niedziela, 13 lipca 2014

Ewa Białołęcka – Naznaczeni błękitem Część 2

Najgorsze w czasie czytania cykli książkowych jest oczekiwanie na następny tom. Dlatego najlepszym wyjściem jest zagłębienie się w lekturze, kiedy wszystko zostanie wydane albo będziemy mieli już kilka części. Wiem, że nie zawsze jest taka możliwość. Często trzeba czekać długie lata na kontynuację. Dlatego jestem bardzo wdzięczny mojemu koledze, który był na tyle miły, że pożyczył mi niedokończone jeszcze „Kroniki Drugiego Kręgu”. Ich autorką jest znakomita polska pisarka Ewa Białołęcka, która świetnie udowadnia, że nie liczy się ilość, ale jakość. Nie napisała ona kilku średniej jakości książek, lecz parę będących fenomenami. Spod jej pióra prócz wyżej wymienionej serii wyszła również „Wiedźma.com.pl” (czytałem) oraz zbiór opowiadań „Róża Selerbergu” (planuje przeczytać). Nie o nich jednak chciałem mówić, lecz o drugiej części „Naznaczonych błękitem”.

Kamyk, cudownie ocalony przez Mówcę Słonego, jedynego ludzkiego mieszkańca Jaszczura (jedna z wysp Smoczego Archipelagu) trafia do jego domu, gdzie spokojnie może wracać do zdrowia. No dobrze, nie jedynego, bo mieszka on tam wraz z rodziną. Chłopak poznaje jego córkę, Jagodę, niezwykłą dziewczynę posiadającą dar. Los jednak nie był łaskawy dla niej, ponieważ zapłaciła wielką cenę za swoje umiejętności. Najprościej można ją określić, że jest albinosem. Skóra tak samo jak oczy i włosy straciły cały pigment. Wyczulona na promienie słoneczne, które parzą jej delikatne ciało ukrywa się na tej wyspie przed Magami Kręgu. Niewielu słyszało o dziewczynach podsiadających dar.

Długo młody Tkacz Iluzji będzie zbierał odwagę, żeby wrócić do domu i wziąć na siebie odpowiedzialność za swoje czyny, które zmusiły go do ucieczki. Po powrocie będzie go jednak czekała spora niespodzianka. Wielu adeptów będzie znało go, jako Smoczego Jeźdźca. Niestety, niebezpieczeństwa będą na niego czekały również w zamku. W postaci wrednego nauczyciela oraz chłopaka, którego kiedyś „podpalił”. Na szczęście będzie mógł liczyć na pomoc przyjaciół, w tym Nocnego Śpiewaka, który nie jest już dzieckiem. Największa jednak niespodzianka czeka Kamyka, gdy dowie się całej prawdy o tych, których tak podziwiał.

W poprzedniej recenzji wymieniłem z grubsza większość najważniejszych kast magów. Tym razem chciałbym zakwalifikować autorkę do nieistniejącej grupy Zaklinaczy Słów. Pewnie dziwne dla wielu będzie to, co zaraz powiem, ale czytając tę książkę miałem czasem uczucie jakbym sam był jej bohaterem albo, chociaż statystą w całej historii. Ewa Białołęcka ma niezwykły dar budowania napięcia, kreowania postaci i ogólnie tworzenia zdań. Robi to wszystko w sposób tak lekki i przyjemny, jak piórko opadające na dłoń. Wielokrotnie prawie czułem krople wody z fal uderzających o brzegi wyspy albo słyszałem wiatr gwiżdżący w szczelinach skał. To niezwykłe, ale już od pierwszych stron nie mogłem się oderwać. Wielokrotnie „przeklinałem” czas, że tak szybko leci. Czytam głównie wieczorami i w nocy, więc nic dziwnego, że spać chodziłem o trzeciej. Po głowie nadal jednak chodziły mi przypuszczenia, co będzie dalej. Zanim zasypiałem spoglądałem na wolumin z ochotą pochłonięcia go całego. Sen był jednak silniejszy. Następny dzień dawał kolejną szansę na ponowne zatopienie się w opowieści.

