piątek, 7 września 2012

1 sesja z Jahmeriną

Hersus: Spacerując zamyślony po mieście dostrzega ze trafił do nieznanej mu dzielnicy. Kierując się w stronę wyjścia z zaułka trzyma dłoń na szabli przygotowany na ewentualny atak. Życie nauczyło go, że za każdą ściana może się czaić wróg. Niby paranoja, ale wielokrotnie to właśnie ocaliło mu życie. Wychodząc z alejki wpada na kogoś i słyszy, że coś z hukiem wypada na chodnik
- Bardzo przepraszam - mówi i zauważa, że to kobieta.

Jahmerina: Kobieta spiesznie schyla się po wytrącone jej dokumenty. Podnosi głowę i patrząc mężczyźnie prosto w oczy mówi
- Nic się nie stało - uśmiecha się serdecznie
- Nic mi nie jest - uprzedza jego pytanie i poprawia rozwichrzone włosy.
Przed całym zajściem ona także szła zamyślona, więc najprawdopodobniej również by go nie zauważyła. Zresztą w tej dzielnicy większość osób stara się poruszać jakby niezauważalnie dla innych. Nie jest to wymarzone miejsce na spacer. Pełno tu zdemoralizowanych istot próbujących ulżyć swojemu niezadowoleniu, rozgoryczeniu czy też po prostu lubiących wyładować swe emocje na innych. W tym miejscu nie trudno oberwać.

Hersus: Młody mężczyzna podaje jej dokumenty mówiąc
- Jeszcze raz bardzo panią przepraszam –
Uśmiecha się do niej by po chwili z powagą na twarzy zauważa w alejce czyją cień. Najdziwniejsze ze nie wyczuwa obecności żywej osoby. Ma już na myśli gonienie dziwnej istoty, lecz przypomina sobie o obecności nieznajomej
- Może dałabyś się zaprosić na wino, jako zadośćuczynienie za ten wypadek?

Jahmerina: -Wino? - zapytała z wyraźnym zdziwieniem. Była jeszcze jakby nieobecna, wytrącona z głębokich przemyśleń z trudem uświadamiała sobie zaistniałą sytuację
- Ah... to... Dziękuję
Wzięła dokumenty pośpiesznie, odwracając je, jakby chciała zakryć ich treść.
- Przepraszam.... Zupełnie mnie to zaskoczyło. - odparła patrząc na niego - Dobrze. Chętnie się napiję...

Hersus: Uśmiechnął się ucieszony taką odpowiedzą
- Znam tutaj niedaleko taka spokojną tawernę - ukłonił się nisko - pozwoli pani, że się przedstawię nazywam się Hersus Gondoriven bardzo mi miło

Jahmerina: Odwzajemniła uprzejmość
- Miło mi Cię poznać. Mnie zwą Jahmerina
Złożyła dokumenty, które trzymała w ręku i wsadziła je do torby przewieszonej przez jej ramię. Następnie poprawiła płaszcz, zapinając starannie guziki
- Chodźmy, zatem. Prowadź - Stanęła patrząc na niego, gotowa do obrania kierunku - Szczerze zdziwiona jestem, że jest tu gdzieś w pobliżu jakaś spokojna tawerna. Bywam tu dosyć często, a jednak nie zauważyłam tu miejsca godnego odpoczynku w spokoju. - mówiła szybko, lecz wyraźnie

Hersus: Skierował się droga prosto przed siebie.
- Przekonasz się, dlaczego jest spokojna, kiedy do niej dojdziemy - uśmiechnął się tajemniczo - A czym się zajmujesz, jeżeli mogę spytać?

Jahmerina: Dotrzymywała mu kroku.
- Jestem początkującą Alchemiczką... - uśmiechnęła się - Niestety miejska pracownia alchemiczna mieści się właśnie w tej dzielnicy, stąd też moja częsta obecność w tym miejscu. A Ty, co tutaj robisz, jeśli wolno spytać?

Hersus: Uśmiechnął się do niej i rzekł
- Ja miałem tutaj interesy do załatwienia. Jesteśmy na miejscu.
Trafili do niewysokiego budynku z wielkim szyldem głoszącym "Tawerna Pendragona". Wchodząc do środka minęli dwie wysokie postacie uzbrojone w pałki większe niż nogi od stołów.
- Może tam pod oknem usiądziemy - wskazał samotny stolik pod oknem

Jahmerina: - Dobrze...
Skierowała swe kroki w kierunku wskazanego przez mężczyznę stolika. Nigdy wcześniej nie była w tej tawernie, co prawda rzadko odwiedzała jakiekolwiek miejsca publiczne, ale tu jakoś nigdy nie udało jej się trafić. Może, dlatego, że zmierzając do pracowni alchemicznej zawsze obierała tą samą drogę, najkrótszą... Odsunęła krzesło i usiadła powoli. Odpięła guziki płaszcza rozchylając go lekko.

