piątek, 11 lipca 2014

Dekalog Mola Książkowego

Wiele osób mówi, że kocha książki. Niestety, patrząc na ich poczynania, słowa te tracą na wartości, ponieważ nie potrafią oni tak naprawdę zająć się owymi woluminami. Mówię tu trochę jakby były one żywymi istotami, ale chodzi mi o to, że są pewne zasady, których nie powinno się łamać, zwłaszcza wypożyczając książki. Biblioteczne egzemplarze najbardziej narażone na zniszczenie, ponieważ w ciągu roku potrafią przejść przez sporą ilość rąk. Pamiętajmy jednak, że są czasy kryzysu, biblioteki mają ograniczane fundusze, a każde zniszczone przez nas tomiszcze niezbyt szybko wróci na półkę, żeby cieszyć innego czytelnika. Dlatego w tym wpisie wymienię rzeczy najbardziej denerwujące mnie u innych „moli”. Napisałem to w cudzysłowie, ponieważ osoba, która notorycznie nie przestrzega tych zasad nie zasługuje na to szacowne miano. Większość niżej wymienionych punktów tyczy się nie tylko dbania o woluminy, ale również pewnych zachowań społecznych. Po ich przeczytaniu może zaczniecie inaczej patrzeć na zawartość swoich własnych mniejszych lub większych księgozbiorów. Wcześniej czy później ktoś będzie chciał od Was coś pożyczyć. Nie wiem czy byłoby miło dać komuś wymięty, poplamiony, „pogryziony” egzemplarz. Rozumiem, że nie po to kupujemy książki, żeby je oszczędzać. Pakować w szklane gabloty i podziwiać z daleka. Musi być na nich widać użytkowanie, ale wszystko z umiarem.


1. Nie niszcz nie swoich książek

Specjalnie napisałem nie swoich, ponieważ to, co robimy z naszą własnością to nasza sprawa. Chodzi mi tu bardziej o tych ludzi, którzy biorąc czyjeś książki, nie ważne czy to od kolegi, koleżanki czy ogólnie z biblioteki i nie rozumieją, iż to dobro ogółu. Jak zniszczą to ktoś inny nie będzie mógł się nią cieszyć. To chyba jeden z najbardziej denerwujących gatunków ludzi, których na pewno nie nazwiemy molami książkowymi. Nie chodzi mi tu o to, że jeżeli książka należy do nas to możemy z nią robić, co chcemy. O każdy wolumin należ dbać. Pamiętajmy jednak żeby cudze szanować bardziej, bo drugi raz tamta osoba nic nam nie pożyczy.

2. Nie przetrzymuj wypożyczonych książek

Kolejny denerwujący typ ludzi. Najczęściej na przeczytanie książki ma się 30 dni. Rozumiem, że dla niektórych to mało. Zwłaszcza, jeżeli za jednym zamachem wzięli kilka pozycji. Sam wielokrotnie tak robiłem, ale zawsze, kiedy byłem pewien, że nie zdążę jakiejś przeczytać, oddawałem ją. Po co ma leżeć jak ktoś inny może się nią cieszyć. Ja, co najwyżej zapiszę się na listę oczekujących, a ona i tak wróci do mnie. Niestety, ci przetrzymujący mają do siebie jeszcze to, że nie chcą płacić kar. Zamiast przedłużyć telefonicznie czy też przez komputer (wiele bibliotek ma bazy internetowe) wolą kłócić się z bibliotekarzem. Zapominają jednak, że te pieniądze pójdą na powiększenie księgozbioru, czyli na szczytny cel.

3. Szanuj bibliotekarza oraz jego pracę

Mogłoby się wydawać, że bibliotekarz to łatwy zawód, siedzi się za stolikiem i wypożycza książki. Nic jednak bardziej mylnego, ponieważ tak jak w każdym zawodzie trafiają się trudni „klienci”. Wiem, bo pracowałem w bibliotece i sam byłem wielokrotnie świadkiem różnych afer. Najczęściej spotykane to kłótnie o karę, której czytelnik nie chce zapłacić. Najgorsze są nerwusy, które próbują wmówić, że na sto procent nie wypożyczyły pozycji zalęgającej na nich koncie. Wyzywają pracownika biblioteki od najgorszych, a pewne jest, że za kilka dni wrócą z cudownie odnalezionym woluminem. Niestety zapomną przeprosić za masę przykrych słów, których użyli.

