sobota, 5 października 2013

Kady Cross – Dziewczyna w stalowym gorsecie

Pewnie każdemu molowi książkowemu, chociaż raz zdarzyła się taka sytuacja, że zachęcony okładką oraz opisem napalił się na książkę tak bardzo ze gotowy był czytać ją tam gdzie stał. Potem jednak przyszła fala zawodu, kiedy czytanie się zaczęło. Ja tak miałem. Kiedy wziąłem do ręki książkę Kady Cross pt. „Dziewczyna w stalowym gorsecie” byłem zachwycony zwłaszcza, że na okładce napisane było „Skrzyżowanie epoki wiktoriańskiej z X-Menami”. Jednak z każda następna przeczytaną stroną moja ekscytacja gasła. Zaraz wyjaśnię, czemu ale wszystko w swoim czasie.

Finley Jayne ma szesnaście lat i jest sama. Skrywa jednak pewien sekret siedzi w niej coś, co ją chroni. Jest to jednak mroczna siła, nad którą nie ma kontroli. Po stracie kolejnej pracy (nie z własnej woli oczywiście) przypadkiem zostaje potrącona przez księcia Griffina. Zabiera ją do swojej posesji, którą zamieszkuje wraz ze swoimi przyjaciółmi. Nie są oni jednak całkowicie zwyczajni, każde z nich posiada pewną wyjątkową umiejętność Griffin rozmawia ze zmarłymi i łączy się z Eterem, Emily buduje wynalazki wyprzedzające epokę a Sam jest połączeniem człowieka i maszyny. Anglii zagraża jednak Machinista tworząc inteligentne maszyny, które atakują ludzi. Zadaniem księcia jest odnalezienie złoczyńcy, ponieważ on może być wmieszany w śmierć jego własnych rodziców.

Od razu zauważyliście pewnie, że jest to Steampunk. Ja jednak zbyt często takich książek nie czytam, więc nie wiem czy powinienem czepiać się pomieszania z poplątaniem w erach technologicznych. Rozumiem pojazdy na parę, ale androidy, laserowe pistolety, komputery podłączone do duchowego internetu czy też bezprzewodowe słuchawki to już przesada. Może nie znam się zbytnio na tym gatunku, jednakże te pomysły trochę mnie poraziły.

Pomysł też wydaje mi sie mało oryginalny. Jak już wspomniałem na początku miało to być „Skrzyżowanie epoki wiktoriańskiej z X-Menami” i było i to bardzo. Sam Griffin bardzo przypomina mi Xaviera, który potrafił siłą woli uspokoić inna osobę (tutaj bohater używa do tego Eteru). A zbieranie grupy uzdolnionych osób też nie jest nowością.

Brakowało mi w tej książce też konkretnej wciągającej akcji. Przyznam były walki i to dość sporo jednakże brakowało mi takiej energii w nich. Niektóre wydarzenia znowu działy się zbyt szybko. Wiem ze może piszę masło maślane jednakże czytając tą książkę czasami wydawało mi się ze coś ominąłem.

Na pochwałę jednak zasługuje delikatny watek miłosny. Finley posiadająca w sobie dwie osobowości musi wybierać pomiędzy przestępcą (fascynuje się nim jej mroczna strona) a księciem (jego lubi znowu bohaterka).

Nie jestem może wielbicielem tego gatunku i nie powinienem się wypowiadać na temat tej książki. Zacząłem jednak recenzje to ją skończę. Dla mnie jest w tej książce za dużo technologii z naszych czasów. Akcja w niej nie jest wciągająca a bohaterowie przerysowani.  Jednak delikatne przeróbki w pomyśle mogłyby naprawdę rozruszać tą książkę. Moja ocena to niestety 2+/5.

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Wydanie polskie: 8/2013
Tytuł oryginalny: The Girl in Steel Corset
Seria wydawnicza: Fantastyczna fabryka
Liczba stron: 440
Format: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788375747164
Wydanie: I
Cena z okładki: 37,91 zł

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...