Hersus: Usiadł na przeciwko niej i z uśmiechem na twarzy rzekł.
- Na co masz ochotę? Mają tutaj wspaniałego świniaka w żurawinach, chociaż sałatki tez robią nie najgorsze
Podszedł na chwile karczmarz przynosząc z przyzwyczajenia dzban wina i dla odmiany dwa kubki. Postawił na stole i odszedł.

Jahmerina: - Widzę, że jesteś tu stałym bywalcem. - Zaśmiała się patrząc na dzban wina - Chętnie poprzestanę tylko na winie...
Uśmiechnęła się do niego, po czym zsunęła z ramion swój czarny płaszcz i powiesiła go na oparciu krzesła
- Czerwone? - Zapytała rozglądając się lekko po pomieszczeniu.
Było tu rzeczywiście w miarę spokojnie. Żadnych "latających" ławek, stolików czy krzeseł, żadnego wrzasku pijanych osiłków, bo prostu tawerna.

Hersus: Uśmiechnął się do niej i nalał jej wina
- Oczywiście, że czerwone innego nie pijam. Zdarzyło mi się kilka razy wpaść tu na obiad, chociaż pierwszy raz jestem z kimś. - napił się łyka i rzekł - może opowiesz mi coś o sobie?

Jahmerina: Objęła naczynie z winem w dłonie i przysunęła jego krawędź do ust. Czerwony płyn zwilżył jej usta, niczym spragnionemu kropla wody na pustyni. Oblizała delikatnie usta rozkoszując się smakiem wina.
- Całkiem niezły trunek - uśmiechnęła się do niego - O sobie? - powtórzyła jego pytanie - Niewiele jest do opowiadania. Jak już mówiłam jestem Alchemiczką, a przynajmniej próbuję nią zostać. Mieszkam w Arrakin od niedawna. Wcześniej przebywałam w stolicy, ale chciałam spróbować czegoś nowego, i zmienić swoje życie, po serii niefortunnych zdarzeń. Raczej nie zawitam już w Ellace, gdyż byłoby to zbyt bolesne.
Palcami przesuwała po naczyniu z winem
- Może Ty opowiesz mi parę słów o sobie?- Zapytała życzliwie spoglądając na niego

Hersus: Spojrzał w jej śliczne oczy
- Co ja mogę o sobie powiedzieć żeby cie nie odstraszyć. - podrapał się po czuprynie i po chwili rzekł - Mieszkam nad morzem daleko od ludzi towarzyszy mi mój wilk zajmuje się jak to powiedzieć - napił się wina i powiedział - wymierzaniem sprawiedliwości na tych, którzy przed nią uciekają

Jahmerina: - Ładnie to ująłeś! - roześmiała się - To całkiem podobnie do mnie. Tyle, że ja wymierzam ją tylko moim oprawcom.
Rozbawił ją
- Świat jest mały i najwidoczniej wielu z nas ma podobne upodobania.
Upiła kolejny łyk wina patrząc w jego oczy
- Nad morzem powiadasz? Chyba za mało jeszcze podróżuję, bo nie widziałam w okolicy żadnego morza.
Odparła

Hersus: Wsłuchał się w jej delikatny śmiech, delikatniejszy niż wiatr. Dopiero po chwili zrozumiał, co powiedziała i rzekł.
- Niestety trzeba trochę się przejść. Zdziwiło mnie trochę to, że wymierzasz sprawiedliwość nie wyglądasz na kogoś takiego.

Jahmerina: - Racja. Nie wyglądam. I to chyba moja najlepsza broń.
Uśmiechnęła się tajemniczo. Jej oczy wodziły przez chwilę za mężczyzną, który wszedł do tawerny. Był przystojny, ale nie tylko, dlatego zwróciła na niego uwagę. Sprawiał wrażenie jakby czegoś szukał, rozglądał się po pomieszczeniu nieufnym wzrokiem mierząc każdą postać. Gdy spojrzał w jej kierunku odwróciła szybko głowę i objęła swa ręką dłoń Hersusa.*
- Miło mi, że mnie zaprosiłeś...
Powiedziała patrząc mu w oczy. Nie chciała wzbudzać podejrzeń u przybyłego mężczyzny. Ciekawszy jednak był fakt, iż poczuła na sobie czyjś wzrok. Spojrzała przed siebie. Przy stoliku niedaleko drzwi samotnie siedziała kobieta z woalką. Zasłonięta głowa i twarz nie zdradzały w żaden sposób jej tożsamości. Kobieta ta spojrzała przeszywającym wzrokiem prosto w oczy Jahmeriny. Najprawdopodobniej zauważyła to, co odegrała. Widziała jak przyglądała się przybyłemu mężczyźnie. Zaniepokoiło ją to, jednak starała się to ukryć przed swoim towarzyszem.

