wtorek, 1 kwietnia 2014

Andrzej Pilipiuk - Zagadka Kuby Rozpruwacza

Ile to razy pisarze zachwycali nas swoimi dziełami, całkiem nierealnymi światami z bohaterami przypominającymi bardziej herosów niż zwykłych ludzi. Nie trzeba jednak wszystkiego wymyślać od zera. Wystarczy spojrzeć przez okno na świat, który ma tyle do zaoferowania. Popatrzeć po ludziach, przyjrzeć im się. Wybrać najmniej Waszym zdaniem interesującą (wizualnie) osobę i delikatnie podkolorować jej zainteresowania czy też charakter. Pod sklepami mnóstwo jest osobników żłopiących najróżniejsze procentowe mikstury. Kolejny krok to sięgniecie po pióro i napisanie opowiadania z tą tajemniczą postacią w roli głównej. Może Wam się wydawać, że to nierealne, stworzyć historię o kimś takim. Jest jednak człowiek, który tego dokonał i już od lat zachwyca nas swoim niezwykłym kunsztem. Andrzej Pilipiuk to „ojciec” najdziwniejszego tworu fantastyki, jakim jest Jakub Wędrowycz. Ten wielbiciel wysokoprocentowych trunków, wiejski egzorcysta, kłusownik i co tam jeszcze można by było o nim rzec od lat przyciąga nas do siebie w dziwny, niezrozumiały sposób.

Wszyscy jego wielbiciele pewnie już dawno przeczytali „Zagadkę Kuby Rozpruwacza”, ja sięgnąłem po tę książkę niedawno i bardzo miło mnie ona zaskoczyła. Znajdziemy w niej aż 23 niesamowite historie. Jak to z Jakubem bywa każde miejsce, które skazi swoimi niepranymi od dawna skarpetami oraz gorzelniczym oddechem stanie się tłem niezwykłej opowieści. Tym razem na swojej drodze spotka przybyłego z przyszłości terminatora, który będzie chciał go zgładzić by jego wnuk nie został władcą świata. Pojawi się również wehikuł czasu w kształcie budki telefonicznej. Chyba to skądś znamy, co? Prócz tego dżin, brakujące ogniwa Darwinowskiej teorii, agenci z Archiwum X, prawdziwy Święty Mikołaj, któremu bliżej do żula niż do autorytetu, krasnoludki, Zacier ze sporym ilorazem inteligencji oraz sama śmierć. Ta ostatnia ostro pożałuje tego, że przyszła. Zobaczymy też bardziej kulturalną stronę bohatera, pojawi się on w operze w celach trochę innych niż rozrywkowych, ale najważniejsze, że był w budynku.

Jakub to prawdziwy artysta, który zamiast pędzla ma osikowy kołek, a farby zastępuje mu granat. Nie lęka się niczego, stanie w szranki z każdym niebezpieczeństwem uzbrojony w linkę hamulcową oraz wierną pepeszę.

Koniec tego zachwalania, bo gdyby Kubuś był prawdziwy wpadłby w samozachwyt. Nigdy nie marudziłem na twórczość Pilipiuka, lecz tym razem muszę wtrącić swoje trzy grosze. Autor wprowadził w kilku opowiadaniach postać Wielkiego Grafomana, czyli można powiedzieć samego siebie. Pomysł nie jest zły, ale żeby od razu zrobić z egzorcysty najwierniejszego fana? Przecież to całkowity analfabeta, sylabizujący każdy wyraz, więc zanim przeczytałby całą książkę minęłyby wieki. Okazuje się, że jednak przeczytał wszystkie jego dzieła. Umiejętność czytania i pisania jest hańbiąca w Wojsławicach, a Jakub nic sobie z tego nie robiąc chwali się swoim sukcesem w pubie. Kolejną uwagę kieruję do wydawnictwa. Mogliby zachować chronologię wydarzeń, mowa o dwóch opowiadaniach gdzie występuje terminator. Kto czytał ten wie, o co chodzi.

W ten właśnie sposób negatywne uwagi się zakończyły. „Zagadka Kuby Rozpruwacza” to niezwykły zbiór opowiadań. Od samego początku wciąga i nie pozwala się oderwać. Relaksuje, czasem szokuje, często jednak wywołuje dosłownie salwy śmiechu. Nigdy nie spodziewałem się, że przypadnie mi do gustu bohater pokroju Wędrowycza. Tak różny od tego, co do tej pory znałem. Ma jednak swój niepohamowany urok. A to wszystko dzięki niezwykłym umiejętnościom autora, który potrafi naprawdę niesamowicie oddać dynamikę wydarzeń, oraz wymyślić rzeczy, których czytelnik nigdy by się nie spodziewał. W każdym opowiadaniu musiałem, choć raz wybałuszyć gały z niedowierzania, że pojawił się taki czy też inny przeciwnik.

Polecam tę książkę wszystkim, którzy pragną niezobowiązującej chwili relaksu bez szukania drugiego dna w każdej historii. Tu wszystko jest proste jak budowa cepa. I takie właśnie ma być. Czasem nasza główka musi odpocząć. Pozycja ta świetnie się do tego nadaje. Dla niektórych może się wydawać dziełem mało ambitnym jednak nie to jest w niej najważniejsze. Bawi czytelnika i to się liczy. Moja ocena to 4+/5.

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 12/2007
Seria wydawnicza: Bestsellery polskiej fantastyki
Liczba stron: 400
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-60505-87-8
Wydanie: II
Cena z okładki: 27 zł

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...