Rozumiem, że każda książka, a dokładniej jej treść, może być interpretowana na różne sposoby. Wszystko zależy od tego, kto bierze ją do ręki. Ja dopiero w drugim tomie zauważyłem, że autorka tak naprawdę porusza tu wiele zagadnień normalnie uważanych za delikatnie kontrowersyjne albo ogólnie tematy tabu. Spójrzcie chociażby na bohaterów, którzy płacą bardzo wysoką cenę za swoje dary. Kamyk jest głuchy, Biały Róg nie miał nóg, a dokładniej nie wykształciły się one odpowiednio. Nocny Śpiewak natomiast cały pokryty jest włosami. Jagoda to albinos. W naszych czasach takie osoby uważane by było po prostu za niepełnosprawne albo poważnie chore. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek czytał o kimś z tak znacznym ubytkiem na zdrowiu. W większości przypadków postaci tworzone przez innych pisarzy były prawie idealne. Podobnie jest z homoseksualizmem oraz nierządem. Wszystko jest tutaj przedstawione, jako coś normalnego. Obie kwestie niby nie są dokładnie opisane, ale wiemy, kto tym się zajmuje i nikt nie widzi w tym nic złego. Wielu powie pewnie, że w czasach średniowiecza domu publiczne były na porządku dziennym. Pamięć może mnie zawodzi, ale nie kojarzę żeby ktoś z kobiety lekkich obyczajów zrobił dość ważną bohaterkę drugoplanową. Nie wiem czy było to specjalnie czy to przypadkowa wariacja autorki na dość problematyczne w dzisiejszych czasach tematy.

Nie wolno tu zapomnieć o postaciach wspaniale wykreowanych przez pisarkę. W porównaniu z poprzednią częścią jest ich cała masa. Nowi przyjaciele Kamyka oraz nauczyciele w szkole mogą się pochwalić bardzo rozbudowanymi osobowościami. Wielu z nich jest innych niż wydaje się to na pierwszy rzut oka. Z czasem odkrywają swoją drugą naturę. Najfajniejsze jest jednak to, że mimo natłoku nowych imion jakoś nic mi się nie plątało. Wiedziałem, kto jest kim, bez dłuższego zagłębiania się w tekst albo ponownego wracania do poprzedniej strony.

Ewa Białołęcka stworzyła świat niezwykły. Tak daleki od tego, co do tej pory spotykałem. Pełen wyrozumiałości, tolerancji oraz ogólnego zrozumienia. Nie zabrakło w nim również magii, smoków czy też niezwykłych miejsc i bohaterów, których nie da się nie lubić. Nie jest to jednak utopia, bo znajdziemy tu również wojny, zazdrość oraz dążenie władzy. Potrafiła ożywić swoje pomysły oraz co ważniejsze przekazać je czytelnikowi w sposób bardzo przystępny. W nasze ręce trafiła barwna, ciekawa oraz wciągająca opowieść, koło której nie można przejść obojętnie. Z każdą stroną w moim sercu gościł jednak coraz większy smutek, powodowany tym, iż zostały mi tylko dwa tomy. Na następne będę musiał czekać nie wiem jak długo. Warto jednak przeczytać tą serię i z gorącą nadzieją oczekiwać ciągu dalszego tej niepowtarzalnej historii. Moja ocena to 5/5.

Tytuł: Naznaczeni błękitem
Cykl: Kroniki Drugiego Kręgu. Księga I
Tom: 2
Autor: Ewa Białołęcka
Autor okładki: Stephanie Pui-Mun Law
Autor ilustracji: Joanna Michalak
Wydawca: Agencja Wydawnicza Runa
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 29 grudnia 2005
Liczba stron: 352
Oprawa: miękka
Format: 125 x 185 mm
ISBN-10: 83-89595-24-9
Cena: 27,50 zł

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...