4. Jak możesz coś zrobić, zrób to sam

Punkt ten ma delikatne powiązania z poprzednim, ale zasłużył na swoje miejsce z jednego prostego powodu. Zbyt wiele osób idzie na łatwiznę. Nie raz byłem obserwatorem skrajnych przypadków lenistwa. Wyobraźmy sobie sytuację. Na konkretnym dziale znajduje się tylko jeden bibliotekarz. Kolejka do niego liczy koło dziesięciu osób. Pierwszym z oczekujących jest student posiadający listę książek, które musi przeczytać na zajęcia. Ja osobiście w takim przypadku skorzystałbym najpierw z katalogu komputerowego, którego znajdziemy w większości dużych bibliotek. Sprawdziłbym czy to, czego szukam znajduje się na półce i gdzie dokładnie stoi (tu pomaga sygnatura). Dopiero jak sam nie mógłbym znaleźć skierowałbym się do pracownika, bo może została książka oddana do ponownego obłożenia albo gdzieś ją przełożono. Niestety są czasem takie lenie, które wolą żeby bibliotekarz za nich to zrobił. On tymczasem będzie wolał najpierw obsłużyć tych, co wypożyczają albo oddają, bo na każdego straci góra kilka minut. Tymczasem wałkoń będzie stał nad bibliotekarzem i stukał w blat demonstrując, jaki on jest niezadowolony z tego powodu, że musi czekać. Mógłby przecież sam poszukać książek. Bozia go rączkami i nóżkami po coś obdarzyła. Gorzej jak ktoś przyjdzie dziesięć minut przed zamknięciem z listą oraz żądaniem, natymiastowego udostępnienia poszukiwanych pozycji. Ok, rozumiem bibliotekarz jest dla czytelnika, ale ma własne życie. Czy taka osoba uważa, że pracownik zostanie po godzinach żeby znaleźć komuś takiemu te wszystkie książki? Niech się puknie w łepetynę. Dnem dna można określić przypadki, kiedy uczniowie np. przed maturą oczekują, iż bibliotekarz prócz znalezienia książki o danej tematyce odnajdzie również stronę i akapit z najlepiej pasującymi informacjami. Po co samemu się męczyć, prawda?

5. Nie używaj książki, jako parasola

Tego punktu nie należy brać dosłownie. Nie wiedziałem jeszcze nikogo, kto chroniłby się pod książką, ale chodzi mi tu ogólnie o ich zalewanie. Jest deszcz, leje jak z cebra, a niektórzy ludzie wierzą chyba w cuda. Niosąc pod pachą książkę mają nadzieje, że ona nie zmoknie. Sami wyglądają jak mokre kury, ale ona na pewno będzie sucha. Nic bardziej mylnego. Przecież to papier, który bardzo dobrze chłonie wodę. Całe szczęście, jeżeli strony się nie posklejają, ale po wyschnięciu będą wyglądały jakby je ktoś psu z gardła wyjął. Proszę wszystkich. Jeżeli pogoda nie jest za ciekawa, weźcie reklamówkę. Nie jest ona ciężka, a na pewno zmieści się w Waszej kieszeni.

6. Nie używaj książki, jako tacy na jedzenie

Kolejny punkt, którego nie należy brać całkowicie na serio, ale przyznacie fajnie brzmi. Tę uwagę kieruje do osób, które jedzą nad książką. Wielokrotnie między stronicami udawało mi się prawie znaleźć cały jadłospis albo, chociaż śniadanie. Mak z rogalików, sezam z bułek czy ogólnie okruchy z chleba. To jednak da się wyczyścić, a co z plamami po sosach? To już zostanie na stałe. Najlepsze jednak są ślady picia, ponieważ nie wystarczy, że sklejają strony to dodatkowo sprawiają, że cała okładka zaczyna się lepić. Mieliście kiedyś w dłoni taką śliską albo lepiącą się książkę? Jeżeli nie to szczęściarze z Was. Chwała temu, kto wymyślił, że biblioteki mają okładać swoje pozycje w folię. Można coś takiego zerwać i obłożyć od nowa, ale delikatne obrzydzenie zostaje.

