piątek, 21 lutego 2014

R.I.P.D. Agenci z zaświatów

Oglądając niektóre filmy zastanawiam się jak można coś aż tak sknocić. Jak można być tak mało twórczym i oryginalnym? „R.I.P.D. Agenci z zaświatów” to właśnie jeden z takich filmów. Przyznam nie mogłem się go doczekać, ponieważ historia na pierwszy rzut oka wydawała się naprawdę ciekawa, a na liście aktorów można było znaleźć kilku z prawdziwej komediowej czołówki. Na drugi rzut oka jednak prezentował się już o wiele gorzej niestety. Zacznijmy jednak od początku, czyli od fabuły.

Nick Walker (Ryan Reynolds) jest policjantem, który ma na sumieniu gwizdnięcie złota opryszkom. Mogłoby się wydać, że kradzież kradzionego to nie kradzież. On ma jednak pewne wyrzuty sumienia. Dzieli się swoimi wątpliwościami z kolegą z roboty, który był jego wspólnikiem. Ten postanawia go zabić zostawiając złoto dla siebie. Nick po śmierci jednak nie idzie ani do piekła ani do nieba. Zostaje w drodze przez tunel podążając za światłem oczywiście wyłapany i wcielony do R.I.P.D. (Wydziału ds. Wiecznego Odpoczynku) składającego się z najlepszych nieżyjących już policjantów, których głównym zadaniem jest wyszukiwanie umarlaków, którzy uciekli przed systemem. Dodatkowo zostaje partnerem Roy'a Pulsiphera (Jeff Bridges) zarozumiałego kowboja uważającego się za najlepszego glinę. W czasie pierwszej akcji Nick zauważa, że jeden z nieżyjących stara się ukryć złoto, które tak bardzo przypomina to, za które sam został zabity. Właśnie w tym momencie dochodzi do wniosku, że coś tu nie gra. Jak się potem okazuje, złote odłamki są w stanie spowodować największy kataklizm w dziejach. Starczy tego opowiadania czas na ocenę.

Myślę, od czego tu zacząć. od dobrych czy od złych stron filmu? Zacznę od dobrych, bo tych niestety jest o wiele mniej. Pierwsze, co jest naprawdę warte pochwały to świetne efekty specjalne. Naprawdę pod tym względem postarali się. Umarlaki są ohydne, niektóre obleśne inne może trochę zabawne, w efekcie końcowym różnorodne i dopracowane. Sam tunel przenoszący do zaświatów wygląda naprawdę zjawiskowo. Jednak na tym kończą się dobre strony tego filmu. Czas trochę pomarudzić. Oglądając go czułem się jakbym patrzył na nieudaną parodię „Facetów w czerni”. Charaktery bohaterów bardzo przerysowane, nieciekawe, po prostu nie godne uwagi. Niby ma to być komedia a nie wiem czy chociaż raz się śmiałem. Awatary bohaterów, czyli nowe ciała, w których chodzą po ziemskim padole są nijakie. Nie wiem czy chcieli tym człowieka rozbawić czy wywołać u niego łzy (na pewno nie z radości). Jeden to długonoga blondyna a drugi to stary chińczyk. Jakby mało tego sposób na umarlaków żeby pokazali swoją prawdziwą naturę to kminek. Nie wiem pod wpływem, czego facet to wymyślał, ale jak to zobaczyłem miałem ochotę wyłączyć film. Rozumiem srebro, jakieś medaliony czy inne błyskotki, ale kminek? Dobrze, że nie szafran albo pieprz kajeński. Kolejna rzeczą, która mnie denerwowała to masochistyczna zachowania bohaterów. Mają niezniszczalne ciała to oczywiście można skakać z najwyższych budowli, wpadać pod jadące samochody czy z uśmiechem na twarzy wskakiwać na windę, która zaraz będzie udawała samolot. Zapomniałem o matrixowych efektach, że po śmierci czas się zatrzymuje a kule zostawiają po sobie w powietrzu smugę. I jeszcze scena prawie jak z „Uwierz w ducha”. Moim zdaniem to przesada. Czy autor nie potrafił sam czegoś wymyślić?

Teraz powiem, co nieco o obsadzie aktorskiej ta może trochę poprawia film, ale naprawdę ledwo. Larry Joe Campbell znany z takiego serialu jak „Jim wie lepiej” i Mike O'Malley znany z „Tak, kochanie” to dwaj aktorzy, których naprawdę lubię. Mają poczucie humoru tu niestety grają epizodyczne role. Jeżeli natomiast chciałbym coś powiedzieć o główne dwójce aktorów, czyli o Ryanie Reynoldsie i Jeffie Bridgesie to chyba najgorsza para aktorów w historii kina. Pasują tu jak pięść do oka. Nie będę oszukiwał odegrali swoje role naprawdę źle. Dziwne, że nie obsypali ich jeszcze złotymi malinami, ale wszystko przed nimi.

Najdziwniejsze jest tym jednak to, że film ten podpisany jest, jako komedia. Im dłużej go oglądałem tym bardziej w to wątpiłem. Nie wiem czy kogoś może ten film bawić, ale na mnie nie działa. Przypuszczam, że żarty w nim wykorzystane są zbyt niskich lotów albo zbyt wiele razy już coś takiego oglądałem żeby teraz mnie to rozbawiło. Film jest naprawdę kiepski, nudny, przerysowany, mało zabawny. Jedynie opisane wcześniej efekty specjalne go trochę podnoszą z klęczek, ale to za mało. Nie spodziewajcie się wysokiej oceny, 2/5 to i tak na ten film trochę za dużo.

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

2 komentarze:

  1. Hmm- już sama fabuła jakoś mi się nie podoba, taka na siłę sklecona. Widziałam trailer i nawet mi się spodobał, może i oglądnę dla tych efektów specjalnych ( trochę trzeba nacieszyć oko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tak oceniłem ten film a mojemu koledze podobał się on więc może nie tylko efekty specjalne ci się spodobają :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...