piątek, 20 września 2013

Stieg Larsson - Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

„Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” jest pierwszym tomem świetnej znanej na całym świecie trylogii „Millenium”, której autorem jest nieżyjący już Stieg Larsson. Przyznam nigdy nie spodziewałem się, że wezmę ją do ręki i to z kilku powodów. Po pierwsze jest dość gruba, 640 stron to dość sporo zwłaszcza, że sama niewielka czcionka nie zachęca do czytania. Kolejny powód to gatunek, jest to, bowiem powieść kryminalna. Kryminały zdarzało mi się czytać, ale tylko historyczne. Ale jak to zawsze w życiu bywa kobiety wiedzą, co dobre. Poleciła mi ją koleżanka i jestem jej za to bardzo wdzięczny.

Mikael Blomkvist jest znanym dziennikarze i współwłaścicielem czasopisma „Millenium”, na którego stronach ukazywane są lewe interesy największych biznesmenów. Pewnego razu dostaje cynk, że Wenneström prowadzi nielegalne interesy. Po opublikowaniu artykułu nie stało się jednak to, co miało się stać. Biznesmen jest wolny za to Mikael zostaje oskarżony o zniesławienie i ma trafić do więzienia i zapłacić odszkodowanie. Wie, że gazeta może na tym nieźle ucierpieć. Postanawia, więc odejść z niej by dobrze przemyśleć następny krok. Na szczęście dostaje dobrze płatną propozycje od Henrika Wangera znanego przedsiębiorcy i właściciela wielkiego koncernu. Ma wyjaśnić zagadkę sprzed lat, ma rozgryźć zaginięcie Harriet Vanger. Zgadza się, bo za wyjaśnienie ma dostać prócz pieniędzy ma dostać coś, co oczyści go z zarzutów. Z czasem dostaje do pomocy Lisbeth Salander młodą, ekscentryczną outsiderkę i wyśmienitą researcherkę. Wpadają na trop mrocznej i krwawej historii rodzinnej. Jak zgineła Harriet? Czemu ktoś w bestialski sposób gwałci i okalecza kobiety? Czy przedstawiciele rodu Vangerów mający bzika na punkcie czystości krwi mają cos z tym wspólnego?

Wiele pytań pojawia się, kiedy zaczyna się czytać tą książkę jednak samemu ciężko jest wpaść na rozwiązanie.

Przyznam się, że zaczynając ja czytać byłem trochę znudzony, na początku zero akcji, mało co nie zasnąłem. Postanowiłem jednak dać jej szansę wziąłem głęboki oddech i czytałem dalej. Wpadłem jak śliwka w kompot. Nie mogłem się oderwać spędzając długie godziny na poznawaniu bohaterów oraz próbie samodzielnego rozwiązania zagadki.

Jedną z największych zalet tej historii jest akcja, którą czytelnik otrzymuje powoli w niewielkich dawkach, lecz regularnie (na początku w strasznie małych dawkach, dopiero gdzieś w połowie wszystko nabrało zawrotnego tempa). Właśnie dzięki temu zabiegowi siedzi się w napięciu pochłaniając każdą stronę w oczekiwaniu na rozwiązanie zagadki. Książka ta naprawdę wciąga.  Akcja nie jest jednak jedynym plusem. Kolejnym i to dość sporym są wykreowane przez autora postacie. Przykładem może być para głównych bohaterów. Nie da się tu nikogo podpisać, jako praworządnego, bo żyje się w czasach, kiedy to trzeba być czasem bezwzględnym żeby osiągnąć cel. Za przykład można podać Lisbeth Salander. Jest to baba z jajami. Nie daje sobie w kaszę dmuchać, nikt nie może jej rozkazywać, jest sama panią swojego losu. Mimo że wygląda jak niedokarmiona narkotyzująca się wielbicielka gotyku i piercingu, która jest ubezwłasnowolniona prawnie to tak naprawdę jest geniuszem komputerowym. Świetnie załatwiła swojego kuratora Nilsa Bjurmana. Mikael Blomkvist tak samo. Jest idealnym dziennikarzem jednakże jego życie uczuciowe wygląda naprawdę dziwnie sypia z koleżanka z pracy Eriką Berger, która ma męża (sam stracił żonę z tego powodu). Żadna z postaci w tej książce nie jest idealna. Właśnie to jest w niej piękne. Język, którym została napisana książka też jest prosty i przyjemny w przekazie.

Jest to książka naprawdę niezwykła wciągająca, ciekawa, trzymająca w napięciu. Nie dziwię się ze sprzedano dwadzieścia jeden milionów egzemplarzy. Ciekawi i niejednolici bohaterowie, zwolna dawkowana trzymająca w napięciu akcja oraz prosty język to właśnie to, co sprawia, że książka ma szansę stać się bestsereler. I właśnie tak się stało. Stieg Larsson połączył te elementy tworząc cos, dzięki czemu jestem niewyspany, ale naprawdę było warto. Chociaż czytałem ją prawie dwa tygodnie. Polecam ją każdemu wielbicielowi powieści kryminalnych, chociaż wiele osób już ja pewnie przeczytało. Moja ocena to 5-/5.

Wydawnictwo: Czarna Owca
Wydanie polskie: 11/2008
Tytuł oryginalny: The Girl with the Dragon Tattoo
Rok wydania oryginału: 2008
Liczba stron: 640
Format: 135x210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7554-059-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...