niedziela, 25 maja 2014

Licia Troisi - Talizman Mocy

Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Nie są to słowa moje, ale lubię ich używać w swoich recenzjach. Czytając jakaś książkę, która zafascynuje nas od samego początku czujemy smutek, kiedy w nasze ręce trafia jej ostatni tom. Nie ma chyba mola książkowego, który chociaż raz by tego nie poczuł. Ja doświadczyłem tego dzisiaj, kiedy po kilku dniach musiałem pożegnać się z niezwykłą historią cyklu „Kroniki Świata Wynurzonego”. Ci, co czytają mojego bloga wiedzą, że autorką tej serii jest włoska pisarka Licia Troisi. Nie będę się jednak długo smucił, jeszcze nie raz pokaże, że potrafi pisać. Na półkach biblioteki czekają na mnie jeszcze „Wojny …” oraz „Legendy …”. Jeszcze nie raz wrócę do tego niezwykłego świata. Najpierw jednak opowiem Wam, co nieco o „Talizmanie mocy”.

Jak dobrze pamiętacie głównymi bohaterami powieści jest Nihal, czyli ostatni Pół-Elf oraz Sennar, członek Rady Czarodziejów, który nakłonił Świat Zanurzony do interwencji w czasie wojny z Tyranem.

Z dnia na dzień walka jest coraz trudniejsza, do zastępów wroga dołączyły duchy poległych. Morale ludzi upada, nie byli gotowi do walki z tymi, których znali i kochali. Jedyną nadzieją w tej nierównej walce jest Nihal, która po tym jak dowiedziała się, kim jest naprawdę, postanowiła wyruszyć przez cały Świat Wynurzony by odnaleźć osiem magicznych kamieni. Umieszczenie ich w talizmanie, który otrzymała od Reis, może zakończyć wojnę. Zadanie to nie jest jednak łatwe. Pilnują ich strażnicy. Nie wszyscy jednak oddadzą go dobrowolnie, niektórzy będą wymagali testu by sprawdzić czy wybraniec zasługuje na taki dar. Co gorsza każde z poszukiwanych sanktuariów (w nich ukryte są klejnoty) znajduje się w innym królestwie. Większość została już podbita przez siły nieczyste, przez co droga będzie długa i niebezpieczna. Za towarzyszy Nihal ma swojego wiernego giermka Lajosa oraz kochającego ją Sennara. Uczucie między nimi jest bardzo głęboko ukryte. Kieruje nimi teraz powinność, a nie namiętność. Będą musieli poświecić bardzo wiele, nie tylko życie towarzyszy, ale również część swojego człowieczeństwa by ukończyć zadanie. Czy będą gotowi na takie ofiary w imię misji? Kim tak naprawdę okaże się Tyran? Czy Nihal wreszcie znajdzie swoje miejsce na tym świecie?

Zacznę od tego, co mi się w tej książce nie podobało. Troszeczkę tylko, ale jednak. Chodzi mi o brak stałości w dynamice podróży. Mówiąc po polsku, akcja działa się czasem o wiele za szybko. W ciągu kilku zdań potrafiło minąć czternaście dni bez ani jednego przeciwnika na drodze bohaterów. Wiem, że kraina stworzona przez autorkę jest wielka, ale przyzwyczajony byłem do czytania o każdym kroku bohaterów.

Tutaj kończą się wady. Mówiłem, że nie ma ich wiele. Nie wiem, do czego innego mógłbym się przyczepić. Świat jest bardzo barwny, mimo że mroczny, to może pochwalić się dużą różnorodnością. Tym razem dostrzegamy je nie tylko w opisie otoczenia, chociaż ono też jest ciekawe, co w sanktuariach. Nie ma dwóch takich samych, tak samo jak niema dwóch identycznych strażników. Byłem naprawdę zachwycony każdym z nich. Licia Troisi naprawdę potrafi opisywać. Nie skupiała się na drobnostkach tylko tworzyła ogólny zarys postaci, zawsze zostawiając coś dla wyobraźni czytelnika.

Wracając właśnie do opisów. Czy pamiętacie może jak wygląda Tyran? Wydaje mi się, że w żadnej części nie został tak naprawdę przedstawiony jego wygląd. Wielu z Was widziało go pewnie, jako kopię Voldemorta. Mi się tak kojarzył. Tym razem jednak w ostatnim tomie i na szczęście niezbyt wcześnie, mamy szansę go zobaczyć. I to, co okazuje nam autorką jest całkowicie inne niż nasze przypuszczenia. Tyle czasu trzymała w napięciu by w końcu zaspokoić naszą ciekawość.

Kolejnym wielkim plusem tej powieści są bohaterowie. Nie są oni wyidealizowani. Na początku cyklu przypuszczałem, że Nihal będzie podobna do Paksenarrion Elizabeth Moon, czyli waleczna, odważna i całkowicie dobra. Z czasem jednak przekonałem się, że ciężar emocjonalny, który nosi na swoich barkach dodaje jej uroku. Nie jest tu jedyną, którą ciężko podporządkować, po której stronie barykady stoi i jaki kolor ma jej serce. Jest ono, bowiem przykryte mrokiem. Delikatnym, ale jednak. Uwielbiała zabijać, degustowała sie zapachem krwi. Nie była zła, ale kierowały nią negatywne uczucia.

Mam nadzieję, że zbyt wiele nie powiedziałem, a zachęciłem wystarczająco, byście sięgnęli po tą niezwykłą pozycję. Przez wielu twórczość autorki porównywana jest do tej Tolkienowskiej ze względu pewnie na specyficzny charakter opowieści oraz stworzone od zera miejsce akcji. Licia Troisi jednak udowadnia, że jest od niego lepsza. Wielu się ze mną nie zgodzi, ale potrafi ona poruszyć temat uniwersalny i ponadczasowy, który świetnie wpasowałby się i w dzisiejsze czasy. Przez powieść o Nihal i Sennarze pokazuje nam, czym tak naprawdę jest wojna i gdzie najczęściej zostaje zasiana. Moja ocena nie może być inna niż 5-/5.

Tytuł: Talizman mocy
Cykl: Kroniki Świata Wynurzonego
Tom: 3
Autor: Licia Troisi
Tłumaczenie: Zuzanna Umer
Wydawca: Videograf II
Data wydania: 18 maja 2010
Liczba stron: 368
Oprawa: miękka
Format: 140 × 205 mm
ISBN-13: 978-83-7183-758-6
Cena: 33,50 zł

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...