Hersus: Czując ciepły dotyk jej delikatnej niczym jedwab skóry poczuł się jak w siódmym niebie. Chociaż ten wspaniały stan uniesienia zepsuł dreszcz, który wielokrotnie uratował mu już życie. Rozejrzał się po sali i rozejrzał się jedyne, co go zdziwiło to pewna kobieta, która ich obserwowała. Odwrócił się do towarzyszki i rzekł.
- Mam złe przeczucia

Jahmerina: - Ja niestety też - powiedziała cicho z uśmiechem na twarzy próbując nie dać po sobie poznać, iż rozmawiają o tej kobiecie - Też ją zauważyłeś? - Zapytała.
W tej chwili mężczyzna stojący przy barze niespodziewanie odwrócił się i patrzył prosto w kierunku ich stolika. Wyglądało to tak jakby usłyszał, że o nim rozmawiają, a było to przecież niemożliwe.

Hersus: Spojrzał na swoją towarzyszkę.
- Wiesz, co trudno nie zauważyć tutaj nikt tak się nie ubiera.
Zasłonił ręką usta próbując udać woalkę.
- Znasz może któreś z nich? - napił się spokojnie wina jakby nigdy nic.

Jahmerina: Upiła łyk wina
- Nie wydaje mi się.... Dlatego też tym bardziej jestem zaniepokojona.
Cały czas trzymała go za rękę. Dopiero teraz do niej dotarło, że jej jeszcze nie zabrała. Cofnęła, więc rękę obejmując obiema dłońmi naczynie z winem.

Hersus: Uśmiechnął się do niej musiał przyznać że to przyjemne było. Spoważniał szybko i spytał.
To co robimy wychodzimy czy zostajemy?
Rozłożył poły płaszcza żeby zobaczyć czy sztylety w bandelocie szybko się wysuwają na wszelki wypadek.

Jahmerina: - Myślę, że zostaniemy. Spróbuję ich ignorować.
Uśmiechnęła się
- Nie widzę potrzeby by przerywać to spotkanie przy tak dobrym winie
Zaśmiała się obejmując kieliszek w dłonie i spijając kilka łyków wina

Hersus: Zostawił w spokoju sztylety i podniósł kieliszek chcąc delikatnie stuknąć z kieliszkiem towarzyszki
- Za miłe spotkanie - uśmiechnął się i powiedział - w środku na pewno nic nie zrobią z powodu tych dwóch bysiorów pod drzwiami. A co lubisz robić w wolnej chwili?

Jahmerina: Powtórzyła za nim i wypiła na zdrowie.
- Racja - odparła patrząc w kierunku drzwi - co robię?
Zastanowiła się chwilę
- Podróżuję, trenuję, zbieram zioła. Takie tam zajęcia. A Ty jak spędzasz wolny czas?

Hersus: - Ja - zamyślił się na chwile - taka prawda, że pierwszy raz od pół roku jestem wolny od pracy Uśmiechnął się szarmancko
- A w wolnych chwilach gotuje, czytam księgi, spaceruje po lesie. Zależy, na co mam ochotę

Jahmerina: - Taki wolny duch... - zaśmiała się lekko - Ja również lubię czytać księgi, chociaż bardziej fascynuje mnie poznawanie różnych rzeczy bardziej doświadczalnie, na spacerze - uśmiechała się do niego, kątem oka obserwowała kobietę w woalce.

Hersus: Zauważył jej wzrok ginący gdzieś za jego plecami
- A jakie księgi cię interesują?
Pierwszy raz od długiego czasu czuł się przy kimś tak swobodnie. Zawsze samotny zapomniał co oznacza bliskość drugiego człowieka.

Jahmerina: Spojrzała na niego. Nie wiedziała na ile może mu zaufać zdradzając swoje tajemnice, ale czuła się jakoś bezpiecznie przy nim
- Szczególnie dotyczące walki, broni, technik, strategii... Coś dla wojowników krótko mówiąc...
Uśmiechnęła się
- Poza tym odrobina alchemii - choć czytanie tych ksiąg sprawia że zasypiam. jakoś nie mogę się zmusić do czytania tych opasłych tomów.
Wypiła resztę wina, jaka znajdowała się w jej naczyniu
- Ciekawią mnie też niezwykłe opowieści....

