piątek, 28 lutego 2014

Martyna Raduchowska - Szamanka od umarlaków

Zastanawiałem się długo jak mógłbym rozpocząć kolejną recenzję. Pomysły jednak żadne nie przychodziły. Dlatego wybaczcie, początek może będzie trochę oklepany, ale naprawdę chciałbym podzielić się z wami moimi uwagami dotyczącymi „Szamanki od umarlaków” Martyny Raduchowskiej. Czytałem tę książkę parę lat temu od razu jak została wydana. Postanowiłem jednak wrócić, bo niedawno na półki trafiła druga część, czyli „Demon luster”. Chciałbym zachęcić do podróży wraz autorką zwłaszcza tych, którzy nie wiedzą czy sięgnąć po jej debiutancką książkę.

Główna bohaterką „Szamanki od umarlaków” jest Ida Brzezińska. Młoda dziewczyna urodzona w rodzinie, która od niemała dwudziestu pokoleń zajmuje się czarami. Magowie, czarownice, jasnowidzki czy też medium to u nas rzecz normalna. Dziewczynie jednak to się nie podoba. Na pierwszy rzut oka wydaje się czarna owcą, bo wszystkie testy mające ukazać jej magiczne zdolności spełzły na niczym. Plany rodzinki, czyli wyswatanie jej za jakiegoś maga by mogła mu rodzić dzieci skończyły się zanim się zaczęły. Ida chce, bowiem żyć jak normalna dziewczyna w swoim wieku imprezować, studiować po prostu cieszyć się z życia. Nadarza się ku temu okazja. Dostaje się na psychologię. Ucieka z domu nieświadoma, że w ten sposób traci ochronę. Dziewczyna nie jest jednak całkiem normalna. Widzi ona umarłych. Jak się potem dowiaduje od ciotki ma bardzo żadną umiejętność ona nie tylko ich widzi, ale wie, kiedy żywi umrą. Nie jest świadoma jednak, że trening u upartej, sarkastycznej ciotki to najmniejszy jej kłopot. Na jej drodze stanie harpia, czarny mag i stado demonów. Dziewczyna naprawdę ma Pecha, a może to Pech ma ją.

Więcej nie opowiem. Musicie sami ją przeczytać. Czas jednak powiedzieć, co myślę o tej książce. Zacznę może od języka, bo w książce najważniejsze jest żeby dobrze się ja czytało. Pod tym względem nie mam zastrzeżeń wszystko zostało napisane w prosty mógłbym rzec młodzieżowy sposób. Nie chodzi mi tu o język uliczny albo coś takiego po prostu autorka bardzo przyjemnie pisze. Jej opisy nie są zbyt rozwlekłe aczkolwiek wciągające. Kolejny wielki plus to bohaterowie, bo nie tylko Ida tu występuje. Jeżeli już o niej mowa to zwykła dziewczyna, która prócz umiejętności niczym nie różni się do innych. Czasem zapali jak będzie okazja to i wypije. Pragnie jednak wybić się od rodzinnej tradycji i żyć normalnie. Jej ciotka to straszna zrzęda. Marudna, sarkastyczna jednak na swój sposób również miła i pomocna. Widać ze kocha Idę jednak nie potrafi tego inaczej okazać. Więcej bohaterów nie opiszę, bo wydam zbyt wiele z książki a przecież mam w planach zachęcić do jej przeczytania. Powiem jednak, że są oni naprawdę dopracowani i ciekawi. Kolejnym wielkim plusem jest oryginalna fabuła. Dość miałem ciągłego czytania o magach albo wojownikach. Stworzenie szamanki w XXI wieku to moim zdaniem świetny pomysł. Zwłaszcza, że nie jest ona wyidealizowana. Powiem wam szczerze, bardzo spodobał mi się również łapacz snów, którego dostała. Małe słodkie stworzonko żywiące się snami. Mógłby zeżreć też kilka moich koszmarów. Prócz tego stworka bardzo mi przypadło do gustu ucieleśnienie Pecha Idy. Często jest przedstawiany jak coś materialnego. Smuci się i cieszy zależnie od tego, co jej się przydarza.

Jest to naprawdę niesamowita książka pełna zabawnych dialogów. Bardziej śmieszy niż straszy, ale to dobrze. Nie brakuje w niej jednak niebezpieczeństw, z jakimi musi się zmierzyć bohaterka. Wszystko składa się w naprawdę dobrą całość. Autorka stworzyła książkę, do której będzie się chętnie wracało wielokrotnie.

Nie mogę się doczekać, kiedy będę miał okazję sięgnąć po „Demona luster”. Jeżeli został napisany w ten sam przystępny sposób na pewno będzie fenomenem literackim.

Czas zakończyć już tą recenzję. Chociaż wszystko już zostało powiedziane. Mam nadzieję, że wasze wątpliwości dotyczące tej książki zostały rozwiane. Martyna Raduchowska przenosi nas w niesamowity świat, z którego nie będziemy chcieli się wydostać. Coś o tym wiem, bo ostatnio czytałem ją do trzeciej w nocy. Moja ocena to 5/5.

Tytuł: Szamanka od umarlaków
Autor: Martyna Raduchowska
Seria: fantastyczna fabryka
ISBN-13: 978-83-7574-477-4
Wymiary: 125 x 195
Ilość stron: 392
Wydawca: Fabryka słów
Data premiery: 2011-06-03

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...