiadałem się o niej w samych superlatywach. Dlatego najwyższa pora zobaczyć, jakie dalsze przygody czekają Mańka, Sida oraz Diego w „Epoce lodowcowej 2: Odwilż”.

Dobrze nam znana trójka bohaterów zauważa, że coś niedobrego dzieje się z lodowcami. Pojawia się coraz więcej wody i w niektórych miejscach zaczyna pojawiać się trawa. Oczywiście zwierzęcej dzieciarni to nie przeszkadza, ponieważ bawi się w najlepsze w improwizowanym parku wodnym pod opieką leniwca Sida. Kiedy dorośli zauważają, że od wielkiego kataklizmu, czyli mega powodzi, dzieli ich niezbyt gruba warstwa kruszącego się z wolna lodu postanawiają wyemigrować ponownie. Tym razem z nadzieją na odnalezienie wielkiej łodzi, o której wspominał pewien sęp. Ma ona pomieścić wszystkie zwierzęta i uchronić je przed potopem. Na Noego chyba nieco za wcześnie, nie uważacie? Droga nie jest jednak prosta, ponieważ z wieloletniego uśpienia przebudziły się dwie prehistoryczne bestie chcące zaspokoić swój głód. Na szczęście nasza trójka przyjaciół może liczyć na nieco rozrywki w postaci trzech oposów. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby jedno z nich, a dokładniej ona (Ela) nie różniła się nieznacznie od swoich braci. Dobra nieznacznie to eufemizm posiada, bowiem długą sierść, kły, a nawet trąbę. Czyżby miałby to być koniec samotności Mańka? Przekonajcie się sami.

W międzyczasie oczywiście na ekranie przelatuje nam wiewiór Scrat goniący jak zawsze za żołędziem. Tym razem będzie musiał zmierzyć się z piraniami oraz sępami. Nie wiem czemu, ale jak na niego patrzę przypomina mi Golluma. I jak zawsze cały ten galimatias to przez niego.

Na początku oceny powiem jedno. Przemyślałem wszystkie moje zastrzeżenia, co do animacji i musze przyznać, że trochę przesadziłem. Przestała mi przeszkadzać nieporuszająca się sierść, ponieważ zrozumiałem, że taki jej urok.

Podchodziłem do tej części z lękiem obawiając się powtórki ze „Shreka”. Często następne części historii tworzone są bardziej na siłę, dla chęci zarobku niż samego rozwijania opowieści. Wiele razy nie ważne czy to w książce czy w filmie taki sposób ciągnięcia akcji spowodował zepsucie całej serii. Czy producenci nigdy nie zrozumieją, że komercyjne podejście do kinematografii jeszcze nikomu na dobre nie wyszło?

Na szczęście Carlos Saldanha, czyli reżyser całej tej produkcji oraz kilku współpracujących z nim scenarzystów, wiedzą jak rozruszać widza bez przynudzania. Oferują nam masę rozrywki w postaci chociażby nowych bohaterów. Weźmy pod uwagę braci Eli, Zdzicha i Edka. Oni po prostu mnie rozbrajają. Jako oposy powinny być lękliwe, ale uwielbiają zaczepiać Diega oraz wykonywać najróżniejsze niebezpieczne triki. Za przykład podam wystrzeliwanie się z drzew jak z procy.

Ciekawym manewrem jest pewne odbieganie od głównego wątku. Najlepiej to widać na przykładzie Sida i jego awansu do rangi króla. Nie opowiem o tym więcej, bo musicie sami to zobaczyć. Powiem Wam, że będziecie mieli niezły ubaw.

„Epoce lodowcowej 2: Odwilż” to super kontynuacja, dająca jednak pewnego rodzaju świeży powiew na poznaną w części wcześniejszej historię. To połączenie kina przygodowego, komedii, świetnej animacji doprawionej szczyptą romansu. Tak, żeby każdy znalazł w nim coś dla siebie. Tak powinno być. Przecież to kino familijne. Producenci oraz cała ekipa przygotowawcza zasłużyła na brawa. Wykonała, bowiem kawał dobrej roboty. Powiedziałbym też, że dubbing jest chyba jednym z lepszych, jakie widziałem. Cezary Pazura, jako Sid czy też Piotr Fronczewski, którego głosem przemówił Diego są niesamowici. Moja ocena to szczere 5-/5. Ten minusik na wszelki wypadek żeby sodówka im nie uderzyła do głowy.

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...