7. Nie używaj książki, jako notesu

Wielu z Was w przypadku książek szkolnych zapisywało sobie pewnie gdzieś na marginesie drobne informacje albo zaznaczało cytaty. Wiem, że to jest bardzo przydatne i nie mam nic przeciwko temu. Niektórzy jednak przesadzają i to ostro. Kiedyś w jednej książce znalazłem przepis na zupę zapisany na ostatniej stronie, kilka razy numery telefonów, a nawet listę przeczytanych książek. Nie wiem czy u takich ludzi bieda piszczy, że nie wyrwą nawet z zeszytu kartki, żeby coś takiego zanotować? I co ciekawe, nie były to lektury szkolne, lecz zwykłe książki. Przyznam, że fajnie jest czasami poznać myśli kogoś, kto przed nami ją czytał, bo każdy może inaczej interpretować daną treść. Pamiętajmy jednak, że książki to dobro ogółu, jeżeli nie jesteśmy właścicielem danej pozycji, lepiej weźmy kartkę i na niej zapisujmy stronę oraz numer akapitu, który nas interesuje. Inne informacje zostawmy lepiej dla siebie. Jeżeli już jednak coś napisaliśmy wytrzyjmy to nim oddamy ją do biblioteki. Mówię tu oczywiście o ludziach piszących ołówkiem, a nie tak jak niektórzy długopisem.


8. Nie zaginaj rogów w książce

Bardzo denerwujący zwyczaj, który na szczęście w ostatnim czasie idzie w zapomnienie. Niestety są jeszcze takie dziwne osobniki, które żeby zaznaczyć, gdzie ostatnio czytały zaginają rogi. Jaki to ma sens? W ten sposób książkę się niszczy, a strona, która straci rożek od wielokrotnego zaginania będzie wyglądała jakby ktoś ją obgryzł. Widziałem takie pozycje. Ciekawsze były te bez dwóch narożników. Jako zakładki można użyć wszystkiego, co jest suche. Bilet, paragon, karta doładowująca (najlepsza, sam używam), a nawet zdjęcie z portfela, nadają się o wiele lepiej, bo użyjemy ich wielokrotnie. Jeżeli chcecie oznaczyć wiele miejsc, w każdym papierniczym można kupić bloczek białych albo kolorowych kwadratowych kartek. Podrzyjcie każdą na trzy albo cztery części i zaznaczcie sobie ważne informacje (to sprawdzi się również w punkcie wcześniejszym). Dzięki takiemu zabiegowi książka nie ucierpi.


9. Nie przekręcaj stron obślinionym paluchem

To jest bardziej widoczne u osób starszych i częściej chyba przy czytaniu gazety. Książka może nie oberwie aż tak bardzo, ale chodzi tu o względy higieniczne. Pomyślmy przez ile rąk ona przeszła, kto jej dotykał, kto przekręcał strony, a może był na coś chory? Przyszło Wam do głowy, że na kartkach mogą znajdować się tysiące bakterii? Wracając do punktu, w którym mówiłem o jedzeniu, strony mogą być po prostu brudne. Nie da się ich wytrzeć jak okładki, więc na przyszłość pomyślcie i po czytaniu lepiej umyjcie ręce.


10. ???

Ten punkt zostawiłem dla Was. Na pewno byliście świadkami dziwnych zachowań, które świetnie nadałby się na dziesiąte przykazanie.



Co myślicie o tych punktach? Dobre wybrałem? Mnie takie zachowania najbardziej drażnią. A was, co denerwuje u innych moli?

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

2 komentarze:

  1. Niejednokrotnie słyszałam, że książki traktuję lepiej niż ludzi :D
    Nic mnie nie denerwuje tak bardzo jak ich [książek] niszczenie. Zgadzam się z każdym punktem. Często widzę jeszcze, jak ludzie wywijają okładki i przeczytane strony tak, by móc je bez problemu trzymać w jednej ręce (niczym czasopisma). A ludziom szanującym książki (przynajmniej mi) aż serce pęka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka nigdy cię nie zawiedzie :P nie zostawi :) a to co wymieniłaś strasznie niszczy grzbiety które pękają :) a przyznam że tego nie widziałem :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...