piątek, 15 czerwca 2012

Constantine

Zło i dobro są niczym dwie strony tej samej monety, jedno nie istnieje bez drugiego. Anioły i demony żyją wśród nas starając się zachować równowagę świata. Jednakże wystarczy mała interwencja by zakłócić ten spokój. Tak moim zdaniem można z grubsza opisać film „Constantine”. Który już od pierwszych minut nie pozwala oderwać się od ekranu. Czas powiedzieć kilka słów o samym filmie.

Tytułowy John Constantine w rolę którego wcielił się sam Keanu Reeves znany wszystkim z „Matrixa”, już od najmłodszych lat widzi to czego inni nie widzą, dostrzega duchy, demony wszystko to co błąka się po ziemi. Żeby od tego uciec próbuje popełnić samobójstwo jednak coś wychodzi nie tak, trafia do piekła ale tylko na dwie minuty. Kiedy wraca na ziemie wie że został potępionym  rozumie jak wielki grzech popełnił próbując odebrać sobie życie. Postanawia więc walczyć z tzw. mieszańcami aniołami i demonami które próbują zachwiać równowagę i odsyła ich tam gdzie ich miejsce.

Film zaczyna się od tego że w Meksyku odnaleziona zostaje potężny artefakt zwany Włócznią Przeznaczenia to właśnie ona zabiła Jezusa na krzyżu. Niesamowity jest moment kiedy odnalazca włóczni wyrusza w tajemniczą podróż już n a samym początku zostaje w widowiskowy sposób potrącony przez samochód. Jednak ku zaskoczeniu nic mu nie jest. Moim zdaniem mimo wszystko film zaczyna się dopiero od momentu kiedy Constantine ma za zadanie wygnać z ciała dziewczynki demona, do celu tego używa lustra które następnie roztrzaskuje. Spotyka również Angele Dodson (Rachel Weisz) która nie w nie wierząc w samobójczą śmierć swojej siostry Isabel prosi egzorcystę o pomoc. John zgadza się ale nie od razu i teraz właśnie zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki. Pokazuje jej świat o którym znają tylko nieliczni, a to dopiero początek pojawia się Balthazar wysłannik piekieł którego zadaniem jest znalezienie potężnego medium. A po co? To dowiecie się w czasie oglądania filmu nie chce mówić za dużo żeby nie zepsuć klimatu oglądania.

Ten film jest naprawdę niesamowity, pełen akcji barwnych postaci u których ciężko poznać po której stronie stoją. Ogólnie fabuła jest niesamowita przy tym filmie nie można się nudzić. W tym filmie jest wiele niesamowitych momentów które zapadają w pamięć. Do takich momentów można zaliczyć miedzy innymi atak „szponów”, przejście do piekła zwłaszcza przy pomocy krzesła elektrycznego oraz moje ulubione oszukanie samego Lucyfera. A jesteście ciekawi w jaki sposób to zrobił? Zapraszam do obejrzenia filmu.

Tytuł: Constantine
Dystrybutor: Warner Bros
Data premiery: 11 marca 2005
Reżyseria: Francis Lawrence
Zdjęcia: Philippe Rousselot
Scenariusz: Frank A. Cappello
Obsada: Peter Stormare, Rachel Weisz, Djimon Hounsou, Keanu Reeves, Tilda Swinton, Pruitt Taylor Vince, Shia LaBeouf, Jesse Ramirez
Muzyka: Lisa Gerrard
Rok produkcji: 2005

Drogi czytelniku zanim skomentujesz zapoznaj się z niniejszymi punktami.
1. Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do waszych blogów.
2. Pisanie recenzji trochę zajmuję więc byłoby miło gdyby nie pojawiały się komentarze w stylu "Fajna recenzja. Zapraszam do mnie."
3. Nie musicie mnie zapraszać do siebie. Jeżeli w profilu na bloggerze jest adres do Waszego bloga na pewno Was odwiedzę.
4. Ostrzegam, iż wszelakie treści wulgarne bądź obraźliwe będą usuwane.

6 komentarzy:

  1. Mam sentyment do tego filmu, może dlatego, że to ekranizacja komiksu i cała fabuła jest właśnie typowo komiksowa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo ze komiksowa to świetnie zrobiona moim zdaniem i film naprawdę przyciąga :) żeby takich filmów było jak najwięcej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm lubię takich bohaterów, wyrazistych, typowych buntowników :) Obsada aktorska też niczego sobie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bohater nie może być zbyt lalusiowaty :) musi mieć pazur :)

    OdpowiedzUsuń
  5. I do tego musi być nienagannie ubrany :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak cię widzą tak cię piszą :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...