Hersus: Pomyślał chwilkę i rzekł.
- Nie wiem czy słyszałaś o Księgach Korynu zawierają pradawne opisy mikstur. Najciekawszy jest przepis na smoczy oddech o takiej mocy, że nawet smocze łuski nie wytrzymają takiej temperatury. -spojrzał na jej śliczną buzie i mówił dalej - posiadam również Dzienniki Artossa generała zza wielkiej wody może byłabyś zainteresowana?

Jahmerina: - Jasne! - powiedziała z zachwytem - To niesamowite zbiory. Słyszałam o nich, ale nie sądziłam, że istnieją. jak dotąd nie udało mi się znaleźć nikogo, kto wiedział by o nich coś więcej, a tu proszę spotykam Ciebie...
Uśmiechnęła się do niego. Był naprawdę przystojny
- A skąd je masz, jeśli to nie tajemnica?

Hersus: Uśmiechnął się i rozejrzał czy nikt nie podsłuchuje nachyliwszy się powiedział szeptem.
- W moim zawodzie zdarza się ze ludzie czasami płacą jakimiś antykami a czasami się zdarza, że moi znajomi przysyłają mi "prezenty". - wyprostował się i dokończył - To cała tejemnica

Jahmerina: - Aaaa... Rozumiem - powiedziała cicho
- Chętnie je obejrzę, jeśli nie masz nic przeciwko. Zawsze interesowały mnie takie stare księgi, antyczne wręcz..
Zaśmiała się
- Napijemy się jeszcze? - zapytała wskazując mu swój pusty kieliszek

Hersus: Spojrzał na swój już też prawie pusty
- A co byś powiedziała gdybym zaprosił cię do siebie mam własnej roboty wino i zobaczyłabyś te księgi
Uśmiechnął się delikatnie.

Jahmerina: Odpowiedziała mu uśmiechem.
- Chętnie...
Jakoś nadzwyczaj łatwo się zgodziła. Nie wiadomo czy to z powodu wina, czy może jego osobistego uroku. Zawsze była bardziej ostrożna i nie decydowała się tak pochopnie... Nie była ufna... Raczej podejrzliwa... Nowe znajomości traktowała z należyta uwagą. Tym razem jednak zupełnie o tym zapomniała. Odstawiła swój kubek. Wzięła płaszcz z krzesła i narzuciła go sobie na ramiona. Następnie zaczęła powoli zapinać guziki.
- Możemy iść...
Spojrzała na niego wyczekująco

Hersus: Wstał i poprawiwszy płaszcz żeby nie było widać broni rzucił na stół kilka złotych monet i rzekł.
- Możemy iść tylko niestety trochę się do mnie idzie a co byś powiedziała na konną przejażdżkę? Załatwiłbym dwa konie i byśmy pojechali

Jahmerina: Ucieszyła się
- Chętnie... Dawno już nie jechałam na koniu... Nie wiem tylko czy jeszcze pamiętam jak się to robi...
Ale co mi tam?
Podeszła do niego, tak żeby wyszli razem w tawerny.

Hersus: Spojrzał na dwóch goryli i powiedział to towarzyszki.
- Poczekaj momencik.
Po czym zniknął za rogiem tawerny. Wróciwszy po chwili czasu prowadził ze sobą dwa konie jednego czarnego niczym noc a drugiego brązowego z jasna grzywa.
- To jest Karinaja - wskazał brązowa klacz - jest o wiele spokojniejsza od Wichra

Jahmerina: Jahmerina podeszła go niej. Pogłaskała ją po pysku i złapała za uprząż. Przysunęła się do niej, stanęła bokiem, opierając swe udo o konia. Następnie chwyciła się mocno i wskoczyła na klacz.
- Całkiem spokojna... - powiedziała siedząc już na grzbiecie pięknego brązowego konia. - Dokąd teraz? - zapytała patrząc na mężczyznę.

Hersus: Wsiadł na konia, powiesił przy siodle swój plecak i powiedział.
- W stronę tamtego lasu. - wskazał głową kierunek - Za nim będzie droga, która będzie można spokojnie dojechać na plaże
Nagle goszczący na jego twarzy uśmiech znikł, ponieważ katem oka ujrzał znajomą twarz w oknie. Twarz damy w Woalce.
- Jedziemy?

Legenda:

Hersus - moja postać

Jahmerina - moja koleżanka

Jest to jednak dopiero początek ponieważ pracuje aktualnie nad pełną wersją którą umieszczę wkrótce.

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

2 komentarze:

  1. No no... miło zobaczyć znajome teksty.... już nie mogę się doczekać jak napiszemy coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...